Piąty rok wojny
- Wiem, że boli, ale postaraj się nie ruszać gdy będę czyściła ranę.- Poprosiła Yo-chin młodego chłopca, który przewrócił się w czasie biegu i runął bezpośrednio na kolano. Pech chciał, że miejsce w którym upadł pokryte było ostrymi kamieniami i żwirem. Wynik? Obdarta prawie do mięsa skóra.
Czternastolatka po powrocie do pełni sił musiała znaleźć zajęcie aby pomóc. Miała wybór między sprzątaniem i praniem. Po trzech tygodniach w pralni (czytaj: moczenie i czyszczenie tłuszczem ubrań w rzece) myślała, że jej skostniałe i na wpół zamarznięte dłonie odpadną. Nie myślała o pracy jako „uzdrowicielki", no nie do końca- na razie była pomocnicą do której szło się z: obdarciami, złamaniami, ranami kutymi i ciętymi. Szczęście chciało, że w podręczniku który dał jej Fujin-sama, znalazła dział z medycznym ninjutsu. Nie zajmowała się nim prawie w ogóle, jednak miała o nim jakieś (minimalne) pojęcie. Jednak największe wrażenie na Sayo-sama zrobiło jej znajomość pieczęci ochronnych. Przydadzą się w sytuacji kiedy będzie musiała bronić swoich potencjalnych pacjentów.
Główna uzdrowicielka -Saya, wywodziła się z klanu Senju. Była to wysoka, postawna kobieta koło trzydziestki, miała pomarańczowe włosy i czarne oczy. Znała podstawę w walce wręcz (Yo-chin ma nadzieję namówić jaj na naukę) , z tego co wiedziała dla kobiet z klanu Senju nie było to nic dziwnego. Każdy, nie ważne czy kobieta, czy mężczyzna, bogaty, czy biedny. Wszyscy mieli OBOWIĄZEK nauczyć się bronić.
Wracając do Yo-chin- ledwo nauczyła się zszywać rany, musiała mocno zacisnąć zęby żeby to zrobić. Wiedziała, że prędzej czy później będzie musiała nauczyć się działania w poważniejszych przypadkach.
Siedzący przed nią ośmiolatek mocno zacisnął oczy. Dziewczyna nie mogła się nie uśmiechnąć, widząc jak duma nie pozwala mu na pokazanie bólu. Klęcząc delikatnie oczyszczała mu ranę dmuchając na nią. Parę razy musiała mocniej zamrugać, aby nawilżyć niewyspane oczy. Miała ogromne problemy ze snem. Yo-chin słyszała jak za jej plecami ogłaszano zmianę warty. Chata uzdrowiciela znajdowała się blisko głównej bramy, aby ranni z misji mieli do pokonania jak najkrótszą drogę. Obecną osadę zamieszkiwało dużo dzieci wraz z ich matkami a wszystko to przez przenosiny z wieży. Yo-chin dzięki temu zrozumiała termin „ludzi jak mrówek".
- Czy ty też będziesz ninją kiedy dorośniesz?- zapytała chcąc aby chłopiec przestał skupiać swą uwagę się na bólu.
Pokiwał głową ledwo. Cóż za miła pogawędka- pomyślała z sarkazmem.
Kończąc czyszczenie zerknęła na chłopca, aby sprawdzić czy nie mdleje. Zamiast tego wpatrywał się w nią jak zaklęty, po kilku sekundach zapytał:
- Czy to ty jesteś tą dziewczyną, która rok temu została w wieży?
Yo-chin ze zdziwienia nie wiedziała co odpowiedzieć.
- Tak to ja- przyznała.- Skąd wiesz?
- Moja mama wie to od pani, która wiedziała to od pani będącej moją ciocią, która wiedziała to od ..-Yo-chin zgubiła się po pierwszej piątce pań.- No i tak się dowiedziałam- zakończył zadowolony.
- Aha- skomentowała gdy straciła wątek. Minął rok od tamtego wydarzenia i myślała, że wszyscy już o tym zapomnieli. Jakaś część jej potrzebująca uwagi cieszyła się, z takiego obrotu spraw.
Yo-chin ty próżniaczko.
- Poczekaj chwilkę, przygotuje zioła- powiadomiła Yo-chin wracając do obowiązków. Zostawiła chłopca siedzącego na ławce przed chatką, a sama weszła do niej i zaczęła ucierać krwawnik. Rana mocno krwawiła, co nie było niespodzianką, ponieważ naruszył skórę właściwą. Wychodząc wciąż ubijając maź w garnuszku, spojrzała na chłopca, który machając zdrową nogą wpatrywał się w jeden szczególny punkt przed sobą. Yo-chin zignorowała to i podeszła do pacjenta.
- Musisz uważać.- Zaczęła nakładając maź na czysty materiał i obwiązując nim ranę chłopaka.- Gdy zauważysz, że rana wciąż krwawi zgłoś się do mnie z opiekunem, dobrze?
Nie doczekała się odpowiedzi więc spojrzała na chłopca, wciąż przyglądał się czemuś. Odwróciła się w kierunku gdzie patrzył i na pierwszy rzut oka nie widziała nic ciekawego, jakaś grupka strażników podbiegła do bramy, tworząc coś na kształt okręgu wokół.
Chwila-pomyślała. Z grupy wyłoniła się białogłowa postać, a za nim brązowowłosa.
Hashirama i Tobirama. Nie widziałam ich cały rok. Otrząsnęła się i powróciła do swoich obowiązków, odgarniając zagubiony kosmyk włosów. Prawdą było, że poznała ich i rozmawiała z nimi, z Tobiramą nawet na osobności. Miała jednak na tyle oleju w głowie, aby wiedzieć, że jest jedną z wielu osób, którą poznali. Nie mieli obowiązku jej pamiętać. Ukłucie rozczarowania przykryło jej chwilową radość jaką wywołała w niej wiadomość, że wydarzenia z wieży nie zostały zapomniane. Yo-chin odsunęła swoje uczucia i zapytała pacjenta o imię.
- Mam na imię Homura Mitokado- odparł z dumą, wreszcie patrząc na nią. Yo-chin pokiwała głową.
Młodzi chłopcy byli jej częstymi pacjentami. Wiedziała więc, że musiała powtarzać zalecenia parokrotnie aby do nich dotarły.
- Dobrze Homura, posłuchaj- zaczęła z zamiarem pouczenie. Zaniechała jednak ten pomysł, chcąc skupić uwagę chłopca na trochę dłużej.
- Podziwiasz braci Senju, prawda?- zapytała z lisim uśmiechem.
Jego oczy błyszczały dzieląc się z nią swoimi przeżyciami
- Tak! Najbardziej braciszka Tobiramę! Hashirama pewnie też jest silny , ale wolę braciszka Tobiramę, ponieważ obiecał, że kiedyś będzie mnie uczył, no wiesz wtedy kiedy byłem nad rzeką..- Yo-chin tylko potakiwała, nie mając za nic pojęcia o czym mówi. Znowu.
Nie mam jednak cierpliwości do dzieci. Słuchając go, po raz ostatni oplotła kolano paskiem materiału. Wstając zauważyła, że jej palce są zakrwawione przez Homurę.
Spojrzała na młodego chłopca wciąż się uśmiechając i udając zainteresowanie.
- Homura, jestem pewna, że Tobirama będzie cię uczył. Na pewno jest człowiek honoru- oznajmiła i zmieniła taktykę. Nagle przestała się uśmiechać.
- Ale żeby móc ćwiczyć będziesz musiał być zdrowy, a do tego musisz uważać na nogę i wrócić do mnie kiedy zacznie krwawić, dobrze?- powiedziała to konspiracyjnie cicho. Tak jakby była to ważna tajemnica.
Chłopak spojrzał na nią i w powadzę pokiwał głową.
- Tak! Rozumiem, będzie to moja misja.
Yo-chin uważała to po prostu za uroczę. Taka powaga i obowiązkowość.
- Doskonale, odmaszerować- rozkazała.
Gdy chłopak z wolna zaczął wracać w stronę wioski Yo-chin jeszcze raz zerknęła w stronę bramy.
Tobirama i Hashirama szli teraz obok siebie ze spuszczonymi głowami. Ze skupieniem słuchali jak jeden ze strażników, który za nimi podążył, zawzięcie coś tłumaczył, żywo przy tym gestykulując. Kiedy przeszli obok jej miejsca pracy, pochyliła się i grzecznie ich przywitała. Hashirama od razu spojrzał w jej stronę, a jego skupiona twarz nagle rozświetliła się
- Yo-chin, witaj! -krzyknął stojąc pięć metrów od niej.
Głowa Tobiramy gwałtownie się uniosła i popatrzył na dziewczynę. Musiał przyznać, że zmieniła się- jej twarz wydłużyła się, ona sama jakby urosła i..szybko odwrócił wzrok. Pomyślał jak zaokrągliła się w paru miejscach.
Yo-chin nie kryła zdziwienia, jej brwi poskoczyły do góry.
- Nie spodziewałam się, że będziesz mnie pamiętać Hashirama-sama.
Hashirama wyglądał na szczerze zdziwionego
- Chyba żartujesz! Co u ciebie i twojej mamy?- zapytał.
Więc widzę że to moja mama zrobiła na tobie największe wrażenie, może trzeba jej powiedzieć, żeby zamieniła ojca na nowszy model- żart wypowiedziany w myślach wydał jej się przezabawny, przez co w jej oczach tliły się figlarne iskierki
Po krotce odpowiedziała mu o swojej mamie, potem przeszła do siebie:
- Cóż jak widać walczę z ranami i podrapaniami- mówiąc to uniosła zakrwawione dłonie do góry.- A lekarska igła i nić są moją bronią.
Hashirama wybuchnął śmiechem. Z ulgą rejestrując delikatną zmianę jaka zaszła u dziewczyny, wydala się być weselsza. Widać było to nawet po jej oczach.
Yo-chin przeniosła wzrok na Tobiramę i kiwnęła lekko głową. Młodszy Sejnu nie odpowiedział tym samym gestem, zamiast tego wybrał oszałamiającą odpowiedź:
- Masz coś na czole.
Dziewczyna momentalnie dotknęła się „czyściejsza" dłonią i wyczuła coś zaschniętego.
- Pewnie krew po twoim przyszłym uczniu- odpowiedziała patrząc mu wciąż w oczy. Miała nadzieję, ze jej zawstydzenie nie jest widoczne. Tobirama i Hashirama mieli w sobie coś co powodowało, że chciała wypaść jak najlepiej. Dla Tobiramy jednak była jak otwarta księga: widział, że wszystko co czuła zostało odzwierciedlone na jej twarzy.
Tobirama zamyślił się
- Moim czym?
- Horuma, może jego imię teraz Ci nic nie mówi, ale dzieciak jest twoim gorącym adoratorem i twierdzi, że będzie twoim przyszłym uczniem- odparła dziewczyna.
Tobirama z trudnością przypomniał sobie o chłopaku. Pamiętał go, a on zawsze dotrzymuje obietnic. Musiał powiedzieć to głośno, ponieważ dziewczyna znowu uśmiechnęła się nieśmiało. Nieśmiało. Takie zachowanie spodobało się Tobiramie.
- Ucieszy się- odpowiedziała dziewczyna.
Tobirama zwrócił się do brata ignorując ją.
- Musimy iść.
Ze zbolałym wyrazem twarzy przyznał mu rację.
- Dobrze, Yo-chin-chan..- gdy to zdrobnienie wyszło z jego ust wybuchnął śmiechem.
Yo-chin wiedziała czemu, to brzmiało źle, bardzo. Jej imię nie było stworzone dla zdrobnień.
- Hashirama- powtórzył cicho Tobirama.
Przyszły lider w końcu odwrócił się i krzycząc słowa pożegnania dogonił brata, który zdążył już się oddalić.
Yo-chin poczuła że jej jakoś lżej na duszy, miło jej się zrobiło kiedy się z nią przywitali.
Może głownie Hashirama, bo Tobirama jakoś dziwnie wyglądał. Może jestem przewrażliwiona, a po prostu on zmęczony. Naprawdę dałabym głowę, że nie pałał do mnie przyjaźnią.
Przypomniała sobie jak wyglądał rok temu i musiała przyznać, że teraz prezentował się lepiej, bardziej zdrowo.
Pewnie przez to, że przytył. Na bogów wtedy był szkieletorem. Po roku spędzonym w osadzie z obydwoma płciami nie czuła ciągłego skrepowania – pomogła jej praca w chacie uzdrowiciela. Co nie oznaczało, że przy wszystkich czuła się swobodna. O nie, były wyjątki... Yo-chin skierowała się do bocznej części chatki gdzie ze studni pobrała wodę w której umyła ręce i czoło.
CZYTASZ
Duty first. Love second (1)
Fiksi PenggemarWszystko dzieje się w universum Naruto, a raczej wiele lat przed głównym bohaterem popularnego anime, czyli w erze Wielkich Wojen Ninja. Dziewięcioletnia Yo-chin z klanu Uzumaki poznaje młodszego brata Madary Uchiha- Tagato. Chłopak czuję do niej...
