Zaktualizowaliśmy nasze Wytyczne Treści.
Zapoznaj się z najnowszymi wytycznymi, aby nadal bezpiecznie udostępniać historie.

Zmiana planów

15 3 1
                                        

To bujda, że to troski potrzebna jest sympatia. Czasem wystarczy przywiązanie, wspólny cel, okruchy zrozumienia dla czyichś błędów, arogancji lub zrezygnowania. Tak było w przypadku Sana oraz Seonghwy. Pierwszy z nich nie kochał drugiego, może nawet nie nazwałby go swoim przyjacielem, ani nie rzuciłby się dla niego w ogień. Jednak nie potrafił pozwolić, by ten niszczył siebie z dnia na dzień, swoją własną trucizną zakażając innych. Już odbyli tę rozmowę, już pięści poszły w ruch, już wylali wobec siebie żal, który kumulował się od samego początku obiecującego projektu, zakończonego klęską. Jednak Hwa jedynie ucichł. Nie bulwersował się, nie domagał wyjaśnień, ani postępów. Trzymał się na uboczu, akceptując świat bez siebie. Tak jakby był pogodzony ze swoim losem, który nie przewiduje dla niego szczęśliwego zakończenia. Choi pragnął się na niego wściekać, potrząsnąć nim po raz kolejny i siłą wyperswadować tę męczącą postawę, którą mężczyzna zrażał do siebie ludzi. Mogli mieć wszystko. Byli młodzi, silni, zdeterminowani. Być może wróg był silniejszy, być może miał wojska o stokroć przewyższające ich możliwości, natomiast oni przybyli tu w konkretnym, ostro zakreślonym celu, jaki wcześniej wiązał się z głębokimi emocjami. San już nie chciał, żeby Park go posłuchał, ale chciał mu przypomnieć. O tym, co wydarzyło się w Valorii, jaka meta ich czekała, gdyby nie łut szczęścia i co inni muszą znosić, podczas gdy oni byli tak naprawdę wolni.

Usiadł obok niego na przydzielonej pryczy. Nie były to luksusowe warunki, lecz tylko idiota oczekiwałby wygód bo prowizorycznym obozowisku, gdzie każdy dzień skupiony był na wyobrażaniu sobie lepszego jutra. To miał być tylko etap przejściowy, więc ludzie nie narzekali na ciasnotę, na nieprzyjemnych kompanów, na ciężką pracę. Seonghwa również nie, chociaż jego oczy gasły z każdym dniem.

- Po co tu przyszedłeś?- zapytał Park. Było już ciemno. Część ludzi spała na swoich łóżkach, inni krzątali się po obozowisku, sprzątali i plotkowali o nachodzącym starciu. Nie bali się. Najgorsze, co mogło ich spotkać to śmierć. A w tych okolicznościach prezentowała się ona znacznie bardziej łaskawie niż długie lata spędzone na złowrogiej pustyni. Dało się tutaj funkcjonować. Od czasu do czasu schwytać jakieś zwierzę, znaleźć na tyle wody, aby nie umrzeć z pragnienia, osłonić się jakąś płachtą przed burzą piaskową i doczekać następnego poranka. Jednak było to bytowanie okrojone z przyjemności, pełne cierpienia oraz wyrzeczeń, na jakie naprawdę niewielu było stać. Hwa o tym wiedział, bo niegdyś marzył o tym wszystkim. O nieposkromionej wolności, malującej się obecnie jako pułapka. O odległych krainach oraz państwach, analogicznych do tego, które porwało jego bliskich i odebrało ostatnią radość codzienności. Czuł się oszukany. Nie tylko przez świat, ale także przez samego siebie. Jak mógł pragnąć czegoś takiego przez ponad dwadzieścia lat swojego życia? Dlaczego spędzał każdą noc na wyobrażaniu sobie rzeczywistości, jaka nie istniała, by potem boleśnie się z nią zderzyć? Z tym, że teraz nie było już odwrotu. Nie było ani domu, do jakiego mógł wrócić, ani rodziny, w której ramionach mógłby się schronić. Tej nie było nigdy. Jego życie od zawsze było w pewnym stopniu wybrakowane i go nie zadowalało. Pewnie oczekiwał zbyt wiele, sądząc, że zasługuje na coś lepszego. Nie była to prawda. Miał tyle, co inni, czyli puste nic.

- Dlaczego się nie zabijesz? Wiesz, że gdybyś poprosił, pewnie ktoś dałby ci broń i poszedł z tobą w ustronne miejsce. Widzę jak się męczysz. Jak nie chcesz tu być. Nigdzie nie chcesz być. A mimo to, dalej tu siedzisz. Zastanów się, jaki jest tego powód i czy zrealizujesz go, zachowując się w ten sposób...- szeptał San, by inni nie usłyszeli ich dyskusji. Dla Hwy była to kolejna próba ze strony jego znajomych, by przemówić mu do rozsądku. Próbował już Minjae, San omal go nie zabił, a starania Yeosanga zabarwione były nutą czegoś podejrzanego, co kazało sądzić Parkowi, że ten w rzeczywistości nie chce dla niego dobrze. Choi był dobrym człowiekiem. Prawdopodobnie ostatnim z nich. Miał swoje wartości, przekonania oraz drogę, jaką musiał przejść, aby się uzdrowić. Hwa był skomplikowaną maszyną, nad jaką głowiło się wielu mechaników, a wciąż nie dawało rady. Może niektórych nie dało się naprawić, kiedy ci zostawili serce gdzieś po drodze.

To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: Aug 10 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

ASTER | SeongjoongOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz