60

713 36 0
                                        

~~Natalie~~

- Jak to się stało?- spytałam siadając na krześle obok łóżka chłopaka.

- No... wiesz.... nie wiem od czego mam zacząć, żebyś zrozumiała...

- Wiesz. Od początku.- uświadomiłam go.

Złapałam go za rękę.

Pokiwał głową.

- No, więc jak wyszliśmy z meczu Niall wrócił się do łazienki. Przez przypadek wpadłem na takiego gościa... Trochę się z nim posprzeczałem, no i zaczął mnie bić. Potem doszedł drugi. Kimberly pojechała do ich domu, żeby mnie opatrzeć. Powiedziała mi, że się zmienił i tak dalej. Wkurzyło mnie to, więc kazałem się zawieść do domu. Wsiadłem do swojego auta i pojechałem. No i kiedy byłem na autostradzie przyśpieszyłem. Potem zmieniły się światła. Gdybym nie przyjrzał się samochodowi przede mną uderzyłbym w jego tył....... Nat,tam była mała dziewczynka, musiałem skręcić. Uderzyłem w światła.

- To straszne.

- Taa... Przepraszam. Mogłem wam napisać co się stało.

- Nie przepraszaj. Doskonale cię rozumiem. Też nie chciałabym ci mówić gdybym miała wypadek.

Pokiwał głową.

- Kocham cię.- szepnął.

19 czerwiec, poniedziałek

~~Ross~~

Do sali po raz pierwszy od wypadku wszedł mój ojciec.

- Hej Ross. Jak się czujesz?

- Tak samo jak zawsze.

- Podobno masz połamane żebra.

- Mam, ale co z tego?

- Tak się zastanawiałem.... może jak wyjdziesz przyjdziesz do nas na noc?

- Żartujesz sobie??? Już nigdy nie wejdę do twojego domu!- warknąłem.

- Ross, nie kłóć się. Dawne lata minęły, wiem, że nie byłem najlepszym ojcem. Ba! Byłem najgorszym ojcem na świecie, ale się zmieniłem. Wiem też, że nie lubisz tych słów, że dla ciebie nic nie znaczą, ale dla mnie tak. Te słowa są częścią mojego życia. Nie każę ci mi wybaczyć, ale mógłbyś chociaż spróbować mnie zaakceptować.

- Wyjdź.- powiedziałem przez zaciśnięte zęby.

- To dla mnie naprawdę ważne. Chciałbym ci...

- Wyjdź! Powiedziałem wyjdź!- uniosłem się wściekły.

- Okej, jakbyś chciał pogadać...

- Jesteś ostatnią osobą, z którą chciałbym pogadać.- wysyczałem.

Pokiwał smutno głową i wyszedł z sali.

20 czerwiec, wtorek

- Może on naprawdę się zmienił?- Natalie złapała mnie za rękę.

- Nie obchodzi mnie jego jakże WIELKA ZMIANA.- podkreśliłem- Nie chce go widzieć. Mam go dość. Rzygam na jego widok!

- Nie musisz krzyczeć.- zmarszczyła brwi.

- Przepraszam skarbie. Nie chciałem.

- Okej, rozumiem.

Pokiwałem głową.

- Musi to być dla ciebie trudne...

- Jest. Ja po prostu nie chcę go widzieć.

- Rozumiem, ale... on chciał z tobą porozmawiać, jest tutaj.

- Jest? W szpitalu?

- Tak.

- To go wygoń!

- Ross, czemu nie możesz dać mu chociaż chwili?

- Uh, ale po co?

- Nie wiem po co? Co ci szkodzi?

- Nie wiem.

- Więc mogę go zawołać?

- Uh, tak możesz.

C.D.N.

I jest rozdział :D

NadziejaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz