W nocy Madara nie mógł spać. Przekręcał się wciąż z boku na bok, aż w końcu porzucił myśl o śnie, wstał i zaczął iść wzdłuż korytarza przyległego do jego pokoju. Doszedłszy na jego koniec uchylił drzwi i wyszedł na mały ogród za ich domem. Zmęczony potarł oczy i zobaczył, że ktoś siedzi na tarasie
Izuna. Wolnym krokiem podszedł do brata. Izuna wpatrywał się w sierpowaty księżyc, ledwie rejestrując obecność brata. Madara usiadł po jego lewej stronie i sam popatrzył w górę. Siedzieli tak kilka minut, wysłuchując przy tym odgłosów nocy. Madara zaczął się odprężać.
- Czemu nie możesz spać nii-san?- zapytał Izuna.
- Mógłbym zadać Ci to samo pytanie.
- Byłem pierwszy.- odpowiedział i skrzywił się na swój dziecinny ton.
Madara również to zauważył i lekko zachichotał, szybko jednak spoważniał.
- Myślę nad jutrem.
- Ja też nie mogę spać, ojciec postanowił, że idę z nim jako wsparcie, bądź co bądź Hashirama jest dziedzicem klanu. Ojciec woli mieć pewność, że zostanie zlikwidowany.- szybko wytłumaczył się. Izuna popatrzył teraz na profil Madary– Wiem że Ci ciężko, bracie.
- Nie jest to coś z czym sobie nie poradzę. Mam nadzieję.
Chcąc zmienić temat Izuna zaczął opowiadać o psotach ich dwójki najmłodszych braci- sześcioletnich bliźniaków. Madara słuchał, jednak myślami był na jutrzejszym spotkaniu.
Tagato również nie mógł spać, przez uchylone drzwi patrzył na rozmawiających braci, słyszał to co mówił Izuna, teraz bał się o dwójkę braci.
Nie dopuszczę aby im się coś stało.- pomyślał Tagato.
Rzeka wyglądała tak jak zawsze, podobnie jak las naokoło niego. Zawsze dziwiło to Hashiramę, że natura pozostaje niezmienna i spokojna choć naokoło może dziać się rzeź. Spojrzał na stojącego na drugim brzegu Madarę. Posłał mu krzywy uśmiech, podrzucając przy tym kamieniem. Słyszał jak Madara dziwnym tonem oznajmia:
- Porzućmy powitania i zacznijmy już puszczać kaczki.
Hashirama popatrzył mu w oczy. Zrozumiał. Chłopcy jednocześnie rzucili do siebie kamienie. Poczuli jak kamienie, które zostały puszczone miały dziwną teksturę. Szybko zerknęli na nie i przeczytali wiadomość: „uciekaj" , „to pułapka". Madara ciągle patrząc mu w oczu oznajmił zbyt beztroskim tonem, że musi już iść bo coś mu wypadło. Idąc jego śladem Hashirama również wymyślił wymówkę i ruszyli w przeciwnych stronach w las.
Zdążyli się ostrzec- pomyśleli w tym samym czasie przywódcy klanów Senju i Uchiha. Wraz ze swoimi drugimi synami wyskoczyli zza drzewa i spotkali się na rzece z wyciągniętymi katanami . Izuna stał naprzeciwko Tobiramy. Tajima Uchiha popatrzył na stojącego na przeciw niego Butsume Senju.
Więc o tym mówił mi szpieg, to było to co szykowali.
- Widzę, że wpadliśmy na ten sam pomysł – powiedział ironicznie Tajima Uchiha.
- Żebyś się nie zdziwił- opowiedział ponurym głosem Butsuma.
Rozpoczął się pojedynek, jednak to nie wodzowie byli dla siebie celem. Wzbijając się w powietrze wyciągnęli sztyletu i rzucili je w kierunku syna swojego przeciwnika.
- NIE!!- krzyknęli równocześnie Hashirama i Madara. Wypadli z lasu gdzie się ukrywali. Chcieli podnieść kamienie i cisnąć je w kierunku sztyletów. Kamienie zostały rzucone z najwyższą precyzją, trafiły w idealny punkt, przez co sztylety zmieniły tor lotu i wpadły do wody tuż obok głowy Izuny i Tobiramy.
Hashirama i Madara stali zaskoczeni wciąż trzymając w górze dłoń gotową aby wyrzucić kamień. Ktoś ich uprzedził.
Wszyscy odwrócili się patrząc gdzieś za Madarą. Dziedzic również odwrócił się i zauważył kto rzucił kamienie.
- Tagato- szepnął Madara. Zamrugał kilkakrotnie ponieważ nie mógł uwierzyć w to co widzi: jego ośmioletni brat przebudził Sharingana. Oddychając głośno przez usta w rozwianymi włosami i czerwonymi włosami wyglądał na dużo starszego niż był w rzeczywistości.
Wygląda jak anioł wojny. Cóż za oksymoron.- pomyślał Madara
- DOŚĆ !- krzyknął Tagato- Zakończmy tę wojnę! Ojcze!- popatrzył na Taijme.- Musimy przestać.
Taijma był zbyt zdumiony widokiem obudzonego Sharingana w jego synu, do którego nie miał wielkich nadziei, że kompletnie nie zwrócił uwagi na rozkaz zawarty w tym zdaniu.
- Nie- odpowiedział ojciec zimnym jak głaz głosem.- Dopiero zaczynamy.
- Ojcze- włączył się Madara, ukrywając szok jakim wzbudził w nim jego brat.- Hashirama jest silniejszy ode mnie. Nie ma sensu tu zostawać.
Izuna wrócił na brzeg i stanął koło brata, mówiąc:
-Ktoś jest silniejszy od Cienie nii-san?- zapytał autentycznie zdumiony.
Madara zignorował pytanie, odwrócił się plecami do Hashiramy walcząc z emocjami. Przed chwilą prawie umarł jego brat.
Ja i Hashirama jesteśmy wrogami, którzy nigdy nie powinni się spotkać, co dopiero zaprzyjaźnić. Przez niego zacząłem chcieć wierzyć w lepszy świat. Nadzieja jest matką głupich. Muszę wybrać między marzeniem a rodziną.
- Nasze snucie planów było tylko mrzonką. Będę bronić mojej rodziny i zniszczę wszystko co jej zagraża!- popatrzył na swojego byłego przyjaciela.- A na razie największym zagrożeniem jesteś TY i twój klan. Żegnaj Hashiramo S E N J U- powiedział, kładąc nacisk na jego nazwisko.- Następnym razem spotkamy się na polu bitwy.
- Również zamierzam bronić swojej rodziny, ale nie chcę zapomnieć o naszym marzeniu. Madara, zastanów się!- błagał cichutkim głosem Hashirama.
Gdy odwrócił lekko szyję aby popatrzeć po raz ostatni na Hashiramę ten zauważył, że brat Madary, który wyrzucił kamienie nie jest jedynym, u którego dziś przebudził Sharingan. Następnie Hashirama popatrzył na tego którego nazywali „Tagato". Był to niski chłopiec o wątłej budowie z wyraźnie zarysowanymi kościami policzkowymi i lekko skrzywionym nosem. Te rzeczy były jedynymi, które odróżniały go od Madary czy Izuny. Hashirama zdziwił się, że taki wątły chłopiec miał odwagę wkroczyć na pole bitwy, sprzeciwić się rozkazom ojca i uratować nie tylko brata, ale i wroga. Nie musiał przecież wyrzucać drugiego kamienia. Hashirama żałował, że nie spotkali się wcześniej. Możliwe, że wspólnie z Tagato mogliby zmienić zdanie Madary i stworzyć .....właśnie coś stworzyć.
vHashirama spojrzał małemu chłopcy w oczy i niezauważalnie skinął głową w podziękowaniu. Tagato odwzajemnił gest. Nie wiedział o jakim marzeniu mówił Hashirama, jednak coś mówiło mu, że miał wiele podobieństw z jego.
Wodzowie stanęli na ladzie po „właściwych" stronach rzeki.
- A więc wojna- skwitował Butsuma.
- Nic nowego– dokończył Taijma.
Po sekundzie wszyscy zniknęli, rozchodząc się do swoich wiosek.
A woda wciąż, niezmiennie płynęła, płynęła i płynęła.
CZYTASZ
Duty first. Love second (1)
Fiksi PenggemarWszystko dzieje się w universum Naruto, a raczej wiele lat przed głównym bohaterem popularnego anime, czyli w erze Wielkich Wojen Ninja. Dziewięcioletnia Yo-chin z klanu Uzumaki poznaje młodszego brata Madary Uchiha- Tagato. Chłopak czuję do niej...
