Tajemnice szlag trafił

210 27 0
                                        

Uff i zaczynają sie powoli studia..Koniec laby.
Pozdrawiam wszystkich czytelników! Mam nadzieję, że będziecie cierpliwi i zostaniecie, ponieważ akcja zaczyna nabierać (powoli) tempa. Chciałam aby to opowiadanie miało ręce i nogi, zobaczymy gdy skończę, czy udało mi się to osiągnąć :)
******************************
  Yo-chin wymknęła się wraz z Hashiramą w nocy tego samego dnia. Miejscem spotkania okazał się łysy pas skalny. Pod nim znajdował się bujny las, tak gęsty, że samo karczowanie go zajęłoby komuś dziesięciolecia, nim nadawałby się na założenie wioski. Madara już czekał na nich, stał odwrócony plecami blisko krawędzi urwiska. Zachmurzone niebo w tym momencie przerzedziło się ujawniając ukryty do tej pory księżyc. Srebrzyste światło oświetliło postać Uchihy w tym momencie w którym zaczął się obracać.
- Witaj Hashiramo.
  Yo-chin stała ukryta w krzakach znajdujących się parę metrów od skalistego podłoża urwiska. Próbowała uspokoić swoje myśli, które nieproszone pojawiały się w jej głowie. Cierpliwie czekała na swoją kolej ćwicząc w głowie słowa, które powinna wypowiedzieć. Usłyszała niepełną wypowiedź Hashiramy:
- ..dzięki tamtemu incydentowi z ninja z twojego klanu mogliśmy stwierdzić, że posiadamy kogoś odpornego na iluzje. Stanowi ona niesamowity dowód..
- Udowodnij to- przerwał brutalnie Madara.
- Yo-chin, wyjdź.
  Yo-chin poczuła, jak jej nogi miękną. Ledwo wyszła zza krzaków i podeszła do dwójki mężczyzn.
- Mamy tu dziewczynę odporna na genjutsu.-Po raz kolejny wypowiedź Hashiramy została zatrzymana:
- My się już znamy- obwieścił Madara
  Serce Yo-chin przyspieszyło, jesienny wiatr potargał jej włosy. Poczuła się niesamowicie niepewnie. Co zrobi Madara? Po co wspomina naszą znajomość? Sprawdza mnie?
- Nie wiedziałem, skąd?- dopytał Senju.
  Madara znalazł w tym pytaniu potwierdzenie dyskrecji Yo-chin. Podejrzewał, że podjęta przez nią decyzja o trzymaniu w tajemnicy ich znajomości (i incydentu z barierą) była spowodowana jej przyjaźnią z Tagato. Mimo wszystko poczuł do niej coś dziwnego, nie była to sympatia, ale również nie podziw. Swoje odczucia mógł porównać do emocji osoby, która zawsze była miłośnikiem shurikenów, ale nagle spróbowała walczyć używając tanto(krótki miecz) i stwierdziła, że jednak to nie jest takie złe i beznadziejne jak o tym myślał.
- To już historia- dokończył Madara tajemniczo.
  Hashirama odwrócił się do niej. Choć Yo-chin nie widziała go wyraźnie poczuła, że jest całkowicie zmieszany. Skuliła się w sobie, nie wiedząc czemu poczuła się nagle źle- przecież nie zrobiła niczego złego. Prawda?
- A więc- zaczął Madara.- Czekam na wyjaśnienia.- Obchodził ich sprężystym krokiem, jak kot zbliżający się do ofiary.
  Yo-chin wyjaśniła wszystko to co widziała ona: od ataku kiedy miała dziewięć lat, po incydent z barierą. Oczywiście unikała wyjawienia udziału Madary w  tym zdarzeniu. Dlaczego? Nie wiedziała do końca sama, po prostu nie chciała, aby relacje Madary z Hashirama popsuły się jakkolwiek. Hashirama wtrącił tu co widziała Aoi, jak wyglądał ów ninja z genjutsu.
- Ta dziewczyna mówiła, że co miał na głowie?- dopytał Uchiha.
  Hashriama potraktował tę cześć z wypowiedzi Aoi po macoszemu. Ledwo zdołał przypomnieć sobie ten szczegół.
- Czerwoną wstążkę o krótkich tasiemkach- odpowiedział powoli, stając przed Madara tak by zasłonić Yo-chin. Chciał oszczędzić jej tyle stresu ile mógł.
- Czy tasiemkę mieli ninja, którzy prowadzili napad na cywilów Uzumaki?
- Nie- odparła.
  Yo-chin szybciej niż Hahsirama pojęła czemuż Madara zadał to pytanie:
- Tamci ninja nie mieli tasiemek, oznacza to, ze nie byli oni od ciebie?- zapytała Yo-chin wysuwając się zza pleców Hashiramy, nie mając pojęcia o jego dobrych intencjach.
  Madara spojrzał na nią z ukosa.
-Tasiemki używane są przez moich ludzi, kiedy rzucają genjustu. Jest to podstawowa zasada. Sprawne oko skopiuje twoją twarz, jednak w tych paru sekundach zignorujesz drobiazgi, takie jak tasiemka. Podsumowując, za tymi atakami i porwaniami nie stoją moi ludzie- dokończył Madara.
- Ktoś was wykorzystuje, zmienia swój wygląd podobny do was aby przerzucić na was oskarżenia- oznajmił olśniony Hashirama. Uśmiechnął się od ucha do ucha, podszedł blisko Madary
- Zakończmy tę wojnę, wspólnie złapmy tych co porywają naszych ludzi- zaproponował.
Madara spojrzał na niego jak na szaleńca
- Nie mamy takiej władzy.
-Mamy- zapewnił Hashirama energicznie kiwając głową.- Nie prowadzisz wojny z mym ojcem lecz ze mną. Ja jestem oficjalnym przywódcą klanu Senju.
  Yo-chin stała tam czując się jak piąte koło u wozu. Najlepiej byłoby gdybym zagrała drzewo.
Od kiedy?- zapytał sucho Madara
- Od wczoraj.
  Madara spojrzał w górę czując natarczywy wzrok Hashiramy
- Mój ojciec traci władze na rzecz panów feudalnych, gdybym chciał teoretycznie mógłbym objąć pełne dowództwo.
  Yo-chin nie wierzyła w to co słyszy. Wszystko wydawało się jej aż za proste. A gdy coś wydaje się proste jest to znak, że pójdzie źle. Madara przypomniał sobie o obecności Yo-chin. Jego oczy skierowane były na Yo-chin, ale słowa do Hahsiramy:
- Szczegóły uzgodnimy we dwójkę.
  Hashirama pokiwał głową, odwrócił się plecami do Madary i podjął wędrówkę z Yo-chin w kierunku osady. Chwile potem myśli kłębiące się w jego głowie zaczęły układać się w logiczną całość. Odwrócił się do starego druha, który stał jeszcze przy urwisku.
- Madara, następnym razem gdy będziesz potrzebował uzdrowiciela poproś, a nie groź wysadzeniem bariery.
  Yo-chin poczuła oszołomienie graniczące z mini zawałem serca. Cała tajemnica i moja praca poszła w las-stwierdziła. Madara nie potwierdził nie zaprzeczył, uciekł się do ironii:
- Jednak nie tylko twoje włosy urosły z wiekiem, twoja inteligencja także.

Duty first. Love second (1)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz