29.

29.2K 2.2K 546
                                    

Chciałabym zmienić okładkę! Jeżeli ktośz was moi kochani się tym zajmuję niech napiszę Priv.

Dziś postanowiłam obudzić się nieco wcześniej niż zwykle, bo o czternastej w południe. Nie miałam siły na absolutnie wszystko co wymagało siły fizycznej, więc postanowiłam pozostać w ciepłym łóżku. Sięgnęłam jedynie po laptop, aby uzupełnić swój pamiętnik.*

- Sky! - krzyknęła z dołu moja mama zakłócając tą cudowną ciszę. Dobrze, że przynajmniej przez chwilę było tak pięknie. Najwidoczniej spokój nie jest mi pisany.

- Tak?! - wrzeszczę równie głośno, aby moja rodzicielka mnie usłyszała. To jest właśnie lenistwo na najwyższym poziomie, nawet prosta czynność jak: ruch sprawia mi trudność.

- Masz gościa. - mówi znacznie ciszej w momencie gdy nagle pojawia się w drzwiach mojego pokoju z szerokim uśmiechem.

Kto sprawił swoim przybyciem takiego banana na jej twarzy?! Mikołaj? Jeżeli tak, to niech spierdala bo się spóźnił, święta były tydzień temu. I korki na niebie to nie usprawiedliwienie.

Nie zadając zbędnych pytań zamknęłam laptopa i z bólem serca podniosła się z mojego ukochanego łoża, od razu kierując się do głównych drzwi.

- Cześć, co tu robisz? - pytam od razu gdy zauważam Hemmings'a stojącego w korytarzu pod drzwiami. Szczerze wolałabym zobaczyć mikołaja, ponieważ denerwują mnie te wszystkie plany i pomysły blondyna.

- Przyprowadziłem twój samochód. - oznajmia podając mi kluczyki od mojego auta.

- Dziękuje. - mówię szczerze z delikatnym uśmiechem. Może i jestem na niego zła, ale zrobił coś czego mi się potwornie nie chciało, więc wszystko zostanie mu wybaczone.

- I jak z Harrym? - pyta jak gdyby nigdy nic, siadając na jednym z fotelów w salonie.

- To wywiad? - pytam zajmując miejsce na przeciwko.

- Cokolwiek, tylko odpowiedz. - mówi omijającą czekając z niecierpliwieniem na moją odpowiedź.

- My...się... - przeciągam celowo, by trzymać go w napięciu. -...pogodziliśmy. - oznajmiam uśmiechając się nieśmiało.

- Naprawdę?! - pyta z niedowierzaniem blondyn. - To fantastycznie?! - krzyczy i aż wstaje z miejsca niezwykle podekscytowany. Cieszy się tym zdecydowanie bardziej niż ja z Harrym. - Czemu się nie cieszysz jak ja?! - pyta zauważając moją obojętność.

- Bo prawdopodobnie się już nie zobaczymy. - stwierdzam zgodnie z prawdą, ponieważ mieszkam tysiące kilometrów stąd, więc nie mogłabym przyjeżdżam na weekendy. Jestem w Londynie jakieś dwa tygodnie w ciągu całego roku, więc bezsensu byłoby w ten czas który chcę poświęcić rodzinie spotykać się z dawnymi znajomymi. Zdecydowanie lepiej zapomnieć.

- To zostań. - proponuję Luke na co jedynie cicho chichoczę.

- Nie Luke, nie zostanę. - oznajmiam ze zdecydowaniem, ponieważ mojej decyzji nie zmieni absolutnie nic. Żadne argumenty nie zadziałają, ponieważ to tam mam swój dom.

- Czyli to koniec? - pyta zawiedziony patrząc na mnie szeroko otwartymi, błękitnym oczętami.

- O czym ty mówisz? - odpowiadam pytaniem na pytanie, ponieważ nagle zaczęłam się gubić w naszej rozmowie.

- O tobie i o Harrym. - mówi zasłaniając usta ręką i kaszląc, abym nie zrozumiała jego słów...jednak doskonale je zrozumiałam.

- Nie rozumiem. Przecież nie było między nami nawet początku. - stwierdzam nie rozumiejąc już o co może chodzić temu idiocie.

- Harrlet forever. - mówi w ten sam sposób co poprzednio, czyli próbując tłumić swój głos.

- Słucham?! - wrzeszczę z lekka zdenerwowana słysząc ten jego ship. To zabawne, ale chore. Wy jesteśmy jak ogień i woda, potwornie się różnimy.

- To ja wracam do domu... - stwierdza nagle blondyn wstając z miejsca. Zdecydowanie chcę uniknąć dalszej konfrontacji z moim gniewem.

- Luke stój! - krzyczę wściekła idąc na chłopakiem.

- Śpieszę się. - stwierdza nagle podchodząc do drzwi i w momencie kiedy próbuje je otworzyć gwałtownie je zamykam stając przed nim.

- A mnie gówno mnie to obchodzi. - oznajmiam wściekła patrząc w górę. Czemu on jest taki wysoki?! -  Powiedz mi tylko czego ty ode mnie oczekujesz. - proszę zmieniając nagle ton na uprzejmy.

- Chciałbym, abyś została w Londynie.  - informuję mnie po chwili wachania, a ja zabieram wzrok i kieruję to na podłogę.

- Bo? - pytam zaciekawiona jego  powodem.

- Bo sami nie damy rady pomóc Harremu.  - stwierdza łapiąc mnie za podbródek i kierując w swoją stronę.

- Jak miałabym mu pomóc?! - pytam sycząc odrzucając na bok jego rękę. Powinien się cieszyć, że jej nie odgryzłam. - On musi sam chcieć się zmienić. - mówię szeptem myśląc o brunecie.

- To ty masz na niego największy wpływ. - próbuje mnie przekonać Luke, ale nie potrzebnie. Decyzja już dawno była podjęta i jest niezmienna.

- Nieprawda. - stwierdzam zdając sobię sprawę, że nie działam na myślenie Stylesa w żadnym stopniu. On jest świadomy tego co robi i nawet nie chcę tego skończyć. Nie mogę mu zabronić ćpać czy pić, nie mam takiego prawa. - Nie mam zamiaru zostawać i nie zmienię zdania, ale życzę wam powodzenia. - mówię kompetnie ukrywając wszystkie emocje we mnie panujące i otwieram drzwi blondynowi, aby mógł już wyjść.

***

Kiedy tylko blondyn opuścił mój dom wróciłam do swojego łóżeczka. Rodzice pojechali do Pani Styles, więc w tym momencie mój spokój był nie zakłócalny.

Niestety po chwili usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu i kieruję się na górę. Byłam wręcz pewna, że to moi stwórcy czegoś zapomnieli, ponieważ wyszli z domu kilka minut wcześniej. Moment potem rozległo się pukanie do mojego pokoju, co było nieco dziwne, ponieważ moi rodzice nigdy tego nie robili.

- Otwarte! - krzyknełam nawet się nie podnosząc. - Harry? - pytam widząc, że do mojego pokoju wchodzi Styles nerwowo rozglądając się po pomieszczeniu.

- Cześć. - mówi patrząc w moją stronę na co przechodzi mnie zimny dreszcz.

- Wszystko w porządku? - pytam wstając i podchodząc w jego stronę.

- Nie. - odpowiada kiwając przeczącą głową.

- Brałeś prawda? - pytam mimo, że i tak jestem pewna prawdy. Widać ją w jego oczach. Źrenice są nienaturalnie szerokie, a on zachowuję się dziwniej niż zwykle.

- No. - oznajmia siadając na moim łóżku i opiera łokcie na kolanach, wplatając dłonie we włosy.

- Czemu przyszedłeś do mnie? - pytam zaciekawiona siadając obok niego.

- Nie mam jebanego pojęcia.

________________

Hey co tam i Was Moje perełki?

Wyśle mi ktoś na priv jakoś fajną świąteczną tapetę z Harrym, albo Zaynem? Ewentualnie Justinem?

Co ja mam sobie kupić na święta!? Pomocy!!! Nie chcę biżu, ani ciuchów, onesie mam...no co kuwa co!

* Pamiętnik od tej chwili ma osobowość, nazywa się Rebel. Wcześniej to blog i Sky była Rebel, teraz to nazwę przyjął pamiętnik. Czyli reasumując Rebel jest i Sky, i strona www i sam pamiętnik.
Np."Droga Rebel" To tak jakby do siebie pisała czaicie? Bo to proste w mojej głowie, ale napisać i wyjaśnić nie potrafię, bo to komplikejszyn.

W sumie to mało ważne, ale żeby nie było w przyszłości niejasności.

Rozdział nie sprawdzony jak zawsze ;)

Pozderki xxx

Rebel 2 || H.SOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz