Tak jak obiecałam, ten rozdział jest jednym z dłuższych i jestem z niego CHOLERNIE dumna. Tradycyjnie za błędy przepraszam i życzę miłego czytanka !
(Już prawie 30 osób przeczytało moje wypocini, wiem że w porównaniu z innymi to nic, ale dla mnie to ogromny sukces )
*************************************************
Tagato stał przed bramą klanu obserwując jak słońce chyli się ku dołowi. Czekał na swojego brata, który miał wrócić z obchodu wokół wioski. Czekał również na Izunę, który miał do niego zaraz dołączyć.
Na pewno znowu schowa się tak, że nie wyczuje jego obecności, a ten przestraszy mnie po raz enty.
Głęboko w sobie czuł obowiązek aby powiadomić o czymś Madarę, zanim zjawi się Izuna. Musiał powiedzieć mu, że idzie pożegnać się z Yo-chin w trakcie trwania treningu. To ostatni raz gdy zobaczy dziewczynę, do której żywił uczucia, mógł więc zrobić wyjątek co do ich umowy.
Tagato uczestniczył w naradzie, a raczej tylko przysłuchiwał się, co jako 8-latek miał mądrego do powiedzenia według jego ojca? Żałował, że nie ma wpływu na radę klanu, wszystko to co usłyszał wydało mu się okrutne. Z wiadomości szpiega- tak dowiedział się dzisiaj, że jego klan posiada osobę szpiegującą klan Uzumaki- wynika, że Uzumaki poprą Senju. Ze swoich obserwacji wiedział, że jest to cios dla dumy jego klanu. Sojusze zawiera się przez siłę, gdy poparli klan Senju, to tak jakby napisali im wiadomość : Jesteście za słabi, za porywczy, nie ufamy wam, po naszym trupie powierzymy wam nasze życie i zasilimy waszą armię.
Dosłownie po ich trupie.-pomyślał.-Kolejny konflikt, kolejna wojna, kolejne starcia, kolejne ofiary. Rzeczywistości nie da się odmienić, byłem naiwny, mój ojciec dobrze mnie oceniał. Chwytałem się swojego marzenia jak odlatujących ptaków.
Była to metafora zaczerpnięta z jednego z wielu wierszy, które czytał. Po chwili zobaczył swojego brata ubranego w czerwoną zbroję. Szybko podbiegł do niego, ten bez zbędnych ceregieli oznajmił:
- Byłem u Yo-chin.-Tagato przystanął z wrażenia. Jego brat zdążył go wyprzedzić również zatrzymał i odwrócił się do niego twarzą- Nie będziecie się już widywali.
- Zdecydowałeś nawet jaki termin wybierzesz mi na pożegnanie, a raczej zrobiłeś to za mnie.- odrzekł i poczuł furię, nie tylko był naiwny w oczach ojca, był słaby w oczach starszego brata, był kimś z kim nie musiał się liczyć.
Madara zbliżył się i położył rękę na ramieniu brata.
- Nie ma na to czasu, wszyscy szykują się do wojny. Nie będę ryzykował twojego życia, a od twojej ostatniej wizyty podwojono ilość patroli
Tagato strząsnął rękę brata i z sykiem odparł:
- Więc ty możesz ryzykowa..
Madara przerwał mu :
- Tak mnie nie złapią, Ciebie mogliby .
- Nie mówię o tym, że podszedłeś ziemię Uzumakich i spotkałeś się z NIĄ za mnie.- wewnętrznie gotował się ze złości, ale mówił przyciszonym głosem- Sam ryzykujesz spotykając się z chłopakiem, który mieszka po drugiej stronie rzeki. Hipokryta.
Madara znieruchomiał. Tagato kontynuował:
- Wiesz kim on jest, jest on z SENJU- popatrzył mu w oczy, żadnej reakcji, brak mrugnięcia czy przełknięcia śliny, Madara był dobrze wyszkolony w ukrywaniu emocji.- Z mojego punktu widzenia popełniłeś większą gafę.
- Sądzę młodszy bracie, że ojciec uwierzy mi i mojej wersji- Madara pochylił się do jego ucha.- W mojej wersji ten chłopak jest tylko narzędziem z którego staram się dowiedzieć jak najwięcej informacji.
Tagato wiedział, że to kłamstwo. Z tego co opowiadał mu Izuna byli przyjaciółmi, dlatego nie przychodził czasami po niego gdy ćwiczył z Yo-chin. W tym momencie wiedział co musi uczynić, nie chciał tego robić i zwodził Izune gdy ten poprosił go o przysługę w zamian za zachowanie tajemnicy, gdy przyłapał ich na trenowaniu z Yo-chin. Jednak był teraz wściekły, że jego brat przekroczył granicę. Posłuży się siłą i zaufaniem ojca aby to jego oczernić.
Nie będę bezradny.
Specjalnie głośniej zadał pytanie retoryczne:
- A więc masz zamiar powiedzieć ojcu o swojej znajomości z ..tym brązowowłosym chłopakiem aby pomoc klanowi? Mogłem się domyśleć, że nie wiesz co to przyjaźń.
Madara był zdumiony, skąd jego brat miał aż tak szczegółowe informację? Gdyby go śledził ,mógłby wyczuć jego czakrę, jednak nie mógłby wyczuć..
- Doskonale, teraz mamy okazję dobrać się im do skóry. Idziemy teraz bracia powiedzieć ojcu o tej spaniałej nowinie?- zapytał radośnie Izuna, pojawiając się znikąd. Tagato po raz pierwszy był wdzięczny niebiosom, za niesamowite umiejętności brata.
Madara zgrzytając zębami, pokiwał głową i poszedł z przodu. W jego głowię kłębowało się tysiące myśli, jednak wiedział, że z tej sytuacji nie może się wykaraskać. Izuna nie miał nic do Uzumaki, nienawidził Senju. Każda okazja aby im dopiec była dla niego wygraną z losem.
Izuna zapewne mnie śledził i wciągnął do tego Tagato, dlatego nagle zaczął mówić głośniej, zdawał sobie sprawę że miał spotkać się z Izuną. Postawili sidła w które sam wpadłem.
Obrócił głowę i spojrzał na 4 lata młodszego brata.
Może jest to zemsta losu za to, że go nie doceniłem i traktowałem jak bezradne dziecko oraz to, że zadawałem się z wrogiem. Paradoksalnie Tagato i Hashirama mają wiele wspólnego-marzyciele z wizją o pokoju na świecie. Głupi, mały bracie, przyspieszyłeś śmierć swojej Yo-chin. Wojna wybuchnie gdy ojciec wyda mi rozkaz spotkania się z Hashiramą, a Uzumaki dołączą do Senju.
Chwilę później Izuna kiwnął głową w stronę Tagato, szanował starszego brata i nie chciał wyjść na kapusia, ale nie mógł zaakceptować aby jego brat przyjaźnił się z ich największym wrogiem. Dzięki pomocy Tagato wyszło na jego.
Senju- pomyślał.- Odpłacę Wam za porwania i śmierć członków mojego klanu po stokroć.
Tajima Uchiha słuchał z uwagą „szokującego" wyznania Izuny-jego drugiego syna.
- Ojcze, dzięki Madarze możemy odegrać się na Senju, wydaj rozkaz, a dam znać żołnierzom.
Kącik głowy klanu podniósł się nieznacznie do góry.
Do tego nie potrzeba więcej niż dwóch żołnierzy. Popatrzył z podwyższenia na trójkę synów. Po środku z nich stał jego pierworodny- Madara. Jako jedyny patrzył mu prosto w oczy, stał w lekkim rozkroku z założonymi z tyłu rękoma w pozycji „spocznij".
- Madara- zaczął i zauważył jego po lewej stronie Madary, Tagato zaciskającego pięści.- Kiedy następne spotkanie z dziedzicem Senju ?
- Jutro, ojcze.
- Kiedy zamierzałeś mi powiedzieć o tym co już dobrze wiem ?-podniósł głos i ręką pokazał dwóm młodszym synom aby wyszli z sali. - Kiedy chciałeś powiedzieć mi, że widujesz się z Hashiramą, pieprzonym, Senju ?!
Zauważył jak Izuna ze zmarszczonymi brwiami ociągał się z wyjściem i zerkał na brata. Wiedział, że jego syn jest zdziwiony szczegółowymi informacjami jakimi dysponuję. Teraz jednak całą swą uwagę poświęcił na swym dziedzicu. Z jego twarzy nie potrafił nic wyczytać. Postępy szkolenia. Wstał z siedzenia i zszedł do syna, zatrzymał się trzech kroków od niego.
- Odpowiedz mi.- zażądał.
Madara stał nieruchomo wciąż wpatrując się w oczy ojca:
- Kiedy nabiorę pewności, że mi zaufa. Wybacz mi Hashiramo- dodał w myślach.
Starszy Uchiha zaczął krążyć powoli wokół syna z rękoma założonymi na piersi. Wszystko w nim miało onieśmielić chłopaka, wiedział to doskonale.
- Więc uważasz- zaczął- że twój brat również miał takie nadzieję zbliżając się do, dla odmiany, do klanu Uzumaki ?
Do cholery jasnej, wie również o tym? Odpowiedź przyszła natychmiastowo:
- Również wiem, że Tagato spotyka się z jakąś dziewczyną z klanu Uzumaki. Nie byliście sprytni, wiedziałem o każdym waszym wyjściu, o każdym razie gdy wasza stopa dotknęła granicy. To że mogliście przez nią przejść było tylko wyrazem mojej woli.
Madara chciał wierzyć, że to podstęp, że jego ojciec tak naprawdę zgaduję i chcę sprytem wyciągnąć od niego informację, ale były zbyt szczegółowe.
Tajima zatrzymał się za plecami syna
- Ta dziewczyna nazywa się Yo-chin, prawda?
Madara przełknął ślinę odrobinę głośniej niż zazwyczaj. Ojciec wiedział, że oznaczało to pękniecie w masce syna, który cichym głosem zapytał:
- Czemu nam na to pozwalałeś? – po chwili zadał drugie pytanie.- Skąd wiedziałeś?
Ojciec podszedł do dużego okna, odsłonił zasłony i wpatrywał się w przestrzeń.
- Utrata kogoś bliskiego wzmacnia- popatrzył na Madarę budząc swojego Mangekyou Sharingana.- A ja zrobię wszystko abyście byli silni. Tagato kiedyś będzie mi za to wdzięczny, ty również. Utrata Yo-chin będzie bolała, ale będzie to dobry ból, obudzi w nim Sharingana. Tęczówki wróciły do normalnego czarnego koloru
- Dzięki tobie synu osłabimy wrogi nam klan. Nie obawiaj się, nie zaryzykuje życia moich żołnierzy aby teraz ścigali jedną dziewczynę. Zapewne umrze w pierwszych dniach potyczek. Wiadomość ta prędzej czy później dotrze do Tagato.
Lider znowu spojrzał na panoramę za oknem, siedziba gdzie mieszkał wraz z rodziną i miejsce gdzie odbywały się odprawy rady znajdowało się na podwyższeniu, miał więc on dogodny widok na resztę wioski. Po chwili mocnym głosem dodał:
- Nie zawiedź mnie.
Madara poczuł, że mu słabo, pokiwał głową i wyszedł. Gdy opuścił z salę zdał sobie sprawę, że ojciec nie odpowiedział mu na jeszcze jedno pytanie: Skąd wiedział ? Zdenerwowany wypadł z domu i postanowił sam odpowiedzieć sobie na to pytanie. Wyczuwając czarkę swoich braci skierował się w kierunki starego drzewa na którym trenowali niegdyś jej kontrolę. Z zaciśniętymi dłońmi podszedł do siedzącego Izuny i podniósł go za ubranie.
- Dobrze się bawisz będąc szpiegiem?!- wysyczał. Czuł, że ma dość, został zdradzony przez dwóch braci, przez to czuł ohydną przyjemność kiedy odwrócił się twarzą do Tagato i z uśmiechem zakomunikował mu:
- Ojciec wie o Yo-chin. Brawo braciszku, najwidoczniej nie tylko ja dałem się złapać.
Dla poprawienia efektu potrząsnął Izuną. Tagato stał się blady, podobnie jak Izuna, który drżącym głosem tłumaczył:
- Nic nie mówiłem o Yo-chin – wyjaśnił odwracając się do Tagato, tak bardzo jak pozwalały mu dłonie Madary.- Przysięgam! Chodziło mi tylko o Senju, chciałem tylko żeby Tagato pomógł mi ..
- Wiem o co Ci chodziło, nie rozumiem tylko po co zastawiłeś na mnie zasadzkę skoro i tak zdążyłeś powiadomić ojca.- dokończył Madara.
W końcu Izuna złapał Madarę za ręce i próbował uwolnić się z jego chwytu, po paru sekundach zrozumiał czemu zdziwił się gdy usłyszał ojca:
- Chwila , Madara , braciszku, puść mnie proszę!- zdegustowany Madara puścił go tak mocno, że Izuna musiał cofnąć się o parę kroków.
Izuna kontynuował:
- Nie mówiłem o tym ojcu. Przysięgam na groby naszych przodków!- dodał widząc wzrok starszego brata. - Nie powiedziałem również nic o Yo-chin- popatrzył na zielonego już na twarzy Tagato.- Starszy bracie sam zapytałeś mnie czemu miałbym zastawiać pułapkę na Ciebie skoro ojciec już by wiedział.
