Rozdział 25

689 58 10
                                        

Draco Malfoy nigdy nie przywiązywał większej uwagi do swoich kochanków. Odkąd tylko zrozumiał, że zamiast piersi pociągają go całkowicie płaskie klatki, zaczął przebierać w chłopcach. Wszyscy doskonale wiedzieli, że Malfoy był kunsztem stworzenia. Doskonale smukłe ciało arystokraty, zawsze było pełne gracji. Jasną, wręcz mleczną karnację, rzadko okraszał jakikolwiek rumieniec. Inteligentne oczy w odcieniu cyjanu potrafiły rzucać onieśmielające spojrzenia zarówno mężczyznom jak i damom. Włosy w odcieniu platynowego blondu zawsze były nienagannie ułożone. Usta pełne, idealnie malinowe - o takich ustach marzył każdy. Iście aryjski wygląd, zawsze dopełniała nienaganna postawa i chłodna osobowość. Chłopcy wręcz pchali się mu do łóżka, a Draco zupełnie nie miał zamiaru ich wyganiać. Oczywiście oprócz nienagannego wyglądu, Draco Malfoy miał również niezaprzeczalny gust. Nic dziwnego. Duma i chluba Lucjusza Malfoya. Nasz arystokrata od zawsze miał skłonności homoseksualne oraz przejawiał niezdrowe zainteresowanie pewnym zielonookim chłopcem. Lucjusz wielokrotnie pastwił się na gazecie, czytając coraz to nowe artykuły o Chłopcu Który Przeżył. Draco ślepo zapatrzony w ojca, zawsze podzielał jego poglądy. Wielokrotnie przyłapywał się na tym, że potrafił godzinami rozmawiać o Potterze z własnym ojcem, oczywiście psiocząc przy tym niemiłosiernie. Jak zapewne wtedy myślał "Wielkie umysły myślą podobnie". Tylko w ten sposób tłumaczył sobie te ambitne zainteresowanie. Jakież było jego zdziwienie, kiedy odkrył, że nienawiść zamienia się w fascynację, a złośliwość w skryty podziw. Odkąd to zrozumiał, zaczął skrzętnie to ukrywać przed ojcem, matką i nawet samym sobą. Lucjusz wystarczająco niedobrze zniósł jego zainteresowanie chłopcami. Nigdy o tym nie mówili, od tego pamiętnego wieczora, kiedy przyłapał go na całowaniu się z przypadkowym krukonem, którego imienia Draco już zupełnie nie pamiętał. Pamiętał za to doskonale wyraz twarzy ojca. Tą dezaprobatę i nieukrywalne obrzydzenie sytuacją. W milczeniu położył wtedy mu dłoń na ramieniu i mocno zacisnął palce. Doskonale pamiętał też jadowity ton, który brzmiał jakby zaraz miał zwymiotować. A potem przyszła wojna i Draco zapomniał o swoich seksualnych zapędach, chyba ku uciesze ojca. Zapewne Lucjusz myślał, że odwiedzie go jeszcze od tej dzikiej fascynacji. Przecież był człowiekiem, którego zadaniem było przedłużenie rodu Maloy'ów. Wciągnięty został wbrew sobie w wir walki pod presją własnej rodziny. Tak bardzo ich kochał, jednak obserwowanie Pottera weszło mu w krew. I z jak wielką ulgą odetchnął gdy to wszystko się skończyło. W czasie wojny patrzenie na Pottera było doszczętnie trudne, szczególnie, że znajdowali się po przeciwnej stronie barykady. Teraz mógłby go obserwować każdego dnia. Tylko... Potter go zdradził, mimo, że nigdy nie należał do niego. Skazał jego ojca na Azkaban, pogrążając go na procesie. Nie mógł tego znieść, walczył ze swoją fascynacją każdego dnia, chociaż cały czas śledził poczynania Złotego Chłopca. Każdego dnia ze zgorzknieniem pijąc kawę, patrzył na milion nieśmiałych uśmiechów Pottera i jego zawstydzone spojrzenie. Zdecydowanie Złoty Chłopiec nie był najbardziej reprezentatywny. Z miłym sobie obrzydzeniem obserwował na początku niechlujny strój i niezdarność chłopaka. Jednak z czasem Potter stał się atrakcyjnym młodym mężczyzną, a Draco z kolejną dozą frustracji obserwował jak Wybraniec grucha do tego pieprzonego Notta na każdym zdjęciu. I wyrażenie "pieprzony" było tu jak najbardziej na miejscu, ku niezadowoleniu Malfoya. Zawsze gdzie nie przełożył kartki widział razem szczęśliwą parkę, okrzykniętą jako najszczęśliwszą świata czarodziejskiego. Malfoy za każdym razem prychał, wrzucając gazetę do ognia. Mógłby wskazać palcem milion innych, szczęśliwszych i bardziej wyględnych par. Każdego dnia Potter i Nott byli szczęśliwsi, a Draco bardziej sfrustrowany. I to odbywało się mimo jego woli! Nie znosił gdy coś działo się nie po jego myśli. Wtedy nadszedł pamiętny dzień, kiedy to Nott zostawił Pottera, a w świecie czarodziejskich pismaków zawrzało. Potter był przygnębiony, a dla blondyna życie znów zyskało sens. Pamiętał ten piękny dzień jakby to było wczoraj...

Zielony LewOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz