|22|Wizytówki

7 1 0
                                        

Chrzest bojowy Shoto jako wiceprezesa zarządu - czyli pod nieobecność ojca najważniejszej osoby w firmie - przypominał lodowaty prysznic, spod którego nie dało się uciec, a temperatura wody wciąż spadała.

Nie dość, że musiał obsadzić tymczasowo swoje miejsce - szefa działu finansów - kimś innym, to pierwszy raz od początku jego kariery akcje tak bardzo spadły. Jeśli kiedykolwiek miał wrażenie, że coś kompletnie wymyka mu się spod kontroli, to nie miał racji - bowiem dopiero teraz to stwierdzenie nabierało zupełnie inny charakter.

- Brak pana prezesa to katastrofa. - stwierdził na spotkaniu zarządu Maeda.

Koalicja Maeda-Yoshida zyskała na sile. Obaj niemal jawnie bojkotowali zwierzchnictwo Shoto, który czuł się wobec nich bezsilny. Wszyscy dobrze wiedzieli, że sam nie miał wystarczająco władzy, aby zagrozić ich pozycjom. Ojciec miał swój gwałtowny charakter i wszyscy się go bali; ale jak radziła sobie Suji?

Jak to zrobiła, że wszyscy ją po prostu szanowali?

*

Shoto zdecydował się na odwiedziny w szpitalu, gdy bezsilność i zmęczenie wzięły nad nim górę. Przed wejściem do pokoju czekała matka. Mimo że starała się dla niego przywołać uśmiech i tak nie ukryła wszystkich oznak niepokoju. Przywitali się i gdy Shoto chciał wejść do środka, Rei położyła dłoń na jego przedramieniu.

- Choćby nie wiem co się działo, mów ojcu, że wszystko jest w porządku. - wlepiła w niego uważne spojrzenie.

- I tak się w końcu dowie. Jeszcze bardziej wścieknie się, że go kłamiemy.

- Shoto - wymówiła jego imię z takim tonem jakby go rugała. Jeszcze brakowało, żeby kręciła palcem przed jego twarzą. - Rób jak mówię.

Shoto ponownie sięgnął w kierunku drzwi, a Rei mocniej zacisnęła palce na jego płaszczu.

- Rozumiem. - odparł z wyraźną niechęcią.

Później uniosła lekko kąciki ust jakby chcąc rozluźnić atmosferę między nimi.

- Poradzisz sobie. Twój ojciec ci ufa i to nie bez powodu.

Shoto jakoś nie przekonywały te słowa zważywszy na fakt, że ojciec śledził go od niewiadomo jak dawna i przez to musiał się wyprowadzić; ale nie ciągnął tematu. Po prostu otworzył drzwi i zaraz znalazł się w pokoju.

Wówczas uderzyła go oślepiająca biel. Wszystko było skąpane w tym kolorze, począwszy od ścian, kończąc na pościeli, którą szczelnie okrył się Enji. Na skraju łóżka siedziała Ayako, a czerwone wstążeczki spinające jej włosy w dwa kucyki sprawiały wrażenie nie pasujących do tak sterylnego pomieszczenia.

- Teraz chcę to czytać. - dziewczynka, nie zwróciwszy uwagi na Shoto, podetknęła dziadkowi pod nos książeczkę.

- Później. - Tym samym Enji wziął ją do rąk i położył na stoliku nocnym. - Myślałem, że czekasz na drugi pogrzeb. - zwrócił się do Shoto.

- Nawet tak nie mów. - zganiła go Rei, zamykając cicho za sobą drzwi.

- Pożartować sobie nie można. - wywrócił oczami. - Zanudzić się tutaj można na śmierć.

- Mogłeś nie wydawać pieniędzy na osobny pokój. - odparł Shoto, ściągając ciepły czarny płaszcz i przerzucił go przez krzesło. - Poza tym chyba nie narzekasz na samotność?

Spojrzał wymownie na bratanicę.

- Nie o to chodzi. - uciął poirytowany ojciec. - Czuję się taki... - zaczął zawzięcie gestykulować jakby to wszystko tłumaczyło, a tak nie było. - Bezużyteczny. Mógłbym zrobić coś pożytecznego.

tsunami; tddkOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz