Wstawiam nawet bez sprawdzania abyście jak najszybciej mogli przeczytać <3
*****************************************************************8
Ara gwałtownie skręcił pomiędzy murami i przypadkiem na kogoś wpadł.
Złapał ów osobę za ramiona aby odzyskać równowagę.
- No witaj jedząca szkło.- powiedział patrząc w dół na kobietę z klanu Inuzuka.- Co tutaj robisz?
Psy zgromadzone za kobietą zaczęły warczeć. Zgromił je wzorkiem aby pokazać swoją dominację. Bez skutku.
- Nie boją się obcych, zawsze takowych atakują.- wytrząchnęła się jak mokry psiak uwalniając się z jego rąk.
Ara złapał się za serce.
- Ał, krzywdzisz!
Kobieta zmrużyła oczy, jej psy nie przestawały warczeć na Uchiha.
- Dziwnie pachniesz.
Uśmiech Ary zmalał kiedy kobieta zniknęła za rogiem. Jego usta napięły się.
Yo-chin wchodząc do kompleksu była pogrążona w myślach na temat słów Kyoko.
Naprawdę ludzie postrzegają mnie jako ..tą dobrą? Na pewno nie jest tak tutaj.
Gdy tylko przekroczyła bramę rozmowy ustały, a ludzie zgromadzeni na dziedzińcu rzucali jej podejrzliwe spojrzenia. Jednak przyglądając się uważniej mogła dostrzec małe, serdeczne uśmiechy kierowane w jej stronę. Było ich mało, ale nie zauważyłaby ich gdyby szła ze spuszczona głową jak robiła ostatnimi czasy. Unikała kontaktów z ludźmi, nie spotykała się z jej znajomymi podświadomie dając przewagę starszyźnie. Sama izolowała się, wpuszczając ciemne macki niepokoju i niepewności do jej umysłu. Starszyzna nie musiała nic robić, sama siebie gnębiła. Mogła przed nimi udawać silną, ale nadal była młodą kobietą, która chciała współistnieć w społeczeństwie, a nie być z niego wykluczona. Eh, jednak nie ma nerwów Aoi do takich akcji, jest bohaterem na pięć minut. Potem sama siebie by ukamienowała.
Byłam tak depresyjnie nastawiona, że nie zauważyłam drugiej strony monety.
Może to było głupie aby zaufać słowom Kyoko, ale dały jej siłę aby z podniesiona głową przywitać się ze wszystkimi na małym dziedzińcu. Wchodząc do pokoju czuła się padnięta w dwóch płaszczyznach:
- fizycznie: dzięki treningowi Madary.
- psychicznie: przez to całe ujawnienie akcji w wieży. Kamień spadł jej z serca.
Poklepała siebie po twarzy postanawiając wziąć kąpiel, jutro wypadało święto dziękczynne. Cała wioska była zobligowana uczestniczyć w uroczystościach. Za pierwszą pensję jaką dostała, zdołała kupić sobie ozdobne kimono, idealne na jutrzejszy dzień. Westchnęła susząc włosy. Jej twarz była poraniona. Musiała coś z tym zrobić. Siniak na czole cały czas pięknie się prezentował. Wstyd jej było prosić uzdrowicielki o zaleczenia tak błahej rany. Spojrzała na przedramiona. Cóż...gdy obróciła ręce mogłaby to wziąć za tatuaż..węża?
Co ja mówię.
Starała sama uleczyć się, ale była zbyt zmęczona. Do głowy wpadła jej genialna myśl- zdobędzie kosmetyki i po prostu się umaluje! Ha! Odsuwając znużenie wyszła na dwór mając na sobie kremowe kimono- szlafrok, a na to zarzucony ciepły sweter. Przynajmniej już nie padało.
Próbowała sobie przypomnieć adres jej koleżanki, lecz za grosz nie mogła. Los uśmiechnął się do niej, ponieważ w otwartej pijalni piwa mignęła jej twarz May'i Aoi i Say'i. Właśnie tej pierwszej szukała.
- Cześć dziewczyny- przywitała się.
- No, no, no.- odwróciła się May'a, która siedziała plecami do niej- Nasza bohaterka!
- Nie nazywaj mnie tak, proszę.- skuliła się. Przywitanie May'i zwróciło uwagę paru osób siedzących blisko.
Yo-chin przysiadła się będąc ciekawa co się działo u nich.
- Nie przychodziłaś do szpitala.
- Wiem, przepraszam, ale wniknęła cała sprawa z..paroma osobnikami.- odparła enigmatycznie. Nie chciała aby Say'a się na nią gniewała.
Pomarańczowo-włosa przygwoździła ją spojrzeniem.
- Starszyzna. – zgadywała.- Wykonali dokładnie taki ruch jakiego się spodziewałyśmy po twoim pojedynku.
- Wpadli na genialny pomysł jak zarobić i pozbyć się problemu.- Yo-chin streściła im w paru zdaniach całą historię, kończąc ja słowami- Pacjent Aoi nie był zachwycony odmową.
Kufel piwa został głośno odstawiony na stół. Aoi była wkurzona.
- Ta gruba norka?!
Yo-chin wystawiła dwie dłonie na przód i z płynnością prowadzącego pokazów talentów, strzeliła placem środkowym i kciukiem, jednocześnie wystawiając oba palce wskazujące w jej stronę.
- Dokładnie, tak!
Aoi zaśmiała się przeraźliwie. Sądząc po minie Say'i sama była zaskoczona, tymi demonicznymi dźwiękami.
Dodając pikanterii całej opowieści Yo-chin wspomniała o swoim niedawnym spotkaniu z jej przyszłym niedoszłym- mężem, ripoście jaką po poczęstowała oraz o interwencji Madary.
May'a nagle spoważniała.
- Madara Uchiha stanął w twojej obronie?! Nie sądzę aby wiele kobiet mogło się pochwalić czymś takim.
- Chyba nie mam się czym chwalić, jego również zirytował i po prostu stało się.
- Biedny Tobirama.- wypaliła Aoi, już nieźle wstawiona. Jej ręka była sztywna pod stołem, podobnie jak dłoń Say'i. Kobiety musiały się trzymać za ręce, unikając ciekawskich spojrzeń.
May'a z wyglądem aniołka podpięła się pod temat.
- Chodzi o sprawę z Haori? Tragedia, taka miła dziewczyna. A chyba we dwójkę byli dość blisko.
- Z tego co mi mówił traktowali siebie po przyjacielsku.
May'a z zaskoczeniem zamknęła usta. Nic nie odpowiedziała. Yo-chin rozmawia również z Tobiramą Senju? Jak blisko jest z nimi wszystkimi? Ciekawa była, czy teraz zacznie gwiazdorzyć odkąd stała się osobą rozpoznawalną, a nawet szanowaną.
Eh- pomyślała May'a- Niektóre kobiety maja z górki.*
- Co więc zrobisz teraz?- zapytała ją Say'a. Yo-chin pomyślała, że jej była koordynatorka byłaby godnym przywódcą. Nie traciła panowania, interesowała się tymi co są pod nią, umiała przewidzieć jak potoczą się niektóre sprawy.
- Pomogę w jej odszukaniu.
Porozmawiały jeszcze chwilkę, aż Yo-chin czując się niezręcznie poprosiła May'ę o przysługę:
- May'u, mam prośbę, czy mogłabyś mnie jutro umalować?
- Właśnie zwróciłam uwagę jak beznadziejnie wyglądasz. Oczywiście. Zrobię co w mojej mocy.
CZYTASZ
Duty first. Love second (1)
Fiksi PenggemarWszystko dzieje się w universum Naruto, a raczej wiele lat przed głównym bohaterem popularnego anime, czyli w erze Wielkich Wojen Ninja. Dziewięcioletnia Yo-chin z klanu Uzumaki poznaje młodszego brata Madary Uchiha- Tagato. Chłopak czuję do niej...
