#162 Gotowanie z Sanjim

18 4 18
                                        

]!!![
bardzo. Ale to bardzo NIE POLECAM czytać w przypadku gdy coś jecie. Po prostu nie...
]!!![

Sanji: witam w kolejnym odcinku Gotowania z Sanjim. W dzisiejszym odcinku witamy specjalnego gościa w jego skromnych progach.

Kai: no cześć. Nie wiem ile to ma wspólnego z hellaverse ale niech będzie.

Sanji: oczywiście skosztujemy lokalnych przysmaków. A jako, że miałem okazję takowe zdobyć dziś stworzymy coś specjalnego.

Kai: sorry. Powinienem cię odebrać osobiście. Bo trochę zabladziłeś między światami.

Sanji: nieważne. Po prostu wróćmy do programu.

Kai: super. Dobra. Co będziemy gotować?

Sanji: otóż dziś coś na słodko. Z naturalnych składników.

Kai: brzmi spoko.

Sanji: jak już wspomniałem użyjemy naturalnych składników które udało mi się pozyskać.

*Otwiera szafkę kuchenna gdzie widać różne szklanki składników z konkretnymi podpisami*

Kai: totalnie nie podejrzane...

Sanji: potrzebujemy miski by wymieszać wszystkie składniki.

Kai: *wyciąga miskę*

Sanji: a teraz czas na składniki.

*Kładzie na stole szklankę mleka z karteczką z podpisem "Loona"*

Kai: aaaa... Czyli to miałeś na myśli mówiąc "naturalne składniki"
Obrzydliwe jednak z sensem...

Sanji: *już bierze łyka jednak Kai go powstrzymuje*

Kai: uwierz. Jeśli cenisz swoje klejnoty to jednak radzę ci się powstrzymać.

Sanji: a myślisz, że jak zdobywam składniki? Często ryzykuję.

Kai: racja.

Sanji: *upija łyk* chcesz?

Kai: oszalałeś? *Szeptem* nie na wizji...

Sanji: Dla dodatkowego smaku... *Dodaje miodu podpisanego jako Bee*

*Kadr przeskakuje na Kaia skulonego w kącie*

Kai: *do siebie* nie... Nie możesz tego zjeść... Nie możesz... No po prostu nie możesz...

*Kadr wraca na Sanjiego i Kaia obok niego*

Kai: myślę by dodać jeszcze nieco śmietany bitej już pod koniec... Co myślisz?

Sanji: dokładnie. Dobry pomysł. *Wyciąga mleko z podpisem Octavia*

Kai: *szeptem* jeśli ojcowie nie zrobią mu krzywdy to chyba ja to zrobię...

*Epicki montaż z gotowania. Mieszania i smażenia...
O reszcie składników wolę nie wspominać...*

Bee: *ogląda filmik zerkając na Kaia i Sanjiego*

Bee: ale on nie mówił tak na serio, nie? Nie będzie tego jadł?

Sanji: *z talerzem naleśników* ummm... *Bierze gryza*

Kai: jesteś obleśny...

Kai: A ja nie mogę spróbować... ಥ⁠‿⁠ಥ

Bee: w zasadzie mogę ci ogarnąć coś takiego jeśli chcesz...

Kai: dzięki, nie dzięki...













[Wiem. To najbardziej powalony i degustujący rozdział jaki kiedykolwiek napisałem.
Inspirowałem się Cooking with Sanji.
Serią na YT
I szczerze mówiąc w tamtej wersji to było zabawne... W mojej już nie koniecznie....
Szkoda.]

Multiverse TalksOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz