*Kai siedzi sobie i przegląda jakiś katalog VoxTeku a obok niego siedzi postać przeglądająca Sinsta*
*Nagle mroczna muzyczka zaczyna przygrywać i ktoś puka do drzwi*
Kac: wi...
*Zamknięte drzwi*
*Znów otwarte*
Kac: no nie mów, że będziesz nadużywał tego nawiązania.
Autor: ta... Jasne. A ty to?
Kac: kac...
Autor: ej Husk, chyba ktoś do ciebie.
Kac: nie, nie. Tak właściwie ją do ciebie. Wygląda na to, że wczoraj ostro zabalowałeś więc...
Autor: ta... Ale raczej nic mi nie jest.
Kac: to raczej mało prawdopodobne...
Autor: mówisz? To twoja opinia.
Kai: *krzyczy z głębi pokoju* uwierz. Przetrwał swoją pierwszą ostrą imprezę lepiej niż ja...
Kac: a właśnie... To nie powinno być tak, że wy jesteście jednością, czy coś?
Autor: a mam ci przypomnieć co odwalił ostatnio gdy przesadził?
Kai: no weź. To był tylko raz...
Autor: dwa... Dwa razy.
Kai: *mamrocze coś pod nosem*
Kac: no ale muszę kogoś złapać no... No zlituj się.
Autor: no nie ma szans. Wystarczy mi, że się tutaj znalazłem...
Kai: *znowu mamrocze coś pod nosem*
Autor: oj bez przesady. I przekaż Darksidowi by się zamknął bo już się go słuchać nie da.
Kac: *powoli się wycofuje*
Autor: tak więc... Gdzie on...
Kai: (przekazuje od Darksida) uciekł bo wytrzymać z tobą nie mógł. A ostatnio rozkminiałeś jaki nijaki jesteś...
Autor: wiem. Słyszałem, dziękuję...
Kac: pierdolę tą robotę... Aż tak dużo mi nie płacą...
Husk: Cherri niedługo wstanie zapewne. to co zwykle?
Kac: ta...
[Wiec tak... Wczoraj byłem na 18 kuzynki. Świetna zabawa itp itd. i szczerze? Spodziewałem się, że mnie złapie z samego rana ale pod koniec imprezy i tak byłem w lepszej kondycji niż moi starzy XD. Autentycznie.
A i poza tym zostałem ochrzczony jako Eren przez jedną osobę... So... Tak czy inaczej już po święcie miłości i samomiłości. Więc... Cóż.
Pozdrawiam?]
CZYTASZ
Multiverse Talks
Rastgele(okładka losowa ale potrzebowałem jakiejś więc jest. głównie będzie hazbin hotel [na chwilę obecną] ) coś do mojego lore ale w formie talksów. nikt nie pytał, nikt nie potrzebował ale jest. achronologicznie i alokacyjnie więc nie roztrząsajcie... wa...
