Hej, hej, hej! Kończymy wątek wydarzeń na wieży i witamy pojawienie się nowych postaci (sami zobaczcie kogo). Jestem ciekawa co sądzicie o tym rozdziale, dajcie znać gwiazdkując!
*********************************************************************************
Trzy, dwa, jeden-liczył Madara . Spojrzał na dziewczynę jednocześnie oznajmiając ze spokojem:
-Koniec czasu.
W szybkich krokach pokonywał odległość miedzy nimi, wciąż ignorując rannego ninje, który tym razem przyciskał poszarpaną dłoń do piersi, opierając się o sensoryka. Spodziewał się, że dziewczyna aktywuje bomby, a potem gdy nie usłyszy, aby ktoś był ranny i tym zda sobie sprawę z przegranej -podda się. Madara nie lubił niespodzianek, lecz czekała go jeszcze jedna. Będąc już trzy kroki od dziewczyny ta podniosła ku niemu dłoń z małym nasionem. Wszyscy ninja wiedzieli czym ono było.
- NIE!- krzyknął. Tracąc ją, straci jeńca i informatora.
Yo-chin zjadła ów nasiono i szepnęła formułkę aktywacyjną. Poczuła, że słabnie ostatkiem sił pociągnęła jeszcze niżej kaptur i upadła w rogu sali, słysząc wybuch bomb i przytłumione głosu kłócącego się Madary z dwójką innych ninja. Gdzieś w sobie wiedziała, że gdy postanowił zbliżyć się do niej pomimo groźby aktywowania bomb, musiał już je zdezaktywować lub jego ludzie byli w trakcie opuszczania wieży. Nie zostało jej nic innego niż zobaczenie, która opcja okaże się prawdą. Pokój w którym się znajdowała pokrył się oślepiającym blaskiem. Ostatnią jej myślą, w czasie gdy upadał było, że dźwięk bomb był podobny do huku uderzającego pioruna.
- Musimy przyspieszyć!-wrzasnął jeden ze strażników, próbując przekrzyczeć silny wiatr. Niebo zaczęło szarzeć, ptaki rozpoczęły ze śpiewem wracać do swoich gniazd, szukając w nich schronienia. W coraz to krótszym odstępie czasu słychać było grzmoty. Wszyscy zgodnie przyspieszyli, wiedząc że od tego zależy ich życie. Strażnicy postanowili zachować dyskrecję o dziewczynie. Wiedzieli, że wieści szybko się rozchodzą i nie chcieli, aby rozpowiadanie, powtarzanie tego przywracało wspomnienie, a przy tym ból jej rodzinie. Na razie postanowili powiedzieć o tym małemu gronu i uczcić jej pamięć tak, jak innych bohaterów wojennych. Jedak najpierw musi skończyć się wojna i emocje jej towarzyszące. Całe niebo pokryło się szaro-niebieskim nalotem podkreślając przy tym zieleń drzew i traw. Po chwili można było odczuć pierwsze krople deszczu. Mito stała w pierwszej linii wraz z matką i jej najbliższymi przyjaciółkami, usłyszała więc wyraźnie przekleństwa, które wyszły z ust kobiet gdy poczuły mokre plamy na twarzy. Mito nie myślała teraz o tym. Rozmyślała o dziewczynie, która zajęła jej miejsce. Zgodziła się wraz ze strażnikami dochować tajemnice o niej, nikt poza pokojem w którym się znajdowały nie dowie się o tym.
Po kolejnych dziesięciu minutach ninja na przodzie zauważyli ruch pomiędzy gałęziami. W pierwszym odruchu strażnicy byli przerażeni myśląc, że dziewczyna może poległa w misji, po paru sekundach zauważyli znajome twarze. Osoby za nimi również to zauważyły, ponieważ słychać było z ulgą wypowiedziane słowa:
- To Hashirama Senju, wraz z bratem i swoim oddziałem.
- Tak, jesteśmy bezpieczni.
- Mito- odezwała się matka dziewczyny wyrywając ją z odrętwienia.- To twój narzeczony.
Coo Kto? Gdzie my..?- szybko jednak otrząsnęła się, a pomagał jej przy tym zimny deszcz i huk pioruna uderzającego niedaleko. Zaraz po nim słychać było płacz dzieci. Mito nigdy nie widziała Hashiramy z bliska, choć mieli się pobrać. Jednak teraz wydawało jej się to odległe i drugoplanowe. Strażnicy broniący cywilów spotkali się po środku z Hashiramą, który dowodził zespołem i patrząc w stronę kolumny ludzi tłumaczyli coś szybko. Stali paręnaście metrów od pierwszego rzędu, w którym stała Mito z matką, usłyszała tylko : „zła pogoda", „nie ma czasu", „namioty", następnie brązowowłosy chłopak, który opisem pasował na Hashiramę i jego brat zaczęli iść w jej stronę.
Matka poprawiła jej fryzurę, za co Mito popatrzyła na nią z odrazą.
- Co to za wzrok?-zapytała matka autentycznie zdziwiona.- Chodzi ci o tą dziewczynę? Cóż mogła lepszego zrobić, niż poświęcić się w dobrej sprawie. Żywi zawsze mają rację przeciwko umarłym.
- Kto się poświęcił?- kobiety usłyszały ciepły głos, pochodzący od Hashiramy, który zdążył już stanąć naprzeciw nich. Zaczęli wzajemnie lustrować się wzrokiem z ciekawością.
- Co prawda-kontynuował- jednej z strażników zdążył napomknąć co nieco, o sposobie w jaki udało wam się tu dostać.
Mito chciała wytłumaczyć wszystko, lecz naraz przerwał jej rzęsisty deszcz. Rozpadało się na dobre, gdzieś obok słyszała jak ninja z jego oddziału zaczęli wydawać polecenia kobietą, aby schowały się w namiotach które rozstawiają.
Matka Mito z wrodzonym poczuciem wyższości oznajmiła:
- Porozmawiamy potem moi panowie, zaczęło padać.- chciała już iść ciągnąc Mito. Jej starania przerwał Tobirama:
- Nie porozmawiamy później.
Bezkompromisowość aż wylewała się z komórek jego ciała, powodując zatrzymanie się starszej kobiety.
- Tobir..-zaczął Hashirama. Jeżeli jego głos był ciepłem, to głos jego brata był lodem.
- Kto się poświęcił?- drążył jego brat.
- Dziewczyna- Mito przełknęła ślinę, a jej mokre włosy przykleiły się do jej skóry.- Nie z arystokracji. Wiedząc, że Uchiha nadchodzą i chcą jeńców zaproponowałam, że sama zostanę. Ona jednak zgłosiła się na moje miejsce, ponieważ usłyszała wszystko co mówili nam strażnicy. Pragnęła nam kupić tyle czasu ile będzie mogła.- Mito poczuła do siebie lekką odrazę, ponieważ wypowiadając te słowa czuła ulgę i była wdzięczą losowi ,że to ona przeżyła i ma okazję o tym opowiedzieć, a nie być tą o której opowiadają.
- I był to jej obowiązek, i za to jesteśmy wdzięczni, teraz idziemy Mito- wtrąciła jej matka, biorąc jej łokieć. Następnie przepchnęła się pomiędzy Hashiramą i jego bratem.
- Nic nie było jej obowiązkiem.
Tobirama spojrzał na brata, który wypowiedział te słowa, a następnie pomodlił się do jego Boga za duszę zmarłej. Tobirama obawiał się tylko, że obie kobiety tego nie dosłyszały.
- Wiesz co bracie? Nie wiem czy Mito jest na tyle warta. aby znosić jej matkę -skwitował młodszy.
Rodzeństwo skierowało się do swojego, już rozstawionego, namiotu. Hashirama podczas wędrówki zmienił temat
- Co z tą dziewczyną? Myślisz, że przeżyła?
- Ninja mówił co jej podał, nie mam złudnych nadziei. Sądzę jednak, że powinniśmy wrócić tam i pochować ciało.
Hashirama podziwiał i dziwił się zawsze z jakim spokojem jego brat opowiada o takich okropnych rzeczach. Postanowili, że nazajutrz Tobirama i parę osób będą pełnić honory, odprawiając prowizoryczny pogrzeb młodej bohaterki.
**********************************
Kto obstawiał, że pojawi się teraz Tobiramuś?
CZYTASZ
Duty first. Love second (1)
FanfictionWszystko dzieje się w universum Naruto, a raczej wiele lat przed głównym bohaterem popularnego anime, czyli w erze Wielkich Wojen Ninja. Dziewięcioletnia Yo-chin z klanu Uzumaki poznaje młodszego brata Madary Uchiha- Tagato. Chłopak czuję do niej...
