Kolejna część mojego opowiadania<3
Mam nadzieję, że nie znudziliście się nim. Jestem bardzo ciekawa jak odbieracie Yo-chin, czy utożsamiacie się z nią? Pamiętajcie aby zostawić tu znak swojej obecności.
Za błędy przepraszam i zapraszam do czytania! :)
*********************************************************************
Hashirama zamiast odprowadzić Mito, postanowił z nią porozmawiać.
Rozmawiali o głupotach, bo o czym innym mieli mówić ? Dziewczyna, jego narzeczona, była piękna i mądra, ale niezręczność między nimi go męczyła. Z ulgą stwierdził, że nadchodzi Tobirama.
Jego brat kiwnął głową w stronę Mito. Na nic więcej nie mogła liczyć, ponieważ Tobirama za nią ani za jej matką, po prostu nie przepadał. Co do drugiego -nie dziwił się i podzielał jego niechęć ,co do pierwszej opcji cóż...mógł się trochę domyślać. Taki był jego brat, gdy coś nie pasowało mu w jakieś osobie to po prostu nie starał się takowej poznać. Lekko podbiegając oznajmił rozpoczęcie obrad. Hashirama pożegnał się z Mito i szybko zaczął podążać z bratem do pokoju obrad. Tobirama musiał jednak zwolnić, ponieważ złapał go skurcz. Ręką odgonił Hashirame karząc mu biec do Sali, a sam pochylił się nad prawą nogą
Korzystając z okazji Mito podeszła do niego, lekkim tonem pytając:
- Czemu nie przepadasz za mną ?
Dziewczyna spodziewała się, trzech wersji odpowiedzi:
Opcja "a"- chłopak w delikatny sposób powie jej, że źle odebrała jego słowa.
Opcja "b"- wytłumaczy swoje zachowanie nerwami.
Opcja "c"- w ostateczności uprzejmie przekaże jej to co jest w niej niepokojącego dla niego.
Mieli być rodziną i chciała mieć poparcie brata swojego przyszłego męża. Kiedy zobaczyła Hashiego: jego twarz, całą aparycję oraz jak inny darzą go szacunkiem, nie żałowała decyzji, aby za niego wyjść. Która dziewczyna mogła jej się dziwić? Jednak od chwili poznania Tobiramy (dwa dni temu) gdy tylko chciała z nim porozmawiać lub zadawała pytanie, on zachowywał się jakby była to kara i uprzejmie choć krótko ją zbywał.
Tobirama nie zrobił żadnej z tych trzech rzeczy o których pomyślała, skończywszy masować łydkę wstał górując nad nią. Tobirama nie był Hashiramą, nie cackał się. Z pełną obojętnością zapytał ją:
- Co zrobiłaś dla swego klanu prócz malowania się i ubierania w coraz to nowsze kimona ?
Stanęła jak wryta.
- Przecież to ja pierwsza zgłosiłam się, aby pozostać w wieży- odpowiedziała z dumą.
- Finalnie nie ty zostałaś, choć jako partnerka przyszłego lidera klanu Senju-Uzumaki, było to twoim obowiązkiem. Z opowieści strażników wynikało, że wcale nie trzeba było cię długo przekonywać.
- Czyli planujesz nienawidzić mnie, ponieważ właśnie jako partnerka przyszłego lidera dwóch klanów, nie zostałam, nie chcąc zostać jeńcem i kartą przetargową?- sapnęła z niedowierzaniem. Nie tak wyobrażała sobie tę rozmowę.
Odwrócił się do niej profilem. Zaczerpnął kilka oddechów szukając dobrze ukrytych w sobie pokładów cierpliwości.
- Nie planuję cię nienawidzić, w końcu będziemy rodziną- zmroził ją wzrokiem.- Ale nie wymagaj żebym, jak ty to określiłaś?„Przepadać" za tobą. Z mojej strony jest to jak szacunek, musisz na to zasłużyć.
Mito wzięła się pod boki, na białowłosym nie zrobiło to wrażenia.
- To przecież dwie różne rzeczy!
- Nie dla mnie. Gdy pałam do jakieś osoby z sympatią szanuje ją za coś co osiągnęła lub posiada istotną dla mnie cechę charakteru, również nie mam nic przeciwko rozmowie z takową osobą. Nasz dialog jest twórczy i możliwe, że nawet wyciągnę z niego coś od siebie.
Mito zmodyfikowała pytanie:
- Za co więc mnie nie szanujesz, czyli przez co „nie pałasz" do mnie sympatią, czyli nie chcesz ze mną rozmawiać? Prócz tego, że twoim zdaniem powinnam zostać zakładnikiem ?
Tobirama chciał zakończyć tę rozmowę.
Za co ją nie szanuję ? Pomyślmy: jest rozpieszczona, zawsze broniona, bez żadnej rysy. Jako ważna persona nie powinna być wychowywana w bańce, tylko jej zadaniem jest robić wszystko dla większego dobra. Mito po prostu pasuje taki stan rzeczy, do cholery, pozwala własnej matce ja dyrygować. Przypomniał sobie jak bezwiednie szła za nią kiedy ta złapała jej łokieć.
- Nie szanuję cię za bycie mimozą to jest twoja największa wada- wypalił z typową dla siebie bezpośredniością.- A wiesz co robię gdy muszę rozmawiać z osobami, do których nie żywię sympatii?
Popatrzył jej głęboko w oczy, krzyżując ramiona.
- Po prostu przerywam rozmowę, mówiąc „żegnam".
-Znasz mnie tylko dwa dni !- krzyknęła za nim. Nieprawdopodobne, że śmie mnie oceniać po takim okresie czasu.
Nie wiedziała, że Tobirama już dawno przeprowadził na jej temat mini śledztwo. W dniu w którym po raz pierwszy zobaczył Yo-chin w wiosce przyglądał się rodzinie Mito. Śmietanka towarzyska. Takich właśnie nie lubił. Podział na kastę lepszych i gorszych doprowadziło do osłabienia klanu Uzumaki. Nie czekał na jej odpowiedź po prostu odwrócił się odszedł i tak był już spóźniony na obrady.
CZYTASZ
Duty first. Love second (1)
FanfictionWszystko dzieje się w universum Naruto, a raczej wiele lat przed głównym bohaterem popularnego anime, czyli w erze Wielkich Wojen Ninja. Dziewięcioletnia Yo-chin z klanu Uzumaki poznaje młodszego brata Madary Uchiha- Tagato. Chłopak czuję do niej...
