#151 Rizz część 3

18 5 14
                                        


(Nie wiem czemu dzielę to tak na części skoro mogę to wrzucić w jeden rozdział... Przecież nie raz już pisałem długie talksy a nie przepadam za zapychaczami...)

Kai: okay...

*Czarny ogar siada obok Sukkuba. Młodej dziewczyny o odcieniu skóry między różowym a fioletowym. (Czyli jak zwykle robię opisy których nawet nie potrafiłbym narysować XD)*

Kai: dzień dobry...

Sukkub: dzień dobry?

Myśli Kaia: dobra... Wiem co Dust miał na myśli... 

Kai: Może postawić ci drinka?

Sukkub: *lekko rozczarowana przewraca oczami* Sorrki. Nie jestem zainteresowana. 

Kai: rozumiem... *Odwraca się na pięcie*

*Wraca i patrzy jej w oczy*

Kai: w takim razie dwa drinki... 

Myśli Sukkuba: Cholera... Dobry jest... 

Myśli Sukkuba: Byle się teraz nie zarumienić...

Kai: więc jak? 

*Dwadzieścia minut później*

Sukkub: więc ja jej mówię: "sorry laska jesteś super i w ogóle, ale... No nie"

Kai: i co ona na to?

Sukkub: po prostu poszła czerwona jak burak. 

Kai: nigdy nie widziałem czerwonego demona z czerwonym ryjołkiem...

Sukkub: twoja strata. Od tamtego czasu już nie prosi mnie o przysługi. 

Kai: tak w zasadzie. Jak brzmiało twoje imię? Zapomniałem... A chciałbym by było jedną rzeczą jaką rozbrzmiewa mi w głowie... 

Darkside: to się kurcze rozczarujesz...

Myśli Darksida: cholera... Nie spodziewałem się, że jest aż tak dobry...

Myśli Kaia: a ty tak głupi... Ty nie masz myśli... Jesteś głosem. 

Darkside: faktycznie.

Mira: może dlatego, że ci go jeszcze nie podałam? Jestem Mira. Zawsze jesteś taki wygadany?

Kai: czasem się zdarzy... Sporadycznie... 

Mira: jak sporadycznie to chyba mogę się uspokoić. Bo cały czas nie wiem jak ci odpowiedzieć. 

Kai: czasem nie trzeba ani słów, ani cielesności.

Mira: i skąd ty bierzesz te teksty? To są chyba jakieś rzadsze. Choć w sumie tych oklepanych to się już nasłuchałam... 

Kai: to cieszę się, że jestem specjalny... 

Mira: słuchaj. Mam dwa bilety na koncert Verosici. Może chcesz wpaść? 

Kai: ja nawet nie wiedziałem, że ona ma koncert... A teraz nagle słyszę to od każdej strony. Szczerze mówiąc... Chyba nawet się skuszę. Ale to ja zaproszę ciebie. 

Mira: *zrobiła się czerwona*

Kai: *uśmiechał się nonszalancko* może i nie zobaczyłem czerwonego rumieńca u czerwonego demona, ale przynajmniej zobaczyłem szczery rumieniec sukkuba. To dopiero niesamowite odkrycie...

Mira: oh... Ja..

Kai: *obraca szklanką trzymając ją w jednym ręku* szczerze mówiąc to całe to przyjście do klubu było tylko zakładem z kolegą o bilety. Ale sądzę, że nie zaszkodzi...

Myśli Miry: on... Zakład? Ale... Czemu mimo tym mówi? Nie wygląda jakby chciał zranić. Ani na podrywacza... Ani jakby naprawdę robił to dla zakładu... Czyli... Jest aż tak dobrym aktorem? Nie wyczuwam też w nim pożądania. Każdy ma choć odrobinę... A on. Jakby swoje wyciszył... Nikt nie jest zdolny do czegoś takiego... 

Kai: spokojnie... Jeśli chcesz to mogę i nawet go poddać i pójść z tobą.

Mira: a co miałabyś zrobić by wygrać? *Uśmiechnęła się z lekką nutą złośliwością*

Kai: miałabym cię przekonać do pójścia ze mną do pokoju...

Mira: może być.

Kai: szybka jesteś. Na szczęście nie muszę nic z tobą zrobić.

Mira: rozumem. 

Darkside: teraz to nie wie czy czuć się spokojna czy zawiedziona lol. I ship it... 

Wspomnienie: sorka, że się wtrącam... Ale... 

Kai w głowie: (coś jak myśli ale bezpośrednio kierowane. (Nawet fizycznie w głowie)) nie trzeba. Niech se myśli. Na myśli nie mam wpływu. 

Darkside: nie kłam bo od tego jestem ja...

***

Angel Dust: jak poszło?

Kai: właśnie idziemy do pokoju. A jak z tobą?

Angel Dust: dwa policzki z dziesięć wyzwisk. Moja sława wśród kobiet spadła... 

Kai: czyli oddajesz?

Angel Dust: czyli poddaję. 

Kai: więc zapraszam cię oficjalnie na koncert... Jak tylko dowiem się o co z nim chodzi... 

Multiverse TalksOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz