]!!![
bardzo. Ale to bardzo NIE POLECAM czytać w przypadku gdy coś jecie. Po prostu nie...
]!!![
Sanji: witam w kolejnym odcinku Gotowania z Sanjim. W dzisiejszym odcinku witamy specjalnego gościa w jego skromnych progach.
Kai: no cześć. Nie wiem ile to ma wspólnego z hellaverse ale niech będzie.
Sanji: oczywiście skosztujemy lokalnych przysmaków. A jako, że miałem okazję takowe zdobyć dziś stworzymy coś specjalnego.
Kai: sorry. Powinienem cię odebrać osobiście. Bo trochę zabladziłeś między światami.
Sanji: nieważne. Po prostu wróćmy do programu.
Kai: super. Dobra. Co będziemy gotować?
Sanji: otóż dziś coś na słodko. Z naturalnych składników.
Kai: brzmi spoko.
Sanji: jak już wspomniałem użyjemy naturalnych składników które udało mi się pozyskać.
*Otwiera szafkę kuchenna gdzie widać różne szklanki składników z konkretnymi podpisami*
Kai: totalnie nie podejrzane...
Sanji: potrzebujemy miski by wymieszać wszystkie składniki.
Kai: *wyciąga miskę*
Sanji: a teraz czas na składniki.
*Kładzie na stole szklankę mleka z karteczką z podpisem "Loona"*
Kai: aaaa... Czyli to miałeś na myśli mówiąc "naturalne składniki"
Obrzydliwe jednak z sensem...
Sanji: *już bierze łyka jednak Kai go powstrzymuje*
Kai: uwierz. Jeśli cenisz swoje klejnoty to jednak radzę ci się powstrzymać.
Sanji: a myślisz, że jak zdobywam składniki? Często ryzykuję.
Kai: racja.
Sanji: *upija łyk* chcesz?
Kai: oszalałeś? *Szeptem* nie na wizji...
Sanji: Dla dodatkowego smaku... *Dodaje miodu podpisanego jako Bee*
*Kadr przeskakuje na Kaia skulonego w kącie*
Kai: *do siebie* nie... Nie możesz tego zjeść... Nie możesz... No po prostu nie możesz...
*Kadr wraca na Sanjiego i Kaia obok niego*
Kai: myślę by dodać jeszcze nieco śmietany bitej już pod koniec... Co myślisz?
Sanji: dokładnie. Dobry pomysł. *Wyciąga mleko z podpisem Octavia*
Kai: *szeptem* jeśli ojcowie nie zrobią mu krzywdy to chyba ja to zrobię...
*Epicki montaż z gotowania. Mieszania i smażenia...
O reszcie składników wolę nie wspominać...*
Bee: *ogląda filmik zerkając na Kaia i Sanjiego*
Bee: ale on nie mówił tak na serio, nie? Nie będzie tego jadł?
Sanji: *z talerzem naleśników* ummm... *Bierze gryza*
Kai: jesteś obleśny...
Kai: A ja nie mogę spróbować... ಥ‿ಥ
Bee: w zasadzie mogę ci ogarnąć coś takiego jeśli chcesz...
Kai: dzięki, nie dzięki...
[Wiem. To najbardziej powalony i degustujący rozdział jaki kiedykolwiek napisałem.
Inspirowałem się Cooking with Sanji.
Serią na YT
I szczerze mówiąc w tamtej wersji to było zabawne... W mojej już nie koniecznie....
Szkoda.]
CZYTASZ
Multiverse Talks
Random(okładka losowa ale potrzebowałem jakiejś więc jest. głównie będzie hazbin hotel [na chwilę obecną] ) coś do mojego lore ale w formie talksów. nikt nie pytał, nikt nie potrzebował ale jest. achronologicznie i alokacyjnie więc nie roztrząsajcie... wa...
