#181 To tylko sen. nic się nie wydarzyło.

26 4 29
                                        


Kai: *siedzi sobie aura farmiąc na jakimś budynku tuż nad podejrzanie gwiazdy przypominającymi chmurami*

Kai: No dobra... Skoro nie mam co robić to chyba zobaczę jakie sny mają inni. Way not?

*Więc tak siedział na krawędzi wpatrując się w krajobraz*

*Nagle jedna z nich zmieniła swój kolor na krwawą czerwień*

Kai: oh. To niepokojące...

*Zeskoczył lecząc wprost do tego punktu*

Kreatura1: Suka!

Kreatura2: dziwka!

Kreatura3: nie zasługujesz na swoje szczęście!

*Kai od razu rzucił się do boju łapiąc za kołnierz jedną z kreatur kopiących leżącą na ziemi dziewczynę*

Kreatura4: czego?

Kai: jak śmiesz zakłócać sen-

Kreatura4: Debilka

Kai: to tylko npc...

*Ten rozpłynął się w jego rękach po czym chłopak zajął się resztą podnosząc wciąż pogrążaną w szale i strachu Loonę*

Kai: ej. Hej... Będzie dobrze...

*Do okoła zrobiło się całkowicie głucho i ciemno. Jednak była to uspokajająca ciemność*

Kai: słyszysz? Będzie dobrze. Nic ci nie grozi. Loona. Jestem tu.

Loona: co? Jak ty? Nie ważne. Nie powinnam pytać.

Kai: nie powinnaś się zadręczać. Pytać zawsze możesz.

Loona: ale nie zawsze chcę. Możesz mnie... Zostawić? Zaraz pewnie to skończy się i znów pójdę spać...

Kai: a ja mam mieć nadzieję, że znowu nie przyśni ci się koszmar? Chyba pozostanie tutaj byłoby lepszym wyjściem. Nie sądzisz.

Loona: nie o to chodzi. Po prostu chcę żebyś wyszedł.

*Gotycka Furraska założyła ręce i odwróciła wzrok.*

Kai: rozumiem... Ale wiesz dobrze, że nie zawsze się słucham... Taka moja wada.

Loona: wiem. Ale. Proszę...

Kai: normalnie już byś już mnie stąd wyrzuciła z hukiem...

Loona: nie mam na to siły.

Kai: *siada na ziemi i przekrzywia łepek* chcesz o tym pogadać?

Loona: *jeszcze bardziej odwraca wzrok* Nie.

Kai: więc możemy powiedzieć w milczeniu...

*Loona odwróciła się tyłem i też usiadła*

Minuty mijały im w ciszy gdy nawet na siebie nie patrzyli. Kai starał się skubać trawę (która jakimś cudem zastąpiła podłoże czarnej przestrzeni.) Loona zaś patrzyła w niebo pełne gwiazd (które zastąpiło czarne sklepienie)

Loona wstała oglądając się za siebie, sprawdzając czy Kai dalej za nią siedzi. Nie zaskoczyła się gdy spojrzał na nią z niecodzienne rozbawionym błyskiem w oku i pogodnym uśmiechem. Idealnym by ją pocieszyć. By nie pokazać, że się z niej naśmiewa. Zupełnie tak jakby patrzyła na inną osobę. Zaczęła oddalać się od niego coraz bardziej zagłębiając się w budynki które choć stały na opustoszałych ulicach w taką noc uspokajały również. Nie gonił jej. W końcu i tak tego nie chciała.

Loona jakby domyślnie dotknęła jednej ze ścian na której powierzchni zaczął malować się wzór. Jakby roślina która zaczęła się rozprzestrzeniać lecz nikła gdy tylko zabierała rękę.

Multiverse TalksOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz