Kai: *spokojnie siedzi sobie w Lobby hotelowym zastanawiając się nad prezentem na dzień matki* A wy coś macie?
Charlie: ale na co?
Kai: dzień matki?
Angel Dust: to już dzisiaj!?
Emberlynn: to już dzisiaj!?
Wszyscy wzięli się do robienia drobnych upominków lub kupowania ich. Tylko Alastor oglądał ten popłoch z zaciekawieniem
Alastor: potrafisz wywołać strach w ludziach. Nawet najprostszą metodą.
Kai: *wzrusza ramionami* co poradzić taki mam urok. Ale jak chcesz to mogę dostarczyć też przesyłkę od ciebie. Przy okazji nie narażając świata.
Alastor: Rozumiem... Więc niech się stanie... *Znikął*
Kai: uznajmy to za drobną przysługę między przyjaciółmi...
---
Kai: hej. Jest może Carmila?
Clara: akurat nie. A co? Masz coś dla mamy?
Kai: można tak powiedzieć...
Odette: jak w końcu oficjalnie się nie przyznacie, że jesteś naszym bratem to chyba nie wytrzymam.
Kai: nie aż tak... Może. Po prostu myślałem, że miło będzie jej coś dać.
Clara: przekażemy. Dzięki.
---
Kai: Lilith! Matka wszystkich demonów.
Lilith: jak już to powinieneś odezwać się do Ewy. Jako matki wszystkich ludzi.
Kai: aż tak widać, że jestem grzesznikiem?
Lilith: nie. Po prostu żaden demon z własnej woli by tu nie przyszedł.
Kai: ugh. Racja. Tak czy inaczej mam paczkę. List. I chyba tyle...
---
Nie wiem co jeszcze napisać XD.
Szczęśliwego dnia mamy.
CZYTASZ
Multiverse Talks
Diversos(okładka losowa ale potrzebowałem jakiejś więc jest. głównie będzie hazbin hotel [na chwilę obecną] ) coś do mojego lore ale w formie talksów. nikt nie pytał, nikt nie potrzebował ale jest. achronologicznie i alokacyjnie więc nie roztrząsajcie... wa...
