Bunt nie rozpoczynał się jednym, niespodziewanym wybuchem, który wzniecał niemożliwy do ugaszenia pożar. Bunt przychodził szeptami, które wędrowały między ścianami, powoli zagęszczając atmosferę. Najlepiej, gdy z początku nie było wiadomo, kto był prowodyrem odważnych słów przechodzących z warg na wargi. Wówczas nikogo nie można było obarczyć winą. Ktoś powiedział drugiej osobie, że zasłyszał pewien pogląd. Nie mówił od kogo, ani czy go podziela. Jedynie powielał schemat. Wygodnie zajmował miejsce, jako niezbędne ogniwo łańcucha, który wydłużał się z każdym dniem. Potem ktoś, opowiadając o krążących w zakładzie opiniach, wzruszył ramionami. Jakiemuś mężczyźnie zabłysły oczy, choć nie poparł głośno żadnej ze stron. Lawina spadała niedługo później, podsycana tymi urwanymi spojrzeniami, nieśmiało uniesionymi kącikami ust oraz świadomością, że skoro tyle osób już o czymś wspomniało, to nie jest się samotnym w tej batalii. To nie była mina podłożona pod mur, a stopniowe wyciąganie cegieł ze zwartej konstrukcji. Już jedna narusza jej stabilność, a każda kolejna zwiększa ryzyko zawalenia.
Tak właśnie działał Hanbin.
Właściwie, to nawet nie on zainicjował pierwsze kroki. Zrobił to tamten zakochany pielęgniarz oraz chłopiec, który wprawdzie nie odzyskał pamięci, lecz zachował swoją wrodzoną ciekawość. Władza nie znosiła takich ludzi. Kiedy ktoś odczuwał silne emocje, potrafiły utorować mu ścieżkę do działania, bez względu na wszystkie inne nieprzychylności losu. Z kolei wścibskim jednostkom nigdy nie wystarczała krótka odpowiedź, ponieważ pociągała za sobą kolejne pytania, aż kłamca nie zagubi się we własnych zeznaniach. Nie byli tego świadomi, lecz Jang wybrał ich, jako swoich wysłanników. Sam mógł spokojnie obserwować rozwój sytuacji, dopóki nie zdecyduje się osobiście włączyć w proces rewolucji. Planował trzymać się na boku, badając grunt. Jeśli zauważy, że szanse na powodzenie nie wzrastają, pozostawi te dalekie marzenia o wielkim powrocie i jak gdyby nigdy nic wróci do swoich starych obowiązków. Niemniej, gdy tylko wyczuje, iż może stać się przywódcą dysydentów, wkroczy do działania. Wybrał bezpieczną dla siebie ścieżkę, gdzie największe niebezpieczeństwo podejmuje dwójka młodych ludzi. Może to okrutne posługiwać się nimi, niczym marionetkami, ale tak już działał świat. On nie zamierzał im utrudniać, czym niejako ich wspomagał.
Nie zareagował na informację o spotkaniu Wooyounga z Jiwoongiem. Podczas kolacji, kiedy wiele osób udało się na stołówkę, on zaszedł do pokoju ochroniarzy i podmienił płytki z nocnym nagraniem, zaś dowód szybko zniszczył, zanim ktokolwiek zdołał się zorientować. Kolejnym celem było spotkanie z Mingim. O jego obecności w Aster wiedzieli tylko specjaliści przebywający w strefie testowej oraz kilka najważniejszych osób u samego szczytu hierarchii. Hanbin miał szczęście do nich należeć, a także odwiedzać tamte rejony bez specjalnego pozwolenia. Kontrolowanie poczynań naukowców leżało niejako w jego gestii, toteż nikt nie był zaskoczony, widząc go w białym fartuchu, przemierzającego świetliste, sterylne korytarze. Poprosił kogoś z ochrony o widzenie z Songiem, co również nie wzbudziło większego poruszenia. Niejednokrotnie przychodził podziwiać rezultaty eksperymentów i sporządzał drobne sprawozdania, które następnie przekazywał Kanclerzowi. Zaprowadzono go pod odpowiednie drzwi.
Zatrzymał się przed nimi i niepewnie chwycił za klamkę. Miał sposobność widzieć więźniów w różnym stanie. Był świadkiem bestialskich śmierci, niewinnej krwi rozlewającej się po posadzce, pustych oczu wyzutych z życia. Trwał przy ludziach w ich ostatnich sekundach, wydawał okrutne wyroki i zadawał niezasłużony ból. Nie powinien przejmować się losem tego człowieka. Właściwie, tu nawet nie chodziło o samopoczucie Mingiego, a o jego przydatność w walce. Czy po wszystkim co się stało miał jeszcze siłę, aby oddać się jakiejś sprawie? Morderstwo Yunho było z perspektywy czasu dość nierozsądnym posunięciem. Mógł to skonsultować z Kanclerzem i zapobiec takiemu obrotowi spraw, lecz było już za późno.
CZYTASZ
ASTER | Seongjoong
Fiksi PenggemarDruga część SPLIT Czasem człowiek nie zdaje sobie sprawy jak ogromny jest świat i jak wiele mniejszych światów mieści w sobie. Chociaż czasem chciałoby się ot tego ogromu uciec, zamknąć w małym ciemnym pokoju, z kanapą, odtwarzaczem oraz tymi piękny...
