Rozdział 36.1.

42 1 0
                                    

[06.09]

Zaraz po przebudzeniu spojrzałam na ekran telefonu w celu sprawdzenia godziny. Gdy zobaczyłam, że jest już 9:23 szybko zebrałam się z łózka. 

Mój pierwszy wykład był dokładnie na godzinę 10:20. Z tego co mi była wiadomo Emily już od dziewiątej musiała pojawić się na uczelni, a Louis i Niall mieli dopiero na 11. 

W łazience wzięłam szybki prysznic i w pośpiechy wysuszyłam włosy, które umyłam ulubionym szamponem. Wyszczotkowałam zęby i związałam blond loki w kitkę. W pokoju zasiadłam przy toaletce, następnie wykonując tradycyjny makijaż. Gdy wybierałam ubrania na dzisiejszy dzień poczułam silne ramiona owijające się wokół mojej talii. 

-Dzień dobry, kochanie-mruknął Niall swoim zachrypniętym głosem, który doprowadzał mnie do szaleństwa. Blondyn był bardzo częstym gościem w moim mieszkaniu. Co oczywiście Emi i Lou nie przeszkadzało, wręcz cieszyło, bo zazwyczaj to on robił nam śniadania. 

-Cz-cześć-jęknęłam, gdy przyssał się do mojego czułego punktu-Niall, teraz nie mogę, śpieszę się. Za niecałe czterdzieści minut mam wykład, a jeszcze muszę się ubrać, coś zjeść i wstąpić do kawiarni po kawę dla siebie i Emily.

-Okey, więc dokończymy to później, skarbie. A odwieziesz mnie do akademika?

-Tak, tylko streszczaj się. Dzisiaj na śniadanie jedynie płatki z mlekiem-ucałowałam go w policzek i razem z ubraniami zniknęłam za białymi drzwiami. Za sobą jedynie usłyszałam głośny jęk, należący do chłopka. 

Naciągnęłam na siebie czarną, koronkową bieliznę i skarpetki w pandy. Tak wiem, dorośle, jak zawsze. Zarzuciłam na siebie jeszcze czarne jeansy z wysokim stanem oraz zwykłą, białą bluzkę, którą przykryła zapinana bluza w kolorze spodni. 

Na stole kuchennym czekała na mnie już miseczka z ulubionymi, kolorowymi płatkami. Na krześle obok siedział już Niall ubrany we wczorajsze ubrania. 

****

Równo o godzinie 10:55 razem z Liam'em udaliśmy się do sali, w której miał odbyć się wykład z psychologii. Zajęliśmy miejsca na samym końcu ciemnego pomieszczenia. 

-Li, kiedy macie nabór do drużyny piłkarskiej?-zapytałam bruneta, który zapewne pisał z Zayn'em. 

-Jutro o drugiej, zaraz po ostatnim wykładzie z historii-podparł z uśmiechem-Mam nadzieję, że przyjdziecie z Emi nam kibicować.

-Oczywiście, będę trzymała kciuki.

-Może to trochę potrwać, bo Louis będzie starał się o tytuł kapitana-na jego słowa kiwnęłam głową z uśmiechem, ponieważ do sali wszedł zapewne wykładowce. Był wysoki lecz mało umięśniony, jego czarne włosy z akcentami siwych zostały "ulizane" jakimś żelem. Ubrany w garnitur zasiadł za biurkiem, po czym włączył komputer. 

-Zapowiada się baaaardzo ciekawy rok-mruknął Liam z grobową miną. 

Gdy profesor Sam Rain tłumaczył wybrany temat zaczęłam wszystko notować. A Payne siedział sobie spokojnie grając w jakąś durną grę. Byłam już u końca notatki, gdy poczułam wibracje w tylnej kieszeni moich rurek. Jako, że siedziałam na końcu mogłam spokojnie oraz niezauważenie wyciągnąć telefon na mały stoliczek. 

Emily: Ej laska! Mam nowinę! :D 

Lottie: Emi szybko bo mam wykład, a mój wykładowca to straszny gbur! 

Emily: No, więc jutro o drugiej jest casting do cheerleaderek! <3 

Lottie: To super... Stado napalonych chłopaków starających się o miejsce w drużynie piłkarskiej będzie patrzyć się na nasze tyłki! :( 

Promises||N.HOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz