#165 InKoguto

20 4 12
                                        

Agent Dhorks 1: *z poważną miną* moi drodzy. Spotkaliśmy się tutaj by omówić ważne zagadnienie...

Agent Dhorks 2: czyli wybór nowych kolorów samochodów terenowych.

Agent Dhorks 1: *tak samo poważnie* dokładnie.

Agent Dhorks 3: ale jest jeszcze jedna rzecz. Dostaliśmy Cynk, że czerwony szpieg jest w bazie.

Agent Dhorks 4: czerwony szpieg jest w bazie?

Agent Dhorks 2: czerwony szpieg jest w bazie?

Kai (w ludzkiej postaci): bardzo ciekawie założenie senatorze. Ale może jednak poda pan jakieś źródło...

Agent Dhorks 3: moim źródłem jest to, że to kurwa zmyśliłem!

Agent Dhorks 2: dobra panowie. Żarty żartami ale wygląda na to, że faktycznie mamy kreta... Wiadomo coś więcej.

Agent Dhorks 5: *właśnie wchodzi* Wygląda na to, że to demon. Podobno mieliśmy go już tutaj jednak pliki przypadły a nie mamy rysopisu bo zajmował się nimi 01 z 02...

Kai: coś więcej?

Agent Dhorks 3: no cóż. Wiadomo tyle, że to pies piekielny.

Agent Dhorks 2: a... To po to była ta zabawka...

Agent Dhorks 1: no dobra... Ale z raportu wynika, że może znajdować się teraz z nami w tym pomieszczeniu. Stąd miałem... Oh..

Agent Dhorks 4: ale ... My mówimy to na głos?

Agent Dhorks 1: i tak jesteśmy przygotowani... Dobra. Dwaj zabawkę...

*Zabawka piszczy*

Myśli Kaia: ej... Oni serio myślą, że wyzwabią mnie zabawką? Nieźle...

*Agenci patrzą po sobie Wszyscy poważni. Tylko Kai o mało się nie śmieje*

Jakaś tam przełożona: (hot jest) *wchodzi* skończyliście już? Bo zajmujecie salę konferencją...

Agent Dhorks 4: nie madame. Wciąż trapimy tego psa. Mamy podejrzenia, że znajduje się w tym pokoju.

Przełożona: mówisz? Hmm... Kto jest dobrym chłopcem... Znaczy... Dobrym pieskiem?

Kai: *cały czerwony* *ogon mu merda (pojawił się)* *wszyscy to widzą* A... To chyba ja...

*Wszyscy celują do niego z broni*

---

W następnej scenie ucieka z całą szufladą dokumentów upchaną w karton  z odprawą.

Kai: mam te dokumenty. Mam te dokumenty. Mam te cholernie ciężkie dokumenty... *Wywalił się* noż cholera...

*Otwiera pod sobą portal w którym powoli znikał*

Kai: sorry... Nie... No ja akurat nikogo nie zarżnąłem...

Przełożona: a taki dobry chłopak był. Zawsze dzień dobry na korytarzu mówił...



Multiverse TalksOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz