Kai (w ludzkiej firmie): Radiru. Radira... Twoja stara w ligę gra...
Angel: próbujesz spamiętać...?
Kai: tia. I nie wychodzi mi...
Esil: w imieniu władcy zamku demonów zgładzę, was wy intruzi!
Angel: o, jest i twoja waifu.
Kai: bez przesady...
Esil: mówię do was!
Angel: no tak, bo w twoim sercu tylko jedna gra...
Esil: ej! Halo!
Kai: czy tylko jedna...? Może... *Włożył ręce w kieszenie* kiedyś wspominałem, że mam cały wieloświat...
Esil: halo?
Angel: uf... A już myślałam, że znowu ci odwali melancholia.
*Esil usiadła już na ziemi rysując kształty w pyle bo nie ma co robić*
Kai: dobra. Wracamy do stanu aktualnego...
Esil: *wstała i założyła hełm* nareszcie! Ile można czekać?
Kai: wiem. Sorry. Moja wina... *Ruchem ręki zrzucił jej hełm z głowy. (Spokojnie. Po prostu słabo go założyła)*
Angel: Rizz her! Rizz her!
Darkside: do it!
Kai: *zakłada ręce* no i teraz to mi się nie chce...
*Esil korzysta z okazji by zadać cios który nasz bohater unika*
*Oczywiście reszta demonów przygląda się temu zajściu*
Kai: *cały czas unikając* to nie tak, że nie sądzę, że jest ładna czy coś... *Odrzuca miecz więc teraz Esil atakuje sztyletem* jest słodka i w ogóle. Tylko nie lubię jak ktoś ma co do mnie jakieś oczekiwania.
Esil: a możesz stać w miejscu bym mogła cię trafić?
Kai: *patrzy lodowatym spojrzeniem a jego oczy błyszczą czerwienią* jaka to satysfakcja z wygranej jeśli jest zbyt prosta? *Odchodzi kilka kroków*
Esil:
Kai: dobra. Lekko zepsułem sytuację... Chyba możemy wracać...
Angel: eh... Wydaje mi się, że raczej zepsułeś ją...
Esil: umm...
Kai: uh... Chyba przypadkiem odwaliłem połączenie Sister Leveling z KingChris... Zdarza się...
CZYTASZ
Multiverse Talks
Sonstiges(okładka losowa ale potrzebowałem jakiejś więc jest. głównie będzie hazbin hotel [na chwilę obecną] ) coś do mojego lore ale w formie talksów. nikt nie pytał, nikt nie potrzebował ale jest. achronologicznie i alokacyjnie więc nie roztrząsajcie... wa...
