(Nie wiem czemu dzielę to tak na części skoro mogę to wrzucić w jeden rozdział... Przecież nie raz już pisałem długie talksy a nie przepadam za zapychaczami...)
Kai: okay...
*Czarny ogar siada obok Sukkuba. Młodej dziewczyny o odcieniu skóry między różowym a fioletowym. (Czyli jak zwykle robię opisy których nawet nie potrafiłbym narysować XD)*
Kai: dzień dobry...
Sukkub: dzień dobry?
Myśli Kaia: dobra... Wiem co Dust miał na myśli...
Kai: Może postawić ci drinka?
Sukkub: *lekko rozczarowana przewraca oczami* Sorrki. Nie jestem zainteresowana.
Kai: rozumiem... *Odwraca się na pięcie*
*Wraca i patrzy jej w oczy*
Kai: w takim razie dwa drinki...
Myśli Sukkuba: Cholera... Dobry jest...
Myśli Sukkuba: Byle się teraz nie zarumienić...
Kai: więc jak?
*Dwadzieścia minut później*
Sukkub: więc ja jej mówię: "sorry laska jesteś super i w ogóle, ale... No nie"
Kai: i co ona na to?
Sukkub: po prostu poszła czerwona jak burak.
Kai: nigdy nie widziałem czerwonego demona z czerwonym ryjołkiem...
Sukkub: twoja strata. Od tamtego czasu już nie prosi mnie o przysługi.
Kai: tak w zasadzie. Jak brzmiało twoje imię? Zapomniałem... A chciałbym by było jedną rzeczą jaką rozbrzmiewa mi w głowie...
Darkside: to się kurcze rozczarujesz...
Myśli Darksida: cholera... Nie spodziewałem się, że jest aż tak dobry...
Myśli Kaia: a ty tak głupi... Ty nie masz myśli... Jesteś głosem.
Darkside: faktycznie.
Mira: może dlatego, że ci go jeszcze nie podałam? Jestem Mira. Zawsze jesteś taki wygadany?
Kai: czasem się zdarzy... Sporadycznie...
Mira: jak sporadycznie to chyba mogę się uspokoić. Bo cały czas nie wiem jak ci odpowiedzieć.
Kai: czasem nie trzeba ani słów, ani cielesności.
Mira: i skąd ty bierzesz te teksty? To są chyba jakieś rzadsze. Choć w sumie tych oklepanych to się już nasłuchałam...
Kai: to cieszę się, że jestem specjalny...
Mira: słuchaj. Mam dwa bilety na koncert Verosici. Może chcesz wpaść?
Kai: ja nawet nie wiedziałem, że ona ma koncert... A teraz nagle słyszę to od każdej strony. Szczerze mówiąc... Chyba nawet się skuszę. Ale to ja zaproszę ciebie.
Mira: *zrobiła się czerwona*
Kai: *uśmiechał się nonszalancko* może i nie zobaczyłem czerwonego rumieńca u czerwonego demona, ale przynajmniej zobaczyłem szczery rumieniec sukkuba. To dopiero niesamowite odkrycie...
Mira: oh... Ja..
Kai: *obraca szklanką trzymając ją w jednym ręku* szczerze mówiąc to całe to przyjście do klubu było tylko zakładem z kolegą o bilety. Ale sądzę, że nie zaszkodzi...
Myśli Miry: on... Zakład? Ale... Czemu mimo tym mówi? Nie wygląda jakby chciał zranić. Ani na podrywacza... Ani jakby naprawdę robił to dla zakładu... Czyli... Jest aż tak dobrym aktorem? Nie wyczuwam też w nim pożądania. Każdy ma choć odrobinę... A on. Jakby swoje wyciszył... Nikt nie jest zdolny do czegoś takiego...
Kai: spokojnie... Jeśli chcesz to mogę i nawet go poddać i pójść z tobą.
Mira: a co miałabyś zrobić by wygrać? *Uśmiechnęła się z lekką nutą złośliwością*
Kai: miałabym cię przekonać do pójścia ze mną do pokoju...
Mira: może być.
Kai: szybka jesteś. Na szczęście nie muszę nic z tobą zrobić.
Mira: rozumem.
Darkside: teraz to nie wie czy czuć się spokojna czy zawiedziona lol. I ship it...
Wspomnienie: sorka, że się wtrącam... Ale...
Kai w głowie: (coś jak myśli ale bezpośrednio kierowane. (Nawet fizycznie w głowie)) nie trzeba. Niech se myśli. Na myśli nie mam wpływu.
Darkside: nie kłam bo od tego jestem ja...
***
Angel Dust: jak poszło?
Kai: właśnie idziemy do pokoju. A jak z tobą?
Angel Dust: dwa policzki z dziesięć wyzwisk. Moja sława wśród kobiet spadła...
Kai: czyli oddajesz?
Angel Dust: czyli poddaję.
Kai: więc zapraszam cię oficjalnie na koncert... Jak tylko dowiem się o co z nim chodzi...
CZYTASZ
Multiverse Talks
Aléatoire(okładka losowa ale potrzebowałem jakiejś więc jest. głównie będzie hazbin hotel [na chwilę obecną] ) coś do mojego lore ale w formie talksów. nikt nie pytał, nikt nie potrzebował ale jest. achronologicznie i alokacyjnie więc nie roztrząsajcie... wa...