- Po zastanowieniu się stwierdzam, że chciałeś dać dowód ojcu- odparł zimno Madara.
- Nie znałem imienia chłopaka z którym się spotykasz, nie mogłem podchodzić aż tak blisko by to usłyszeć, ponieważ nie wiem jaką mocą dysponuje twój ..- głośno wypuścił powietrze- twój znajomy, nie chciałem zostać zdemaskowany.
Gniew Madary powoli wywietrzał, a z jego brakiem jeszcze raz przemyślał całą sprawę. Wytłumaczenie Izuny miało sens. Tagato ufał Izunie. Był pewien, że nie miałby po co wydawać ojcu Yo-chin skoro jej klan nie był wcześniej ich wrogiem. Nagle przypomniał sobie naradę na której uczestniczył przed spotkaniem Madary koło bramy.
- Ojciec mówił, że ma szpiega w klanie Uzumaki, czemu nie miałby mieć go w klanie Senju ?
Izuna spojrzał na brata jakby zwariował.
- Senju są bardziej podejrzliwi od Uzumakich, żaden Uchiha nie zdołałby się przecisnąć niezauważony.
- Nie musi być to dwóch szpiegów- dodał tajemniczo najstarszy z nich, po czym popatrzył na Izunę.- Nie musi być to Uchiha.
Tagato zaczęła boleć głowa, patrzył na dwóch starszych braci i widział błysk zrozumienia w ich oczach. Był zły na siebie, że nie jest tak inteligentny jak bracia, dodatkowo ciągle czuł się zraniony po występku Madary. Uznał jednak, że również nie zachował się w porządku wobec niego.
Nie zachować się „w porządku" jest za słabym słowem- pomyślał. Bądź co bądź jego brat chciał jego bezpieczeństwa, dbał o niego. A ja zamiast przekonać Izune do zmiany postępowania, dołączyłem do spisku.
- Czyli kto jest szpiegiem?- zwrócił uwagę obu braci.
- Prócz Izuny?- zapytał kąśliwie Madara.- Podejrzewamy, że jest to Uzumaki, teraz przez ich sojusz z Senju mógłby bez ograniczeń przebywać na ich terytorium, a już wcześniej wchodzili na niego dość swobodnie. Oba klany zawsze miały ze sobą dobre stosunki.
Tagato pokiwał głową. Nastała cisza. Wiedział, że dwójka jego starszych braci jest zbyt uparta i zbyt dumna aby zrobić pierwszy krok. Postanowił zrobić to za nich. Podszedł do nich, Madara stał po jego lewej stronie, Izuna po lewej. Dotknął ich za ramiona. Odezwał się do Madary:
- Przepraszam braciszku. Wiem, że chciałeś mego bezpieczeństwa, ale na przyszłość nie podejmuj decyzji za mnie.- zwrócił się teraz do Izuny- Nie powinieneś zastawiać pułapki na brata i wciągać to mnie szantażem, zrobiłem źle że oślepiony złością brnąłem w to.-dokończył.
Nastała cisza. Jednakże bracia unieśli ręce odwzajemnili jego uścisk po czym zgodnie ścisnęli się za ramiona. Było to najbliższe dla nich określenie słowa „przepraszam" i „wybaczam". Niczego nieświadomi chłopcy nie wiedzieli, że ich ojciec spoglądał na nich i przysłuchiwał się ich rozmowie, przez uchylone okno. Musiał przyznać że był zadowolony jak przeszli test. Muszą być zgodni, muszą być dla siebie oparciem. Nic nie może ich podzielić, ich siła będzie potrzebna aby budować ich klan. Niedbale zapytał:
- Czy wszystko gotowe?
- Tak, ale obawiam się że może wydarzyć się jutro coś niepodziewanego, Senju stają się podejrzliwi. Nie zostałem już dopuszczony aby uzyskać więcej informacji.- dokończył szpieg.
Tajima przyjął to skinieniem głowy.
- A więc twoja służba tam dobiegła końca. Od jutra ponownie zasilasz moją armię, zrób tylko coś ze swoimi włosami.
CZYTASZ
Duty first. Love second (1)
FanfictionWszystko dzieje się w universum Naruto, a raczej wiele lat przed głównym bohaterem popularnego anime, czyli w erze Wielkich Wojen Ninja. Dziewięcioletnia Yo-chin z klanu Uzumaki poznaje młodszego brata Madary Uchiha- Tagato. Chłopak czuję do niej...
