Rozdział zbetowany przez Clou
-----------------------------------------
Żeby napisać do Severusa, Hermiona poszła do łazienki. Potem poprawiła lekki makijaż, fryzurę i nową szatę. Wyglądała bardzo elegancko. Szata była ładnie dopasowana do figury i zaszewki podkreślały biust, wcięcie w talii i dość wąskie biodra. Strój w sam raz na dzisiejszą okazję pomyślała, stając profilem przed lustrem i przeglądając się w nim.
– I do tego piórko w tyłek – powiedziało lustro.
– Byle bez atramentu – roześmiała się.
Gdy wróciła do Atrium, Severus właśnie wychodził z kominka. Podeszli do siebie i dziewczyna pocałowała go czule.
– Chodźmy – mruknął Severus, nieprzyzwyczajony do takiego zachowania.
Przed Biurem Rejestracji i Usług Wydziału Osobowego nie było na szczęście dużej kolejki. W niewielkiej poczekalni siedziała jakaś starsza czarownica, która zaczęła im się uważnie przyglądać i się uśmiechać. Hermiona doszła do wniosku, że kobieta najwyraźniej nie umie sobie przypomnieć, skąd ich zna. Gdy otworzyły się drzwi i z Biura wyszła jakaś para, kobiecina machnęła na nich ręką.
– No wchodźcie, wchodźcie, dzieciaczki. Ja sobie tu poczekam, mam czas. Jak człowiek młody, to mu do wszystkiego pilno... Tyle rzeczy do zrobienia w życiu... Biegnijcie i załatwiajcie, co macie załatwić, ja widzę po waszych minach, że to coś dobrego będzie... – zaczęła mamrotać niewyraźnie. – No już, gołąbeczki, migiem, to ja też się będę z wami cieszyła...
Hermiona podniosła się i podziękowała staruszce gorąco, ściskając małą, pomarszczoną rękę. Severus otworzył drzwi, przepuścił dziewczynę i wszedł do środka.
Biuro było małe i wrażenie pogłębiały dodatkowo wysokie szafy na każdej ścianie, wypełnione stertami pozawijanych ze starości pergaminów, ruloników, ksiąg i magicznych kartotek. Powietrze, przesycone kurzem, zapachem pergaminu i starości wydawało się nie ruszać w tej ciasnocie, jakby z obawy, że przy najlżejszym powiewie dokumenty zlecą na ziemię. Hermiona odniosła wrażenie, że weszła do pokoju obitego gąbką, która tłumiła każdy szelest, westchnienie i dusiła każde słowo. Zrobiło się jej ciasno i niewygodnie.
Stojąca za kontuarem starsza, ubrana na ciemnozielono czarownica podniosła głowę znad księgi, którą wertowała i zrobiła zdumioną minę.
– O la la ... Kogo to ja widzę... Severus Snape we własnej osobie...!
Severus rzucił jej równie zaskoczone spojrzenie.
– Dzień dobry, Pelegrenee. Cóż za niespodzianka – po czym dodał, zwracając się do Hermiony. – Poznaj Pelegrenee Nott, Hermiono.
Sam był bardzo zaskoczony, widząc ją tu. Pelegreene była ciotką Teodora Notta, Śmierciożercy i widywali się parę razy na różnych spotkaniach. Nie przepadali za sobą i fakt, że Pelegreene nie była Śmierciożercą i nie ukrywała, że te idee jej nie pasjonują i nie zamierza pójść za przykładem swojej rodziny – używał jako wytłumaczenia dość chłodnych stosunków. Jako członek Wyższego Kręgu Śmierciożerców, prawa ręka Czarnego Pana, miał prawo stronić od ludzi, którzy nie prezentowali tych samych poglądów. A tak po prawdzie po prostu nie lubił tej kobiety. Zdaje się, że z wzajemnością.
Nottowie zostali ucałowani przez dementorów albo zesłani do Azkabanu, ale najwyraźniej nie Pelegreene. W sumie nie zasłużyła na taką karę. Ale żeby zatrudnili ją w Ministerstwie...?
Hermiona podała czarownicy rękę, całkiem niepotrzebnie się przedstawiając. Po czym oparła dłonie o kontuar i czarownica natychmiast dostrzegła złoty pierścionek i rozszerzyła oczy.
CZYTASZ
HGSS Dwa słowa - Zakończone
AdventureRok po Bitwie o Hogwart Hermiona wpada na trop spisku kilku wysoko postawionych pracowników Ministerstwa Magii. Ich głównymi celami jest Hermiona i... Snape. Czy Hermionie i Snape'owi uda się ich powstrzymać, nawet mając do pomocy francuskie Ministe...