Celeste
Samochód.
Pędził.
Wprost.
Na.
Mnie.
Zaraz.
Mnie.
Rozjedzie.
Do.
Cholery.
Zamknęłam oczy, przygotowując się na uderzenie. Łamanie kości. Latanie. Ból.
Ogólnie, coś co widziałam tylko na filmach i nie sądziłam, że spotka to i mnie. W wieku siedemnastu lat zginę pod kołami, albo na masce drogiego auta.
...
...
...
Jednak, nic się takiego nie stało. A z taką prędkością, jaką poruszało się auto, już dawno powinnam leżeć i wykrwawiać się dwadzieścia metrów dalej.
Otwarłam ostrożnie oczy. Dalej byłam nie pewna i zlękniona.
Auto.
To samo, które zbliżało się niebłaganie w moją stronę, stało dokładnie milimetr od moich nóg. Czułam nawet, ciepły, wydobywający się z maski, dym.
Chłopak.
Kierowca srebrnego auta, siedział przerażony. Miał rozszerzone średnice. Był rozdrażniony. Niecierpliwy. Wierzgał zdenerwowany.
Żyję.
Zdałam sobie sprawę, że nie dość, że jeszcze chwila, a przejechałby pieszą, to jeszcze był naćpany.
Kiedy zobaczył, że nic mi nie jest, a ja zbliżam się do drzwi po stronie kierowcy, wycofał maszynę, tak żeby mnie nie naruszyć, po czym z piskiem opon odjechał.
Ani ja, ani on nie byliśmy w stanie zrobić to, co należy.
On powinien mi pomóc, opuścić pojazd, a ja spisać jego numery rejestracyjne.
Cholerni popaprańcy. Siadają za kierownicę po nieznanych prochach czy alkoholu i chcą coś udowodnić. Takim, to naprawdę, trzeba dać nauczkę i musi dojść do tragedii, żeby wreszcie zrozumieli.
Tępe łby.
- Celeste! Nic ci nie jest?- podbiegła do mnie Chloe. Zaciągnęła mnie na chodnik, ponieważ cały czas stałam na jezdni.
Cała ta drogowa "kolizja" i przedsmak tragedii, przyciągnęło wielu gapiów. Patrzyli teraz i czekali na rozwój wydarzeń.
- Nie. Na szczęście- westchnęłam z ulgą. Sekundy dzieliły mnie od rozpłakania się.
- Na pewno? Kto to był? Jesteś cała?
- Jakiś chłopak, w porę wyhamował. Cholera- opadłam na krawężnik- Nie sądziłam, że cuda się zdarzają. A jednak, jestem tutaj. Cała i chyba zdrowa.
- Chodź. Usiądziemy przy stoliku. Po co dawać tym kretynom, powód do plotek- wskazała za siebie i ostrożnie pociągnęła mnie na nogi.
Pokiwałam ciężką głową i poszłam za nią do naszego stolika.
- Przyniosę ci wodę. Za chwilę wracam.
Ta chwila trwała, tyle, co odpowiedź na moje wczorajsze sms'y. Czyli niespełna minutę.
- Proszę- podała mi butelkę wody.
Upił spory łyk. Powoli uspokajałam bijące serce, urwany oddech i ...całą rozdygotaną siebie.
CZYTASZ
Pozory Mylą...
Ficção AdolescenteW świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję. W świecie pełnym zła, wciąż musimy być odporni. W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę. W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć. To w...
