But the rain won't fall for the both of us
The sun won't shine on the both of us
Believe me when I say, that I wouldn't have it any other way
Imagine Dragons - Amsterdam
Niech ktoś jej coś powie!
Dennis
Stoję przed lustrem i wycieram mokre włosy przypadkowym ręcznikiem, który wisiał na suszarce. Naprawdę cieszę się, że odwiedziłem ostatnio fryzjera i zrobiłem coś z tymi czekoladowymi kłakami. Teraz wreszcie mogę postawić je na żelu tak, jak zawsze chciałem i nie męczyć się z grzywką, która wiecznie wpadała mi do oczu. Czasami trzeba zerwać z wizerunkiem. Między innymi dlatego postanawiam się nie golić i zdecydowanym ruchem chowam piankę i golarkę do szafki pod lustrem. Nie chcę wyglądać jak zagubiony nastolatek, a dorosły facet. Wystarczy poczekać z dwa dni.
Chwytam za koszulkę i wychodzę z łazienki, odwracając ją na właściwą stronę. Kopniakiem zamykam łazienkowe drzwi, a wtedy słyszę cichy pisk. Natychmiast podnoszę głowę, zauważając niewielką, blond postać z pałeczkami w dłoniach.
- Tiannah! Ile razy ci mówiłem, żebyś nie dotykała perkusji! - krzyczę głośno i podbiegam do niej, odbierając jej pałeczki. - Jak tutaj w ogóle weszłaś, co? Drzwi były zamknięte. - Kładę dłonie na biodrach, przypominając sobie, że nadal do końca się nie ubrałem, więc zakładam koszulkę.
- Lester je otworzył - odpowiada cichutkim głosikiem tak, że ledwo ją słyszę.
- Les wrócił? - Mimowolnie otwieram usta, zapominając, że przecież miałem dać skrzatowi nauczkę za wejście do pokoju i dotykanie padów*.
Blondynka kiwa głową i łapie mnie za rękę. Razem wychodzimy z mojego pokoju i schodzimy na dół. Od razu słyszę wesoły głos mamy, która wciąż powtarza "dobrze cię widzieć". Teraz jestem już pewny, że przyjazd naszego gościa to prawda. Tiannah puszcza mnie, gdy stajemy w drzwiach salonu i podbiega do chłopaka, siedzącego na sofie. Jego włosy są tego samego koloru co moje, no może kilka tonów ciemniejsze, ale poza tym - nie różnimy się praktycznie niczym. Te same, brązowe oczy, opalona skóra i zawadiacki uśmieszek.
- Proszę, proszę. Kogo my tu mamy? - odzywam się, a wszystkie pary oczy kierują się wprost na mnie. - Fajnie, że nas odwiedziłeś, bracie!
Les uśmiecha się szeroko i przybija ze mną żółwika. Naprawdę miło widzieć go w domu, całego i zdrowego. Cóż, Lester jest przewodnikiem safari i na co dzień mieszka w Botswanie, podróżując po różnych regionach Afryki. Gdy dostał dyplom zoologa, nie sądziliśmy, że wyjedzie z Brisbane, ale nie mogliśmy go zatrzymywać. Les jest wolnym duchem, odkąd tylko pamiętam. Facet ma już dwadzieścia pięć lat, a zobaczył więcej, niż nie jedna osoba w tym domu. I zaliczył już chyba każdy możliwy wypadek.
- Przywiozłeś mi prezent, Lessie? - Blondynka zdrabnia jego imię i łapie brata za nos.
Szatyn uśmiecha się do niej, kiwając głową. Zerkam na mamę i widzę jej błogi wyraz twarzy. Widać, że tęskni za swoim najstarszym synem. Ale kto nie tęskni? Nawet Andrew, nasz ojczym, ciągle o niego wypytuje.
Nasza rodzina jest naprawdę pogmatwana. Tylko ja i Lester jesteśmy biologicznymi dziećmi naszej mamy. Tiannah jest córką Andrew, urodziła się krótko przed tym, jak mama poznała swojego obecnego męża. Prawdziwa matka Tiann zmarła podczas porodu, a nasz ojciec zginął podczas wspinaczki w rodzinnej Brazylii. Nie znałem go zbyt dobrze, niestety byłem zbyt mały, by go zapamiętać. Wszystko się wtedy pokomplikowało i wyszło, jak wyszło. Mama wzięła ślub i oto znów jesteśmy szczęśliwą rodzinką.
CZYTASZ
Juliette | DE #1
Teen FictionPIERWSZA CZĘŚĆ SERII "DOUBLE EXPOSURE" Juliette ma ambitne marzenia - stać się jedną z najlepszych kompozytorek muzyki filmowej. Ma talent i potrafi go wykorzystać, pisząc muzykę do szkolnych przedstawień. Jest jednak pewien problem, z którym dziew...
