Rozdział 19

8.2K 365 0
                                        


Jak kobieta do tego stopnia próżnajak Rosalie Roswell mogłaby się zgodzić na psucie sobie figury ciążą? No, aleskoro ona szuka męża, pewnie nie będzie żałowała pieniędzy i spróbuje

przebić każdą ofertę.

– Słuchaj, siostrzyczko – zaczął. –Jeżeli istnieje choćby najmniejsza szansa, że to Rosalie wygra randkę ze mną, natychmiaststąd wychodzę.

Gdy Olivia przygryzła wargę i nieodpowiadała, Andrew oblał się zimnym potem.

– Obiecaj mi, że ona nie manajmniejszej szansy.

– Jak mogę ci obiecać coś takiego?Przecież to aukcja. Nie mam żadnej kontroli nad wysokością ofert.

Wiem, że fundusz powierniczy Rose i odszkodowaniarozwodowe po trzech mężach, dają tej harpii szansę, by przelicytowaćwszystkich.

Andrew zaklął.

– Ty naprawdę zamierzasz sobiepójść! – wystraszyła się Olivia.

– Nie. Zostanę – obiecał. – Ale niepozwolę się wpakować w randkę z tą pożeraczką mężczyzn.

Olivia poklepała go po policzku.

– Uspokój się, starszy braciszku.Nie masz pewności, że to ona będzie stawiać na ciebie. W końcu występujesz jakoostami, a ona nigdy nie odznaczała się cierpliwością. Pewnie

upatrzy sobie kogoś już wcześniej. Miejmynadzieję, że tak się stanie, pomyślał Andrew.

– Poza tym – ciągnęła Olivia – wiemz pewnego źródła, że zamierza na ciebie postawić Rebecca Carson. I, kto wie,może matka Nadia Barkley również będzie cię chciała dla swojej

Córki Nikoli.

– Ty się tym wszystkim świetniebawisz, prawda? – parsknął, piorunując siostrę wzrokiem.

Olivia roześmiała się.

– Jasne. Potraktuj to jako rewanż zawszystko, co mnie od ciebie spotkało, gdy byliśmy dziećmi.

– Nigdy niebyłem wobec ciebie podły.

– Czyżby?

– Olivia– zaczął Andrewostrzegawczo, podchodząc o krok bliżej.

– Oj, muszę iść. Aukcja za chwilęsię zacznie! – wykrzyknęła, cmoknęła go w policzek i pobiegła. Andrew mruknąłpod nosem coś bardzo nieeleganckiego.

– Travis, mówiłeś coś? – spytałstojący w pobliżu Chris Thomson, jeden z kawalerów wystawionych na licytację.

– Tak. Ciesz się, że nie maszsiostry.- powiedział Andrew.

Natalia weszła do sali balowej, całyczas uważając, by się nie potknąć. Sala wyglądała jak z bajki. Była urządzona zprzepychem. Przez wielkie okna widać było usłane gwiazdami niebo, wkryształowych wazonach na każdym stoliku aż kipiało od orchidei, białych róż ifrezji. Zebrani tu ludzie wyglądali wspaniale. Nati nie pamiętała, by kiedyś widziaław jednym miejscu tylu pięknych ludzi: mężczyzn w smokingach, a kobiety wwytwornych kreacjach. Nie było dwóch, choć w najmniejszym stopniu, podobnychtoalet.

Natalia mocniej zacisnęła rękę natorebce. To dobrze, że zdecydowała się kupić swoją sukienkę.

Randka z szefemOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz