SIXTY ONE

673 58 24
                                        

Things have changed for me, and that's okay.
I feel the same, I'm on my way, and I say.
Things have changed for me, and that's okay.

Panic! At The Disco - That Green Gentleman

Ile mamy czasu?

Nucenie piosenek Tall Heights nie pomaga mi uspokoić skołatanych nerwów. Oddycham ciężko, kładąc dłoń pod sercem, bijącym w niewyobrażalnie szybkim tempem. Zimowe słońce bardzo powoli wzbija się po australijskim niebie, kiedy wychodzę z łóżka i podchodzę do okna, opierając się o jego parapet. Nienawidzę koszmarów z całego serca. Zresztą, wydaje mi się, że nie ma osoby, która by je lubiła. Śnienie o krainie pełnej pianek Marshmallow jest sto razy lepsze niż goniące nas po domu szkarady. Powoli uspokajam oddech, próbując wyprzeć z myśli tamte nieciekawe obrazy. Nie pozwolę, by jakiś głupi koszmar zepsuł mój dzień!

Idę prosto do łazienki, wiedząc, że za parę minut i tak zadzwoni mój budzik. Przeciągam się, a potem ziewam, stając przed dużym lustrem. Moje włosy wcale nie wyglądają najgorzej. Może nie przypominam lalki Barbie z tych wszystkich animacji, które przez większość... albo nie, nie okłamujmy się, przez cały czas wyglądają perfekcyjnie, ale stracha na wróble też nie przypominam. Spięte w luźny warkocz kakaowe pasma rosną coraz szybciej, a ja znów tak bardzo chcę się ich pozbyć. Wiem, że Sue pewnie będzie namawiać mnie do ich zapuszczenia, ale nie mam zamiaru tego robić. Wzdycham, a potem odkręcam kran i obmywam twarz wodą, rozbudzając się. Szybko myję zęby, a potem, wciąż stojąc w łazience, nakładam makijaż. Zastanawiam się, czy inni uważają mnie za ładną. Nie to, żeby jakoś szczególnie mnie to interesowało, ale wiadomo, że przy każdym spotkaniu patrzy się na wygląd drugiej osoby. Podświadomie chcę podobać się jemu, choć nadal utrzymuję, że... Nie, to jednak kłamstwo.

Opuszczam łazienkę akurat w chwili, gdy dzwoni budzik. Dziś czeka mnie tylko kilka lekcji, bo z następnych jestem zwolniona. Cóż, chłopcy muszą odbyć próbę przed jutrzejszym koncertem i jak zwykle zabierają mnie ze sobą, tym razem do auli, która się zwolniła. Your Love coś w sobie ma. Tekst jest oryginalny, nietypowy, a rytm zmienny i przez to ciekawy. Odpycham od siebie myśli o piosence na Bitwę i łapię w dłoń telefon, a potem wychodzę z pokoju. Na korytarzu mijam mamę, która przygotowana do wyjścia, zmierza w kierunku schodów. Ma na sobie elegancką, ołówkową spódnicę, koszulę w kolorze jasnego błękitu i jasny płaszczyk. Witam się z nią, a ta mierzy mnie wzrokiem, przyglądając się mojej piżamie.

– Jeszcze niegotowa? – pyta, uśmiechając się lekko.

Wzruszam ramionami, a potem nieświadomie pstrykam palcami.

– Za to ty jesteś gotowa wcześniej ode mnie. Już wychodzisz? – Schodzimy ze schodów, kierując się do kuchni.

Niania krząta się w pomieszczeniu, kończąc przygotowywać jajecznicę. Praca pomocy domowej nie jest tak łatwa, na jaką może wyglądać. Po tylu latach faktycznie każdy traktuje Sue jak rodzinę, ale ona i tak spełnia wszystkie swoje obowiązki, ustalone przed wieloma laty. Nawet jeśli wolałaby spać, codziennie wstaje wcześniej niż my i szykuje dla nas śniadanie. Wielokrotnie sugerowałam jej, by tego nie robiła, ale upiera się przy swoim. Poza wczesnym wstawaniem Sue musi zająć się większością willi, co nie jest łatwe. Pomagałam jej czyścić okna, a to tylko zalążek jej roboty, i już byłam strasznie zmęczona. Sprzątanie wcale nie jest bułką z masłem.

– Dzisiaj drukują dodatek do gazety i ktoś musi zobaczyć, czy nie spartaczą roboty jak ostatnio – odpowiada mama, w locie chwytając za pełen kubek z kawą. – Jutro znowu idziesz do Camilii?

Nooo...

Mama myśli, że każdego piątku wychodzę do swojej przyjaciółki, ale cóż poradzić? Gdyby dowiedziała się, że jej córka biega po muzycznych klubach w całym Brisbane, założyłaby mi obrożę z czipem. Już kiedyś miałam wrażenie, że wszczepiła mi takowy pod skórę, bo gdy byłam młodsza, wiedziała, z wielką dokładnością, gdzie się znajduję.

Juliette | DE #1Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz