Nanami miała nadzieję, że dobrze schowała wszystkie kartki. Przed wyjściem rozejrzała się. Musiała złapać się ściany, ponieważ poczuła jak podłoga ucieka jej spod nóg.
Przeszłość, dwóch braci. Walka Indry z Ashurą. Indrą przepełniony gniewem, zostaje zmanipulowany przez Zetsu, Tablice odczytywane przez Madarę, gniew, ból. Plecy Yo-chin, która...stoi kolo Susanoo, albo walczy przeciw niego.
Nanami otworzyła oczy. Yo-chin, już czas abyś podjęła decyzję, co zrobisz? Czy zmienisz mroczną przyszłość ? Czy poprowadzisz potomka Indry i zmienisz jego los? Czy dzięki temu powstrzymasz Zetsu od wdrożenia jego planu w życie?
Na chwiejących nogach zdołała wydostać się z kompleksu domów Uzumaki. Oddychając głęboko pilnowała czy na pewno nikt jej nie śledzi. Pusto. Uspokojona weszła w las Konohy, szła prawie kilometr prosto, aby nagle skręcić w prawo i dojść małą, wydeptaną dróżką do zbieraniny kamieni i gruzu. W trakcie musiała zapalić świeczkę, aby nie zgubić się w ciemnościach. Cicho zagwizdała. Zza jednego z kamieni wyskoczył duży pies zabitej kunoichi z klanu Inuzuka. Nanami nawet przy tak słabym świetle mogła przysiąc, że merda ogonem na jej widok.
- Dobry piesek.- Uklęknęła i odłożyła świeczkę, jednocześnie wyjmując jedzenie zawinięte w szary papier. Szelest tylko pobudził psiaka. Jego entuzjazm uspokoiło dopiero jedzenie. Nanami głaskała go po głowie w trakcie gdy jadł resztki karmy. – Niedługo będziesz mógł wrócić do wioski, na razie to niebezpieczne dla ciebie. Boje się, że niektórzy zechcieliby się ciebie pozbyć.
Przechyliła głowę, jej blond grzywka zasłoniła jej widok. Dmuchając na nią ułożyła ją z powrotem w taki sposób aby już jej nie przeszkadzała.
- Obiecuję, że niedługo to się skończy. Eh, gadam to psa. Nieważne.- Jak na komendę uniósł łepek żeby uczestniczyć w tej „rozmowie".- Jesteś mądrym stworzeniem. Przysięgam, że wszystko to co ze sobą miałeś schowałam w bezpiecznym miejscu. W miejscu w którym najmniej by się spodziewano. W pokoju pewnej dziewczyny.
Madara nie spał tylko czuwał, w okolicach świtu odwołał klona aby nie marnować czakry i sam z zamkniętymi oczami nasłuchiwał. Nagle coś ciężkiego zacisnęło się na jego udzie. Wyczulony otworzył oczy i spod przymrużonych oczu spojrzał w dół. Yo-chin spała, z głową tuż nad jego kolanem, podczas snu wysunęła dłoń i zacisnęła paznokcie na jego udzie, jednocześnie wtulając głowę w jego nogi.
Na bogów, kobieto...Całe jego ciało przebudziło się natychmiastowo, na szczęście lub nieszczęście, dziewczyna sama nie mogła spać i również obudziła się. Mrugając oczami przyswajała informację gdzie się znajduję. Odskoczyła jak oparzona, z jej twarzy ulotniły się wszelkie oznaki snu. Poklepała twarz.
- Wybacz, musiało być ci niewygodne. – oznajmiła profesjonalnym, poważnym tonem z charakterystyczną poranną chrypką.
- Nie zdarzyło mi się spać w takiej pozycji.- A już na pewno nie byłem ubrany kiedy głowa kobiety leżała w okolicach mojego krocza.
Yo-chin miała inne rzeczy na głowie aby poczuć zażenowanie pozycją w jakiej spała. Madara nie zmienił swojej mimiki i tylko wstał, przeciągnął się. Spod szaty wyciągnął bukłak z wodą, którą przemył twarz, a potem napił się. Yo-chin patrzyła jak z trudem odgarnia ciężkie pasma włosów.
- Teraz większość mężczyzn ma dłuższe włosy ode mnie. Tadashi-sensei krytykuje gdy są one dłuższe niż moje teraz.
- Domyślasz się czym jest to spowodowane.
Dziewczyna wstała i również przepłukała twarz.
- Wiem, nie chcę dawać przeciwnikowi punktu zaczepienia.
- Dlatego pewnie wiesz dlaczego ja mam długie włosy.
„Skoro mam długie włosy to tylko dlatego, że przeciwnicy i tak nie mają ze mną szans więc bez różycy jak wiele „punktów zaczepienia" im daję." Nie tylko włosy ma długie, wstęga pewności siebie również nie jest krótka.
- Dlatego, że Hashirama również ma długie i nie chcesz przegrać w tej konkurencji?
Mruknął coś niepochlebnego na temat jej inteligencji na co przewróciła oczami.
- Jej, żartowałam nie bądź irytujący.
Madara położył ręcę na biodrach. Yo-chin udawała, że wcale nie czuję się zaniepokojona kiedy skupił swą uwagę na niej. Wcale nie okrążała go łukiem kiedy chciała wziąć swój plecak. Z ust wydobył się cichy krzyk gdy Madara złapał ją za nadgarstek.
- Zostaw rzeczy tutaj, jaskinia jest niedaleko, a będzie cię spowalniał.
Podniosła ręce w geście poddania.
- Słuszna uwaga. Myślałam o..
- Niesamowite, uważaj bo dostaniesz gorączki.
- Pierwszy Hokage Wioski. Madara Śmieszek. – Pokręciła głową. – Myślałam żeby wejść tam znowu jako pierwsza. Dowiem się tyle ile będę mogła, a potem wyślę jakiś znak abyś mi pomógł.
- Mam być wsparciem?- uniósł brew. Nie był przyzwyczajony do takich rozwiązań.
Yo-chin była niedospana i chciała na niego warknąć. Zamiast tego uniosła palec wskazujący do góry.
- Najlepszym wsparciem, co ty na to?- dziewczyna zagryzła wargę w oczekiwaniu. Madara zwrócił uwagę na ten niewinny gest.
- Niech będzie.
CZYTASZ
Duty first. Love second (1)
FanficWszystko dzieje się w universum Naruto, a raczej wiele lat przed głównym bohaterem popularnego anime, czyli w erze Wielkich Wojen Ninja. Dziewięcioletnia Yo-chin z klanu Uzumaki poznaje młodszego brata Madary Uchiha- Tagato. Chłopak czuję do niej...
