Konoha
Hashirama nie mógł nie zauważyć dziwnej chemii otaczającej Madarę i Yo-chin. Sposób w jaki stał Uchiha, mógł określić mianem pozycji obronnej. Jego ramiona były skierowane w stronę dziewczyny, tak jakby chciał ją zasłonić przed resztą. Plecy Yo-chin były niemal oparte o Madarę, a pomiędzy zdawaniem raportu zerkali na siebie w bezgłośnej komunikacji. Bywało, że ninja wysyłani na misję wracali pałając do siebie ogromną niechęcią, lecz w przypadku tej dwójki tak nie było. Wyglądali jak starzy towarzysze broni, w pełni ufający sobie.
- Mogłabyś Yo-chin, rozwinąć co stało się z tą gospodą? Czemu spłonęła?- zapytał Ashina siedzący w kącie.
Dziewczyna zesztywniała. Wiedziała, że nie mogła skłamać, to byłoby zwykłe tchórzostwo. Odetchnęła gotowa aby o tym opowiedzieć, ale wtem odezwał się Madara:
- Nie ma co o tym deliberować. Ludzie powiązani z organizacją zamordowali pracowników. Chcieli zabić Yo-chin, a ona w samoobronie musiała się bronić. Jeden uciekł. - Tu przechylił głowę i wbił w nią spojrzenie, tymi niesamowitymi czarnymi oczami.- Mam rację?
Zaszokowana przytaknęła, podając rysopis twarzy. Tadashi był jednak zbyt bystry i nie łyknął próby zmylenia go.
- Dobrze, ale czemu gospoda spłonęła?- dopytał zamiast przyjaciela.
Madara wyprostował się.
- Miałem zostawić trupy ludzi żeby służyły za wystawę? Zastanów się Ta-da-shi.
Temperatura spadła, Madara wydawał się być zirytowany na mistrza Yo-chin i dziewczyna nie wiedziała co było tego przyczyną.
Hashirama oderwał się od okna i podszedł do dwójki kładąc im ręce na ramieniu.
- Dziękuje wam, wykonaliście dobrą robotę.
Yo-chin chciała podziękować, ale coś jej nie pasowało. Hashirama siedział w biurze przyszłego Kage i zachowywał się jak prawdziwy przywódca wioski. Przyszło mu to naturalnie. Zmieszało ją to, ponieważ nie było głosowania, a Madara zasługiwał na takie samo traktowanie. Czy była jedyną, która to zauważyła?
Pieniądze za misję dało jej wolną głowę aby przemyślała sobie to, co chcę robić w wiosce, skoro z roli psychologa została wykopana. Wychodząc ostatni raz zerknęła w stronę Madary, nie przeoczyła jego łagodnego uśmiechu, który rozgrzał jej serce. W chwili kiedy drzwi kliknęły atmosfera w pokoju zgęstniała. Madar spoważniał i intensywnie przyglądał się Ashinie i Tadashiemu.
- Wy jej powiecie czy ja mam to zrobić?- zapytał Uchiha.
Hashirama nie rozumiał nagłej wrogości, jednakże dwójka Uzumaki zdawała się domyślać o co chodzi.
- Czyli odkryła swe umiejętności, panuje nad nimi?
Madara zdusił warkniecie, które budowało się w jego gardle. Miał ochotę podejść i potrząsnąć Ashiną za jego głupie pytanie.
- Odkryła, ale wiesz jakim kosztem?! - Zrobił krok w przód.- Nie wiecie jak zdezorientowana i przerażona była. Wielu rzeczy mogłaby uniknąć ta dziewczyna gdyby któryś z was zechciałby jej pomóc. Miała rację- prychnął.- Naprawdę arystokracja Uzumaki dba tylko o siebie, ale najwidoczniej tak samo jest z wami.
- Madara- przerwał Hashirama, cofając się o krok w tył.- Co masz na...
- Nie powiedzieli Yo-chin o jej umiejętności wysysania czakry, to się stało.
Ton Madary wyrażał istną pogardę i złość. Nie widzieli pustki w jej oczach, a potem nie słyszeli przejmującego płaczu Yo-chin, która nie umiała poradzić sobie sama ze sobą. Mogłaby to uniknąć gdyby tylko pokładali w zaufanie w kobiecie którą kochał.
Hashirama nie wyglądał na zaskoczonego. Madara uniósł brew.
- Ty o tym wiedziałeś.- Echo cichego oskarżenia zawisło miedzy nimi.
Tadashi wstał, jego poranione ręce napięły się, kiedy stanął między Hashiramą, a Uchihą.
- Zdawaliśmy sobie sprawę z jej umiejętności, ale mimo to chcieliśmy aby wyruszyła na misję w pełni świadomi, że pozna swój dar. Ale wszelkie powody dla którego to zrobiliśmy zostaną wyjaśnione miedzy nami. Nie wtrącaj się.
Ashina wciągał głośno powietrze. To był Tadashi...
Madara nie powiedział tego głośno, ale tym sposobem przestał pokładać swoje, minimalne zaufanie w klanie Uzumaki, a w szczególności ich liderom. To co zrobili Yo-chin, jak ją okłamali...nie miało dobrego wytłumaczenia.
- Daje wam trzy dni, w tym czasie chcę aby ona poznała prawdę.- Tym zdaniem zakończył dyskusję o Yo-chin i wiedział, że przyszedł czas w którym musiał zając się swoimi sprawami.- Hashirama musimy porozmawiać na osobności, tak aby ta dwójka się nie wtrącała.
Brązowowłosy przepraszająco zerknął na wojowników Uzumaki kiedy opuszczali pokój. Madara od razu przeszedł do rzeczy, siadając na kanapie w rogu pokoju:
- Co się dzieję w moim klanie? Zechcesz mi o tym opowiedzieć czy potraktujesz mnie jak Yo-chin i zachowasz wiedzę to dla siebie? Przyszedłem od razu złożyć raport, ale jedno spojrzenie wystarczy mi aby zorientować się co się dzieje z moimi ludźmi.- Zrobił pauzę.- Nie chcesz mnie okłamywać, Hashiramo.
- Nigdy tego nie robiłem.- Senju zmęczony potarł twarz.- Jest ciężko, naprawdę dużo się zmieniło od kiedy wyruszyłeś. Ara jest w więzieniu, oskarżony o zabójstwo tropicielki klanu Inuzuka, pomoc w porwaniu Haori i powiązanie z grupą, którą rozbiliście.
Zegar wybijający dziewiątą zabrzmiał w pokoju.
- Jakie są dowody? Co jeszcze mnie ominęło?- Madara walczył z emocjami, ale na zewnątrz tylko spokojnie mrugał, nawet głos mu nie zadrżał.
- W jego pokoju znaleźliśmy zaszyfrowaną kartę od tropicielki, która jawnie wskazuje na zdradę Ary. Przesłuchaliśmy Shi, który przyznał, że Ara zmienił się. Nie przypominasz sobie nic co łączyłoby go z Yurą? Pamiętasz jakieś interakcje?
Madara złączył dłonie i położył na nich brodę. W pierwszej chwili chciał zaprzeczyć, ale w jego umyśle mignęło wspomnione, kiedy groźbą zabrał Yo-chin aby wyleczyła Izunę. Przeklną głośno. Uniósł głowę do góry, a jego włosy spłynęły z twarzy.
- Pamiętam.- To była prawda. Yura przygwoździł Yo-chin do zmieni, ale Ara nie zareagował tak jak nakazywał to jego charakter. Nie rzucił się broniąc dziewczyny. Shi zawsze był opanowany, to Ara reagował najpierw sercem. W tamtej chwili tylko zwrócił Yurze uwagę żeby ten puścił Yo-chin. To miało sens. Nikt nie będzie naciskał na swojego przełożonego. Gdyby Ara nie był związany z Yurą, to nie musiałby bać się o swój tyłek, jego ranga i zaufanie była ponad rangą Yury.
- Przykro mi.- odparł Hashi.- Nie mogłem w to uwierzyć, bardzo go lubiłem.
- Gdzie on jest?
- Więzienie na skraju wioski. Jest to najlepiej pilnowany budynek. Ale..
- Ale?
Hashirama wypuścił powietrze.
- Może to nie aż tak ważne, ale w jaskini Yury znaleziono kamienne tablice. Po ich ulokowaniu i symbolach jesteśmy pewni, że nalezą do twojego klanu. Shi mówi, że może odczytać pojedyncze słowa, ale on posiada Mangekyou. Ci co aktywowali zwykłego Sharingana mogą odczytać jeszcze mniej.
Zaintrygowany Madara podniósł się.
- Zamierzam przesłuchać Arę, ale najpierw muszę się wykąpać.
Hashirama głośno powąchał powietrze i skrzywił się.
- Masz rację, śmierdzisz.
- Gdybyś koczował w lesie nie wyglądałbyś lepiej, ty ulizany biurokrato.
Roześmiali się. Byli przyjaciółmi, tęsknili za swą obecnością.
- Niepokoi mnie jeszcze jedno, wspominałeś, że jeden z tej organizacji uciekł. Dużo rzeczy wydaję się być bez sensu.
Madara zapomniał, że Hashirama czasami miał przestoje w procesie myślenia.
- Haori była przynętą. Chcieli mnie i Yo-chin. Nie wiedząc czemu pragnęli nas w swej organizacji. Kiedy im się nie udało postanowili zlikwidować dziewczynę. Proste.
Hashirama nie wyglądał na przekonanego, dla niego sprawa miała jeszcze głębsze dno, ale zostawił to dla siebie. Te wszystkie porwania zdawałaby się być niepotrzebne. Czyżby dostrzegał coś więcej niż jego stary druh?
CZYTASZ
Duty first. Love second (1)
FanficWszystko dzieje się w universum Naruto, a raczej wiele lat przed głównym bohaterem popularnego anime, czyli w erze Wielkich Wojen Ninja. Dziewięcioletnia Yo-chin z klanu Uzumaki poznaje młodszego brata Madary Uchiha- Tagato. Chłopak czuję do niej...
