Bez znaczenia

166 21 0
                                        

- Że co zrobiła ?!- podniósł głos Tobirama.
  Oddziały sojuszu wróciły dziś o świcie. Bracia Senju zostali przywitani przez Aoi siedzącą w ich namiocie słowami: „Nie ma Yo-chin".
- Nie wierzę, że można być tak głupim- skomentował Tobirama czując jak wściekłość przenika każdą jego komórkę ciała, przejmując nad nimi kontrolę. Skrzyżował ręce na piersi i zastygł w tej pozie jak posąg. Hashirama z drugiej strony wędrował z jednego kąta pokoju na drugi, głęboko nad czymś myśląc.
- Mówiłaś, że Yo-chin coś Tobie zostawiła?- zapytał Hashirama Aoi.
-Tak, instrukcje jak zdezaktywować barierę, gdyby nie zadziałała na obecność Tobiramy. Prośbę o zaopiekowanie się jej rodziną w razie powikłań. I..- zatrzymała swoją wypowiedź i wzrok na białogłowym mężczyźnie stojący w rogu.
- Kontynuuj- rozkazał.
- Była to wiadomość skierowana do Ciebie. Cytuję: „ Nie zostawiłam twoich ludzi bezbronnych, ale również sama nie zostałam w obozie żeby zapewnić im bezpieczeństwo. Mam nadzieję, że wybaczysz mi niedopełnienie obowiązków Tobirama-„senpai". Słowo „senpai" było pisane w cudzysłowie.- dodała Aoi.
 Tobirama na sekundę dłużej niż to było potrzebne, przytrzymał powieki zamknięte.
- Co za bachor- mruknął tak cicho, że usłyszała to tylko Aoi. Nie uszło jej uwadze również, że Tobirama nie wypowiedział tego słowa jako przygany. Paradoksalnie jego głos dziwnie złagodniał wymawiając niechlubne określenie „dziecka". Hashirama nie zwracał na nich uwagi.
- Opisz proszę jeszcze raz wygląd tego mężczyzny.
Aoi odpowiedziała zgodnie z tym co pamiętała:
- Wysoki mężczyzna ubrany w cały czarny strój. Czerwona opaska z krótkimi wstążkami. Miał zakryte włosy lecz przez kaptur prześwitywały blond kosmyki. Nie dostrzegłam cech specjalnych, ponieważ zakrytą miał dolną cześć twarzy.- Zamyśliła się na chwile, próbując sobie mocno przypomnieć sobie coś więcej.- Wydaje mi się, że jego oczy były niebieskie.
Hashirama zatrzymał się przy wejściu od namiotu. Nie mogąc znieść półmroku panującego w środku odsunął jedna ręką połę. Światło wlało się do pokoju tworząc prostokątną powłokę jasności.
- Tobirama, jak wyglądali ludzie, którzy napadali na nasze oddziały? Co mówili ninja, którym cudem udało się uciec?
- Wyglądali jak opisała Aoi.
  Aoi zerwała się gwałtownie z miejsca i podeszła do Hashiramy.
- Co to oznacza?- spytała jak zawsze mocnym tonem.
  Hashi nie poruszył się nawet o milimetr, wpatrzony w tylko sobie znany punkt odpowiedział ponurym głosem:
- To oznacza, że nie ma szans aby wróciła. Grupka osób wyglądająca podobnie do tego mężczyzny sukcesywnie napada naszych ludzi. Te wszystkie zniknięcia, porwania są przez nich. I to przez nich moi ludzie zapadają się pod ziemię.- Spuścił posępnie głowę. W środku opłakując kolejną osobę. Nie tłumacząc nic podniósł głowę i dziarsko wszedł przed siebie. Po jego obecności pozostała tylko falująca poła. Pomieszczenie znowu wypełniło się ciemnością.
- To moja wina- stwierdziła Aoi.- Nie zatrzymałam jej.
- Jest dorosła, miała prawo wyboru i działania pomimo twoich ostrzeżeń- odrzekł pokrzepiająco Tobirama. Kobieta zwróciła się całym ciałem w jego stronę.
- W ostatniej wiadomości musiała dołożyć swoje pięć jenów.- Uśmiechała się smutno, wracając wspomnieniami o napisanym „senpai" w cudzysłowie.- Nie tak ją postrzegałeś, prawda?
  W całym klanie były może trzy osoby, które mogły zadawać Tobiramie osobiste pytania, droczyć się z nim, pouczać lub kłócić. Aoi była właśnie jedną z tych osób i bezwstydnie korzystała z tej możliwości.
-Prawda.- Oderwał się od kąta w którym stał i przeszedł bliżej stolika stojącego w samym centrum namiotu.- Postrzegałem ją jako tchórzliwą, słodką dziewczynę, której życie jak większości z nas nie oszczędzało. Która miała przypływ odwagi i postanowiła wykorzystać to w ratowaniu ludzkich żyć.
  Przez kilka sekund nastała cisza. Jednak Aoi była kobietą, ciekawość była jej drugą naturą.
- A co sądzisz teraz?- dopytała.
- Teraz?- prychnął.- Jest właścicielką odwagi która pokazuje się w beznadziejnych sytuacjach. Ta brawura nie jest jednak przypływem, ale całym oceanem, jest drażniąca i ma problem aby podlegać hierarchii.
  Aoi uśmiechnęła szyderczo pokazując zęby, te słowa coś jej przypominały.
- Mniej więcej tak opisywałeś mnie, na początku naszej znajomości.
  Odpowiedział równie nikczemnym uśmiechem
- Nadal tak ciebie opisuję.
- No wiesz co. Ranisz.- Pokonała dzielącą ich odległość w dwóch krokach.- I na pewno dlatego Ci się podoba.
  Popatrzył na nią w zamyśleniu i odruchowo pomasował brodę.
- Preferuje nieśmiałe kobiety.
-Tak, aby je przeżuć i wypluć.- Aoi pokręciła głową z litością, biorąc na siebie uświadomienie czegoś temu „upartemu chłopakowi".
- Tobirama, czemu w waszej„wymianie zdań" nagle wypaliłeś o jej stanie fizycznym i psychicznym?- Uniosła jeden palec do góry, gdy Tobirama chciał jej przerwać.- Nie, nie tylko dlatego,że jesteś podłym draniem, ale widzisz jej negatywne zmiany i niepokoją Cię one.
- Dziwi cię to? Jej stan może oddziaływać na pacjentów..
  Aoi aż westchnęła na jego kurczowe trzymanie się swojej racji. Tak jakby składał zeznania i nie mógł pomylić się w swojej relacji zdarzeń, aby nie wzbudzać podejrzeń. Wojsko to stan umysłu-pomyślała.
Tobirama spoważniał. Popatrzył na stół i oparł na nim dłonie
- Teraz to i tak nie ma znaczenia. Ona nie wróci- odrzekł pewnie.
*************************************
Krótki rozdział na pobudzenie apetytu, naprawdę będzie parę plottwistów przed nami, trzymajcie się ciepło Yochiludki <3


Duty first. Love second (1)Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz