2.

4.6K 185 27
                                        

- Podpalamy! - zawołał Alby do chłopaków, by na jego rozkaz wszyscy wokół ogniska rzucili w nie pochodniami trzymanymi w rękach.

Heather siedząca trochę dalej od paleniska, oparta o konar drzewa, wpatrywała się zmęczonym wzrokiem w trawę, jakby strasznie chciała coś w niej znaleźć po ciemku. Jej myśli zagłuszali nastolatkowie, którzy głośno krzyczeli: "Strefa!" krążąc wokół ognia. Niektórzy nawet grali na wykonanych przez siebie instrumentach, a jeszcze inni tańczyli. Po krótkim świętowaniu wznieśli toast.

- Hej, a ty się nie bawisz? - zapytał Heather świeży, siadając obok niej.

- Nie mam dzisiaj ochoty na zabawę - mruknęła wciąż wpatrzona w trawę.

- Tak w ogóle zauważyłem, że jesteś tu jedyną dziewczyną. No chyba, że jakąś inną przeoczyłem - zaczął temat. Nastolatka milczała, lecz po krótkiej chwili odpowiedziała:

- Nie, nie przeoczyłeś. - Zrobiła przerwę, po czym kontynuowała. - Jestem tu jedyną dziewczyną. Długo z Alby'm zastanawialiśmy się dlaczego.

- I co? Doszliście do czegoś? - brnął dalej.

- Nie.

Jeśli ich dalsza rozmowa miała trwać, to właśnie przerwał ją Newt, podchodząc do nich i siadając obok dziewczyny.

- Masz Heather, upolowałem ci trochę - powiedział Newt podając jej słoik z jakąś dziwną substancją w środku, którą oni w zwyczaju mieli pić na wieczorne świętowanie. Nastolatka mruknęła ciche: "Dzięki." spoglądając na jedzącego kolację Newta. - Hej, a ty co taka smutna? - zapytał, widząc minę Heather.

- Co? - odparła jakby wytrącona z transu i zaskoczona. - Nie, nie. Nic mi nie jest. - Upiła łyk substancji ze słoika, po czym lekko kaszlnęła na jej smak. - Może zostawię was samych. Pewnie chcecie trochę pogadać ze sobą - powiedziała, wstając ze swojego miejsca.

- Nie, zostań jeśli chcesz - zaprzeczył Newt podążając za nią wzrokiem.

- Serio, pójdę już. Jeszcze kolacji nie jadłam - zaśmiała się i szybko odeszła, by nikt jej nie zatrzymał.

Heather ruszyła w kierunku paleniska, by odebrać swoją część kolacji. Przepchnęła się przez wciąż bawiących się chłopaków i wzięła talerz z jej porcją. Usiadła tym razem jeszcze dalej od ogniska i powoli zjadała kolację.

- Niezły pierwszy dzionek - odparł Newt do nowego, kilka chwil po tym, gdy Heather sobie poszła.

Nowy na jego słowa kiwnął przytakująco głową.

- Od kiedy Heather tu jest? - zaczął temat nastolatki.

- Miesiąc, ale szybko zdążyła się przyzwyczaić do nowego stylu życia. Równie szybko się z nami zaprzyjaźniła. Co prawda nie ze mną. Na początku mieliśmy trochę na pieńku, jeśli chodzi o naszą znajomość - zaśmiał się Newt, przypominając sobie jak on i Heather toczyli między sobą "wojnę". Teraz z tego punktu widzenia musiało to wyglądać co najmniej zabawnie. - Nie polubiliśmy się na początku, ale z czasem podłapaliśmy wspólny język. A ty? Polubiłeś ją? - zapytał, zwracając się do świeżego.

- Za mało czasu ją znam, bym mógł cokolwiek o niej powiedzieć, ale wydaje się być spoko - powiedział, wzruszając ramionami.

- Cholera, żebyś ty wiedział, jaką ona rozróbę wprowadziła do Strefy, kiedy tu dotarła - zaśmiał się na samo wspomnienie, jak spowodowała miesiąc temu, że wszystkie zwierzęta z Mordowni zaczęły uciekać z klatek. - W ogóle masz, dla ciebie też wziąłem - odparł, podając swojemu towarzyszowi słoik z tą samą substancją, co chwilę temu dał Heather. - Golnij jak prawdziwy mężczyzna - zachęcił go.

Brave as a Bear || NewtOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz