17.

2.5K 108 30
                                        

- Przepraszam za to całe zamieszanie. Zaatakował nas Rój - wyjaśnił mężczyzna.

- Kim pan jest? - zapytał Thomas.

- Uratowałem was. Chodźcie za mną. Przydzielmy wam kwatery - odpowiedział i ruszył w nieznanym im kierunku, a reszta za nim spoglądając na niego podejrzliwie.

Pokonali kilka kolejnych zakrętów czasem przechodząc przez różne drzwi. Heather starała się zapamiętać drogę, lecz była ona tak zawiła i długa, że zgubiła się w notowaniu jej w pamięci.

- Nazywam się Janson - powiedział podczas drogi.

- Ja tego gościa nazwałbym Szczurowatym - mruknął Minho do swoich przyjaciół.

Janson zignorował jego odzywkę i kontynuował dalej:

- To ja tu dowodzę. To miejsce - tu otworzył swoje ramiona pokazując na to, co go otaczało - jest naszym azylem. Uznajcie to za stację przesiadkową. Taki tymczasowy dom - przerwał na chwilę. - Uważajcie - odparł wskazując na oderwane od siebie kable zwisające z sufitu, które były pod napięciem.

- Zabierzecie nas do prawdziwego domu? - zapytał go Thomas przyśpieszając kroku, by go dogonić.

- Tak jakby. Z poprzedniego niewiele zostało, ale mamy dla was schronienie poza Pogorzeliskiem, gdzie DRESZCZ już was nie znajdzie. Pasuje wam? - zapytał z dziwnym uśmiechem na twarzy.

- Dlaczego nam pomagacie? - powiedział z nutą podejrzliwości w głosie Minho.

- Aktualna sytuacja na świecie jest tragiczna. Możliwe, że nie przetrwamy. Wy jesteście nadzieją całej ludzkości, bo w końcu jesteście odporni na wirusa. Niestety, przez to staliście się celem ataku. Za tą grodzią czeka was nowe życie - zakończył otwierając za pomocą karty wielkie drzwi, które po odblokowaniu schowały się w suficie. - Ale najpierw pozbądźcie się tego przykrego zapachu - dodał prowadząc ich do łazienki. - Tu dziewczyny, tu chłopcy - wskazał na dwie pary drzwi. Jedne z różowym kółkiem, a drugie z niebieskim trójkątem.

Heather i Teresa spojrzały się po sobie wahając się, czy tam wejść. Nie były wciąż pewne zaufania do nowych ludzi. Jednak, kiedy tylko chłopacy pewnie wkroczyli do swojej łazienki, Heather wraz z Teresą ruszyły do drugiej.

W środku stało po kilka pryszniców. Przy wejściu znajdował się stolik, na którym ułożone były szampony, ręczniki oraz ubrania na zmianę. Nieco dalej obok siebie ustawione były trzy krany z nowymi szczoteczkami na nich i pastą do zębów. Na ścianie nad nimi widniało wielkie lustro

- Chyba zaczynam ich lubić - powiedziała Heather biorąc do rąk swoją część rzeczy. - Chociaż ten Janson albo. jak go nazwał Minho, Szczurowaty, wydaje się jakiś dziwny.

- To wszystko wydaje się bardzo podejrzane - odparła Teresa.

- Masz rację. Musimy być uważne, ale póki co lecę korzystać z tego, że tu mają ciepłą wodę - zaśmiała się, a z nią Teresa.

Ruszyły pod osobne prysznice. Heather zdjęła z siebie swoje ówczesne ubrania i włączyła wodę. Zaczęła myć swoje włosy, by po chwili zająć się ciałem i twarzą. Po kilku minutach zakończyła kąpiel i sięgnęła po ręcznik, który chwilę wcześniej przewiesiła przez ściankę dzielącą prysznice od siebie. Wytarła każdy cal swojego czystego i pachnącego ciała, po czym zajęła się włosami zwijając je w turban. Ubrała na siebie nowe ciuchy, a był to bordowy, cienki sweter z długim rękawem, długie, jasne jeansy, świeża bielizna oraz czarne tenisówki. Ubrania były nieco starte i rozdarte w niektórych miejscach.

Dziewczyna wyszła spod prysznica kierując się ku kranom, by umyć swoje zęby oraz rozczesać włosy szczotką jaka leżała na stole. Teresa jeszcze się myła. Heather nie czekając na nią zajęła się nakładaniem pasty na szczoteczkę. Po dwóch minutach szorowania wydostała włosy z turbanu i zaczęła je rozczesywać. Teresa właśnie wyszła spod prysznica ubrana w białą bluzkę na krótki rękaw oraz długie i nieco za luźne jeansy. Brunetka zabrała się za mycie swoich zębów.

Brave as a Bear || NewtOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz