R. 44

9.4K 377 82
                                        

Rozdział betowany przez Cessidy84



       Gdy chłopcy opuścili salon, Draco odruchowo złapał Gryfona za rękę, bo ten już na samym początku chciał skręcić nie w tę stronę. I tak trzymając się za ręce, z wielkimi uśmiechami na ustach dotarli do księcia. Lucas, widząc ich splątane ze sobą palce, miał ochotę rozszarpać Dracona na miejscu, ale opanowując złość, zwrócił się do stalowookiego.

- Dziękuję za przyprowadzenie Harry'ego, ale możesz już odejść.

- Nie. Nie mam tajemnic przed moim chłopakiem – Powiedział brunet w duchu, modląc się do wszystkich znanych świętości, aby Draco grał razem z nim, bo szczerze mówiąc, miał już powyżej dziurek w nosie tego namolnego książątka. Draco, jak na Ślizgona przystało, w mig pojął o, co biega, że jego sexiak, jak go zwykł nazywać, ma najwyraźniej dość księcia-dupka i owinął swoje ramiona w talii swego przyszłego męża. Choć Harry mógł sobie z tego nie zdawać sprawy, to blondyn był pewny, że będą razem. No, po prostu nie ma innej opcji. Przygarnął Harry'ego do swojego torsu i zaczął delikatnie muskać ustami jego szyję.

- Widzę, Harry, że już dokonałeś wyboru – Wycedził przez zęby wampir.

- Mówiłem ci to już na moich urodzinach. Zaraz przed tym, jak musiałem cię potraktować kilkoma mało przyjemnymi klątwami, abyś mnie nie molestował, ale widzę, że zapomniałeś. Tak więc powtórzę jeszcze raz. Nic do ciebie nie czuję, nic między nami nie będzie. Daj sobie spokój! – Prawie że krzyczał brunet. Draco odwrócił avadookiego w swoją stronę i wpił się w jego usta. Na, co Harry chętnie odpowiedział, rozchylając usta, pozwalając, aby język blondyna spotkał się z jego językiem w namiętnym tańcu. Wampirowi to wystarczyło. Obrócił się wściekle na pięcie, i już go nie było. Chłopcy nawet tego nie zauważyli, bo byli zajęci poznawaniem ciała tego drugiego. Ręce gryfona badały każdy milimetr ciała stalowookiego. Ręce blondyna znalazły się na pośladkach Harry'ego podnosząc go do góry. Brunet oplótł nogi wokół bioder Ślizgona. Draco przyparł go do najbliższej ściany i zdzierając z Harry'ego koszulkę zaczął całować i kąsać jego obojczyk i klatkę piersiową. Któż to wie jak to, by się skończyło, gdyby chłopcy nie usłyszeli chrząknięcia? Nie chętnie oderwali się od siebie i spojrzeli w bok, skąd dochodziło ten odgłos, a tam stał szczerzący się od ucha do ucha nie kto inny, jak nie sam Syriusz Orion Black.

- Serio, Syriuszu? – Spytał z wyrzutem brunet – Nie mogłeś sobie po prostu iść dalej i udawać, że nas nie widzisz? – Spytał.

- Po pierwsze, to była zbyt ciekawa scena, aby ją przegapić. A po drugie, to Tom mnie poprosił, aby was znaleźć i przyprowadzić. Choćbym miał wam sex przerwać, to podobno coś pilnego – Odpowiedział Łapa.

- To już idziemy – Odparł Gryfon, odbierając od Draco swoją koszulkę, którą ten zdążył naprawić i jednocześnie przyciągając go do pocałunku, i nim chłopcy zdążyliby się na nowo zatracić w sobie, Łapa znów zaczął chrząkać.

- Tak, tak, Łapo. Rozumiemy już – Odparł wkurzony Harry, któremu w żyłach krążyło pożądanie, i ruszył w stronę salonu. Tak mu się wdawało, dopóki nie poczuł, że blondyn go ciągnie lekko w drugą stronę – Na gacie szalonego hipogryfa, zrobię sobie mapę tego zamku – Wymamrotał Riddle Jr.

- Szczeniaku, coś za często się tu gubisz. Przy okazji chciałbym sprawdzić twój umysł, bo to jest dziwne. W moim domu się nie gubiłeś, po Hogwarcie możesz chodzić z zamkniętymi oczami, i do Ministerstwa też trafiłeś bezbłędnie, dlatego coś mi tu nie pasuje – stwierdził Łapa. I tak dyskutując, dotarli do salonu, gdzie Harry wpakował się na kanapę między Lupina, a Blacka informując tego drugiego, że to za przeszkadzanie mu w okazywaniu uczuć względem młodego Malfoy'a i pociągnął Draco na swoje kolana.

Tom, jak toOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz