Kai: zaraz... Co? Gdzie ja...?
*Kai rozejrzał się lecz jedynie co widział to pola i góry aż po kres horyzontu. I jakiegoś brodacza stojącego nad nim...*
Bragi: Witaj w Valhalli. Krainie poległych w walce wojowników.
Kai: co? Ale jak? Ja tylko... Powiedziałem Sophi by nie jadła tak dużo bo zaraz pękn- oh... Tak. To ma sens...
Bragi: rozgość się więc. Gdyż czeka cię istnieje pełne obfitości.
Kai: wiesz co? Może nie tym razem. *Znika z dźwiękiem pękającej bańki*
Bragi: To coś nowego...
***
*Kai wszedł drzwiami kuchennymi patrząc na Sophię pochyloną nad nim.*
Kai: *popija sobie colę przez słomkę*
Sophia: o Cholera! Już myślałam, że cię zabiłam! Co ty sobie myślisz!?
Kai: i... Teraz zabijesz mnie dlatego, że myślałaś, że jestem martwy?
Sophia: TAK!
Kai: Okay...
*Niespodziewanie jednak ciało nad którym pochylona była Sophia zaczęło się ruszać*
Kai: oh...
Sophia: nie oddychał przecież! Czekaj. Zaraz... Ty jesteś tu...
Kai: a myślisz, że jak nadążam z wszystkimi zamówieniami?
Sophia: jesteś zbudowany inaczej?
Kai: to też... 🗿
Kai: ale w zasadzie to pozwala mi być w wielu miejscach na raz...
*Kai leżący na podłodze w końcu otworzył oczy i spojrzał na Sophię*
Kai: Hej Kai.
Kai: część Kai...
Nim Furraska zdarzyła zareagować obok niej stał już tylko jeden czarny ogar.
Kai: mam tylko nadzieję, że nie próbowałaś robić usta-usta.
Sophia: *wysuwa pazury*
Kai: nic nie mówiłem!
CZYTASZ
Multiverse Talks
Random(okładka losowa ale potrzebowałem jakiejś więc jest. głównie będzie hazbin hotel [na chwilę obecną] ) coś do mojego lore ale w formie talksów. nikt nie pytał, nikt nie potrzebował ale jest. achronologicznie i alokacyjnie więc nie roztrząsajcie... wa...
