Rozdział 1.1.

301 17 8
                                        

Właśnie siedziałam z moją przyjaciółką przy niespakowanej walizce. W końcu zakończyłam pewien etap w swoim życiu dochodząc do mety w liceum. Już za kilka miesięcy miałam zderzyć się z prawdziwą dorosłością w Nowym Jorku. Rozpoczęcie studiów na jednym z najlepszych uniwersytetów w Stanach dawało mi ogromne możliwości. A spróbowanie tej przygody z przyjaciółmi i bratem zapowiadało coś niezwykłego.

-Charlotte! Słuchasz mnie do jasnej cholery!-krzyknęła na mnie wściekła dziewczyna. Spojrzałam na nią z uniesionymi brwiami, bo niechętnie oderwałam wzrok od mojego ulubionego serialu, jakim byli "Przyjaciele".

Już jutro razem z Emily i moim bratem, Louis'em, mieliśmy wyjechać do naszej babci Jasmine i dziadka Williama. Ten wyjazd miał na celu pocieszyć Harris po skoku w bok jej chłopaka Ashton'a. Nigdy za nim nie przepadałam i jak zawsze miałam rację co do niego. A wizja wakacji z Emily, Louis'em i kilkoma przyjaciółmi z Irlandii była cudowna. 

-Idź po kosmetyczkę, bo znowu o niej zapomnisz. 

****

-Sukces!-wykrzyknęła Emily, rzucając się na łóżko po skończonym pakowaniu mojej walizki.

Spojrzałam w prawą stronę i zobaczyłam najbardziej rozczulający widok na świecie. Na posłaniu spał Charlie, przytulając dwa razy większego miśka niż on sam. Mały chłopiec był niemal identyczny jak starszy brat. Brązowe włoski, mały nos i hipnotyzujące, saro-niebieski oczy. 

-Co powiesz na domowej roboty pizzę? Niedawno znalazłam przepis w internecie, więc trzeba go przetestować. 

-I co się głupio pytasz?-pisnęłam podekscytowana. Brunetka pokręciła z desperacją głową i wstała z podłogi-Idę po Louis'a, a ty możesz już poszukać składników na ciasto.

Kiedy weszłam do pomieszczenia zagłady mój brat leżał na łóżku z słuchawkami w uszach. Tak, pomieszczenia zagłady. Pokój Louis'a jest zawsze zawalony brudnymi ubraniami i bokserkami choć w łazience ma specjalny kosz. Podeszłam do chłopaka i zepchnęłam go z posłania zaścielanego czarnym prześcieradłem. W ostatniej chwili brunet złapał i mnie, przekręcając nas tak, że on spadł całym ciężarem na mnie, asekurując sobie upadek.

-Louis debilu!-krzyknęłam, a on się śmiał w niebo głosy. 

-Co wy tu wyprawiacie? Obudziliście Charlie'go!

-My nic, taka bratersko-siostrzana miłość-powiedział i mnie przytulił, a ja wybuchnęłam głośnym śmiechem.

-Miałaś go tylko zawołać na pizzę-powiedziała dziewczyna z udawaną desperacją, wywracając oczami.

-Jak na pizzę to jasne, że idę jazda ruchy, ruchy-poganiał nas.

Emily ułożyła trzylatka na kanapie i włączyła mu bajkę. Podeszłam jeszcze do chłopca i szczelnie przykryłam go ulubionym kocem w małpki. Jak weszłam do kuchni wszystko było już naszykowane na blacie. Moja przyjaciółka ubrana była w kolorowy fartuszek i pomagała założyć Lou bardzo męski fartuch. Ich ruchy wyglądały naprawdę komicznie.

****

Po wstawieniu pizzy do piekarnika wlałam sosy zrobione przez Louis'a do miseczek. Wzięliśmy sobie po napoju z lodówki, w moim przypadku była to woda i poszliśmy do salonu gdzie spał Charlie.

-Lou, pomóż mi zanieś go do pokoju-powiedziałam. Chłopak przytaknął i wziął małego na ręce, ja zabrałam jego kocyk oraz zabawki.

Weszliśmy do pokoju, który był nawiązany kolorystycznie do boiska sportowego. Na podłodze leżał duży, zielony dywan, a ściany były jasno beżowe. Białe mebelki były obklejone piłkami od różnych sportów. Półki nad łóżeczkiem ozdabiały przeróżne zabawki i miśki. 

Lou odłożył brata do posłania, a ja przebrałam go w piżamkę i przykryłam kołderką. Pod rączkę podłożyłam mu miśka na wszelki wypadek jakby się obudził. Razem wyszliśmy z pomieszczenia, kierując się do salonu gdzie czkała Emily z gotową pizzą. Lou poszedł po picie, a ja udałam się do pralni po ciepłe koce na wieczór. 

-Wieczór filmowy czy planszówki?-zapytałam wskakując na kanapę pomiędzy pozostałą dwójkę. Wzięłam na kolana kolorową poduszkę i przytuliłam miękki materiał.

-Wieczór filmowy-zadecydował szatyn, wstając od razu z kanapy. Podszedł do półki z filmami i kucnął przed nią. Szperał w poszukiwaniu tego idealnego filmu na wieczór, aż w końcu oznajmił:

-Szykujcie się, moje panie, na... "50 twarzy Grey'a"

  ********************************************  

Promises||N.HOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz