46.

1.6K 65 4
                                        

Jak tylko wylądowali w bazie, od razu ruszyli do drzwi wagonu, by je otworzyć i zobaczyć szczęśliwą twarz Minho.

Thomas jako pierwszy wszedł do środka, a za nim Newt, Heather i reszta. Brunet zaczął iść szybkim krokiem do przodu, wzrokiem wyszukując twarzy przyjaciela. W międzyczasie mówił, że teraz wszyscy w wagonie są bezpieczni. Heather czyniła to samo.

Wagon był wypełniony nastolatkami po brzegi. Każdy z nich wyglądał strasznie, jakby dopiero co umarł, a teraz powstał z martwych. Ich ręce przyczepione były do łańcuchów uwiązanych w suficie, by ci za ich pomocą nie mogli się wydostać.

Dziewczynie przypomniało się, jak Ava mówiła, że każdy będzie traktowany dobrze, nie będzie do niczego zmuszany i wszyscy będą bezpieczni. Dopiero teraz dostrzegła, jak jej słowa były puste. Myślała, że chociaż jedną obietnicę spełni.

Heather zaczęła się coraz bardziej zamartwiać, nie widząc żadnych znajomych twarzy poza Arisem i Sonyą. Gdy doszła do końca wagonu, wściekła się niemiłosiernie.

- Nie ma go - powiedział Thomas.

- Cholera! - zbluźniła Heather, w złości kopiąc nogą w metalową podłogę wagonu. Kilku nastolatków siedzących najbliżej niej, podskoczyło z usłyszanego huku.

Heather chciała jeszcze dodać, że wszystko poszło na marne, ale skłamałaby, bo przecież Aris i Sonya są cali i zdrowi. Pozostali również podzielali jej złość, ale nie odgrywali się na podłodze, tylko emocje zatrzymali dla siebie. Była zdziwiona, że ani Thomas, ani Newt nie mieli nawet złości wymazanej na twarzy. 

Nastolatkowie wyszli z wagonu i rozsiedli się na ziemi przed prawie załatanym statkiem, gdzie teraz Vince prowadził przemowę, natomiast Thomas, Newt, Harriet i Heather ruszyli do jednego z niezagospodarowanych pokoi, by tam opatrzyć Arisa (który miał podbite oko) i dowiedzieć się od niego oraz Sonyi, co działo się w DRESZCZu.

Heather podała im kubki z wodą, sama rozsiadając się na ziemi obok Thomasa, Newta i Harriet. Sonya zajęła się przemywaniem rany Arisa. Chwilę później dołączyła do nich Brenda, opierając się o ścianę.

- Nie śpieszyło wam się - skomentował ze śmiechem Aris, upijając łyk wody, nawiązując tym samym do pół rocznego przygotowywania się grupy do ataku.

- Ciebie też miło widzieć - odpowiedział Thomas, nie podzielając jego uśmiechu. - Co ci zrobili? - nawiązał do rany.

- Stawiałem się... Przynajmniej chciałem - wyjaśnił, od razu pochmurniejąc. Przypomniał sobie tortury, jakie doznał w siedzibie DRESZCZu.

- Fart, że nas znaleźliście - odezwała się Sonya. - Często nas przewozili. Kroiło się coś dużego.

- Dokąd mogli jechać? - zapytał Newt.

- Wiem, że gadali o jakimś mieście - odparł chłopak.

Newt, Thomas i Heather posłali sobie znaczące spojrzenia. Wiadomo, że jako nowy cel jest znalezienie tego miasta.

- A gdzie jest Minho? Dlaczego nie było go w wagonach? - zapytała Heather, przerywając chwilowe milczenie grupy, wyraźnie zainteresowana stanem przyjaciela.

Aris wymienił z Sonyą spojrzenia. Oboje posmutnieli jeszcze bardziej. Heather, Thomas i Newt wyczekująco się im przyglądali.

- Przykro mi - mruknął chłopak. To wystarczyło, by w głowie Heather pojawiły się czarne myśli. - Był.

- Jak to był?! - Dziewczyna oburzyła się.

- W innym wagonie - odpowiedział spokojnie.

Heather złapała się za głowę w rozpaczy. Jak mogli go ominąć? Wstała ze swojego miejsca i zaczęła chodzić w kółko.

Brave as a Bear || NewtOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz