Długo siedziałam z Regulusem w bibliotece, chcąc uciec od Huncwotów. Naprawdę umieli zirytować człowieka, a więc jedyną deską ratunku było to miejsce. Najgorzej, kiedy ma się siostrę bliźniaczkę i nikt nie umie cię z nią rozróżnić. Jesteśmy identyczne, fakt, i czasami zachowujemy się względem Jamesa podobnie,ale dzielą nas charaktery, nasze usposobienia. Czemu oni tego nie zauważają?!
- Nancy. NANCY!
Spojrzałam zdezorientowana na przyjaciela. Patrzył na mnie krytycznie.
- Wybacz, zamyśliłam się. Coś mówiłeś?
Westchnął ze śmiechem. Zamknął dużą książkę z hukiem, następnie patrząc na mnie.
- Mówiłem ci o tym, że będziesz miała problemy u Slughorna.
CO!?
Jeśli gość ma problemy z osobami mądrymi, proszę bardzo. Ale żeby się na mnie uwiąć? Co to to nie.
- Dobrze, a więc daj mi chwilę . - wstałam, podeszłam do półki z książkami o eliksirach. Naprawdę lubiłam ten przedmiot, ale ten nauczyciel chyba jakoś nie poczuł do mnie sympatii. Spóźnienie uraziło jego dumę, czy jak?
Kiedy wyciągnęłam książkę, prawie DOSTAŁAM ZAWAŁU. Po drugiej stronie regału, dostrzegłam wyszczerzoną gębę Pottera. Zrobiłam się cała czerwona, włosy nabrały płomiennorudego odcieniu.
- Hej Lily... - nie dałam mu dokończyć, bo wcisnęłam lekturę spowrotem, tym samym uderzając chłopaka w nos. Jęknął.
- Ja jestem Ślizgonką! Czemu, na Merlina, nie zauważysz choć raz, że mamy inne KRAWATY!? - wrzasnęłam, gestykulując żywo. Bibliotekarka była za słaba, aby uspokoić mój gniew. Więc machnęła ręką na mnie i odeszła. I dobrze.
- CZEMU SIĘ NA MNIE UWZIĘLIŚCIE!? IDŹ DO MOJEJ SIOSTRY, DO KOGOKOLWIEK, TYLKO NIE MNIE! - mój piękny wywód przerwał Reg, który złapał mnie za nadgarstek i wyciągnął z pomieszczenia.
Stałam kilkanaście sekund, aż się nie uspokoiłam.
- Już? - pokiwałam głową, oddychając głęboko.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałabym być kimś innym.
°°°
Oczywiście musiałam się spóźnić ma eliksiry poraz drugi. Myślałam, że on powyrywa mi nogi, w końcu "zakłócam tok lekcji". No bez przesady.
- Tym razem odpowiada panienka przy tablicy, a my będziemy Panią oceniać. - rzekł sucho, siadając na chwiejnym krześle przy biurku, które zdecydowanie nie powinno się w tym miejscu uginać.
Podeszłam niepewnie do tablicy, wzięłam kredę. Moja cera zapewne była od niej jaśniejsza. Nie powiem, bałam się, może da mi akurat takie tematy, których nie udało mi się przerobić? Choć uczyłam się naprawdę sporo, to to w końcu Hogwart...
- Napisz mi trzy składniki Amortencji.
Amortencji? Eliksir miłosny? Wow, czytałam o nim w bibliotece, ale nie sądziłam, że da mi tak trudny przykład. Przecież to materiał na 6 klasę! UGH!
- Cóż... Eemm...
Takiej odpowiedzi chyba spodziewał się Slughorn. Uśmiechnął się do mnie, ale ja nie poczułam się pewniej. Główkowałam...
WIEM!
Zaczęłam pisać (wspomniałam, że jestem leworęczna?), ale zamiast trzech, napisałam wszystkie. Ogólnie rozpisałam się na całą tablicę.
Profesor patrzył na to w tępym szoku. Musiał nieźle się zdziwić! I KTO JEST TERAZ GÓRĄ!?
- Plus 60 punktów dla Slytherynu, siadaj przy Blacku.
CZYTASZ
RESPECT | james potter
Fanfiction-James, kretynie od siedmiu boleści, oddawaj moją różdżkę. -Też cię kocham! Chaotyczna historia o Gryfonie i Ślizgonce, którzy kompletnie do siebie nie pasowali. Oczywiście oprócz kiełkującego uczucia ich życie pełne było potworów, czarnoksię...
