Konoha
- Rozumiem.- Shi siedział w gabinecie Madary, wszystko zostało na miejscu w oczekiwaniu na swojego pana. Jedyną nową rzeczą była koperta pozostawiona przez Nanami.
Mięśnie na ramionach Uchihy napięły się, powodując niemal rozerwanie koszuli. Jego imię "Shi" było bardzo odpowiednie. Mężczyzna bez problemu dysponował siłą czterech ninja.
(Shi, po jap. „cztery")
Tobirama badawczo rozglądał się bo pokoju, nie wiedząc czemu zainteresował się kwadratowym papierem, leżącym na biurku. Coś w nim chciało podjeść i rozerwać ów rzecz.
- Czy zauważyłeś dziwne zachowanie u Ary? Z tego co wiem byliście razem w najbliższej straży Madary.
Słowa Hashiramy zdziwiły Shi.
- Madara-sama nie potrzebował strażników, ale trudno robić wszystko mając dwie ręce. Właśnie tym się zajmowaliśmy. Ara zawsze był specyficzny, bardzo się zmienił.
- Co masz na myśli?- wtrącił Tobirama. Siedzenie na twardej podłodze doskwierało mu. Chciał jak najszybciej podnieść się.
- Stał się zamyślony, zajęty. Jego poczucie humory zdawało się byś wymuszone, oczywiście nie jest to podejrzane. Każdy się zmienia.
Bystre spojrzenie skrzyżowało się ze wzrokiem braci Senju.
- Chcemy przeszukać jego pokój.
- Nie mogę wam tego zabronić, chętnie was zaprowadzę.
Tobirama wyszedł jako ostatni, mimochodem rzucił okiem na pianino i żółte nuty. Shi wiedział skąd to zawahanie.
- Te nuty należały do Yo-chin i młodszego brata Madary-sama.
Hashirama wiedział, kogo ma na myśli:
- Tagato.
- To ona gra...- wyszeptał Tobirama do siebie. W głowie mu świtała pewna myśl i możliwe, że gdzieś słyszał takową informację na temat dziewczyny. Wychodziło na to, iż Yo-chin dobrze uczyniła powstrzymując jego zaloty. Mało wiedział na jej temat. A może sam nie próbował jej poznać?
- Yo-chin to dobra dziewczyna, jej więź z wodzem jest nie do zastąpienia.
Hashirama uniósł brwi z cwanym uśmiechem obejrzał się za siebie, ciekaw był reakcji Tobiramy. Ten udawał, że ta wiadomość niczym go nie wzruszyła.
- Chociaż jeżeli panicz Tagato by żył, kto wie czy on i Yo-chin..
- Skupmy się na sprawie- przerwał białowłosy.
Wychodząc z labiryntu korytarzy doszli do małego pokoju. Sposób uporządkowania nie odpowiadał rozchwianej osobowości podejrzanego. Hashirama jako pierwszy przekroczył próg i od razu w pokoju nastąpił mały wybuch.
- Suiton!- wrzasnął Tobirama gasząc pożar. W miejscu w którym stał jego starszy brat, leżał teraz drewniany klon.
- Najwidoczniej ma coś do ukrycia- oznajmił Hashirama.
- Wiedziałeś o tym?- zirytowany Tobirama zwrócił się do Shi.- Dlatego nie wszedłeś jako pierwszy?
- Tobirama, Shi jest tutaj gospodarzem, nie wejdzie jako pierwszy w geście kultury. Nie szukaj podstępu, proszę.
Uchiha z wdzięcznością kiwnął starszemu z braci głową. Shi parokrotnie słyszał niepochlebne słowa na temat Tobiramy Senju i wiedział, że nie były przesadzone. Paradoksalnie on i Madara-sama byli do siebie w znacznym stopniu podobni, dlatego pewnie żaden z nich nie zostałby przyjacielem drugiego...oczywiście pomijając najistotniejszy fakt- śmierć Izuny. Shi przyglądał się przeszukaniom i nie mógł powstrzymać myśli, że jego wódz nazwałby go zdrajcą, ale on rozumiał zachowanie Tobiramy. Na wojnie nie liczy się to czyim bratem jesteś, jedyne co cię obchodzi to wyjście cało z pola bitwy, aby jeszcze raz ujrzeć twarze bliskich. Zapewne łatwiej było mu to mówić, ponieważ to nie na zabójce swego brata musiał patrzeć codziennie. Chociaż, im dłużej nad tym myślał, tym niejasnym w jego mniemaniu był jeden fakt- czemu Izuna nie uniknął ciosu? Ta absurdalna myśl ciągle go nawiedzała. Tobirama był szybki, ale nie było to coś w czym nie mógł mu dorównać Izuna. Z jego perspektywy wyglądało to na..
Nakazał sobie odcięcie się od tych myśli. Czemu niby Izuna miałby specjalnie dać się zabić? **Szelest kartek przywołał z powrotem na ziemię Uchihę.
- Straszy bracie, po co idziesz w tamten zakątek pokoju?!
Hashirama oddalił się od pułapki i zaczął przeglądać stronę, w której brakowało wybuchających notek.
- Nie dziwi cię czemu wszystkie pułapki nastawione są w jednym miejscu? Przecież byłoby to zbyt oczywiste.- Na dowód swoich słów kopnął oddalony od notek kafelek, od razu ustąpił. Mina Hashiramy wyrażała największe zdziwienie z całej trójki.- Dobra, to był czysty fart.
Ostrożnie schylił się i przejrzał ukryte zwinięte papirusy.
- Tobirama.
Mężczyzna usiadł i przeczytał notatki. Wyglądały jakby najlepsze lata miały już za sobą.
- Jak bardzo są to stare zapiski?
Tobirama trzymał w ręce próby eksperymentów wielu ludzi.
- Powrót z martwych, przywracanie życia, drzewo życia..- to ostatnie nie przykuło jego uwagi naukowca. Powrót do życia..co jeżeli wynalazłbym takie jutsu, korzystając z tych notatek? Czy działały by one?
- Nie dowodzi to, ze Ara jest zdrajcą- powiedział Shi stoją w kącie.
Tobirama nachylił się i wyjął jedną, najgłębiej schowaną kartkę.
- Rozpoznaję to pismo.- Odwinął zmiętą wiadomość.- Pisała to tropicielka Inuzuka.
- Czy na pewno?
- Bracie, poznaje rękę, która dostarczała mi przez miesiąc raporty. – Z powrotem wbił wzrok w zmięty kawałek papieru. Zmarszczył brwi, pisała kodem. Tobirama nakazywał czasami szyfrować niektóre słowa. Ara nie wiedział co może zawierać kartka dlatego zabrał ją, profilaktycznie. Tobirama rozszerzył oczy, w jego żyłach buzował gniew. – Mamy go.
Wstał.
- Napisała tutaj „Ara jest zdrajcą". Nie wiedziała czy wiadomość, którą ukryła w obroży swego psa zostanie nam dostarczona więc mimo wszystko zostawiła to- pomachał świstkiem w powietrzu.- Spodziewała się, że może umrzeć.
W myślach złożył hołd niezwykłej strażniczce. Sylwetka Shi stężała, ale na jego twarzy nie malowało się zaskoczenie, ale ból.
- Więc to teraz tylko bardziej pogłębiło twoją nieufność, młody Tobiramo.
- Nie zrozum mnie źle, to nie zdrada Ary ją wywołała, tylko zaznajomienie z waszym Sharinganem. Emocje nie są doradzcą.
- Podobnie jak miłość, rozumiem co masz na myśli. Mnie nie podejrzewasz o zdradę?
Hashirama stanął miedzy nimi.
- Shi, ostatnio urodziła ci się córka. Wiem, że chciałbyś dla niej bezpieczeństwa, dlatego nie wierzę abyś ryzykował i działał na kogokolwiek szkodę.
Między mężczyznami zapadło nieme zrozumienie. We trójkę chcieli chronić wioskę. Bracia Senju wyszli już z kompleksu klanu Uchiha, gdy niespodziewanie odezwał się Tobirama:
- Wolałbym aby to Shi był na czele klanu.
- Ja wolałbym, aby spory się skończyły.
- Czcigodny Hashiramo!
Brązowowłosy podrapał się po głowie.
- Porzućcie tego czcigodnego..
- Tobiramo- skłonił się.- Zwiadowcy dokładnie przeszukali jaskinię w której leżał Yura.
- Tej w Naka?- zapytał młodszy.
- Tak, znaleziono głazy z wyrytym wzorem klanu Uchiha. Odkopaliśmy dziwne tablice z niezrozumiałymi znakami.
- Pozostałości po zamierzchłych czasach. Skoro nie możecie ich odczytać, najlepiej będzie oddać właścicielom- zarządzał Hashirama.
Oburzony Tobirama chciał zaoponować.
- Ależ..
- Nie Tobi, to jest część ich korzeni. Oczywiście chciałbym dowiedzieć się co na nich jest, ale nie mogę zabrać im tego co nie należy do mnie.
- Mógłbyś.- pomyślał Tobirama, ale nie wypowiedział tych słów na głos.
CZYTASZ
Duty first. Love second (1)
Hayran KurguWszystko dzieje się w universum Naruto, a raczej wiele lat przed głównym bohaterem popularnego anime, czyli w erze Wielkich Wojen Ninja. Dziewięcioletnia Yo-chin z klanu Uzumaki poznaje młodszego brata Madary Uchiha- Tagato. Chłopak czuję do niej...
