15. the confession

2.5K 144 273
                                        

George POV

"Mam pytanie", zapytałem. 
"No, dawaj"
"Wiiiiięc...", zacząłem "Wszyscy wiedzą, że byłeś w wielu związkach, prawda? Chciałbym wiedzieć czy któryś z nich był...... prawdziwy? Na przykład ktoś kogo naprawdę kochałeś i kto po prostu, nie wiem, grał czy coś takiego?" Byłem zdenerwowany, że powiedziałem coś nie tak, a jego denerwowała moja ciekawość. 
"Dobrze, przede wszystkim spokojnie. Zadawanie takich pytań jest w porządku. Nie musisz się bać ani nic takiego" Uśmiechnął się do mnie lekko. 

Czy było to aż tak po mnie widać?
Jego wyraz twarzy zmienił się na trochę zakłopotany i spojrzał na podłogę. 
"Wiesz", powiedział cicho, "Żaden z nich nie był.... prawdziwą miłością." Ouh. Zaczą nerwowo bawić się rękami. "Właściwie... nie lubię tak bardzo dziewczyn."
Rzuciłem mu zmieszane spojrzenie. "To znaczy... co?"
"George.....", powiedział spokojnie i delikatnie, "pamiętasz jak wtedy uratowałem cię przed skokiem z dachu?", powoli skinąłem głową. 
"Właściwie to wtedy się wszystko zaczęło", kontynuował. 
"Co to znaczy wszystko?", zapytałem jeszcze bardziej zdezorientowany. Odwrócił się do mnie i spojrzał mi głęboko w oczy. Widziałem w nich życzliwość, ale i strach. 

"Kilka tygodni przed tym dniem pewne rzeczy zaczęły się... zmieniać", co chwilę przerywał, jak by był naprawdę niepewny. 

"W pewnym momencie zacząłem patrzeć na ciebie zupełnie inaczej. Myślę, że  po prostu nie chciałem uwierzyć w to, co się dzieję i starałem się to stłumić przez bójki. Ale kiedy tam stałeś ja...", zamknął oczy i wziął głęboki oddech, "nie było mowy, żebym mógł cię stracić"
"Stracić mnie?", zapytałem odchylając się do tyłu z przerażeniem. 
"George...", powiedział ponownie, pochylając się w moją stronę, co spowodowało, że odchyliłem się bardziej.  "George, ja...", odwrócił wzrok rumieniąc się, przełkną ślinę i spojrzał z powrotem na mnie. Wiem, że właściwie nie było powodu, ale tak bardzo się bałem tego, co się zaraz wydarzy. 

"Chyba coś do ciebie czuję...", powiedział cicho.
 Co?! Co?! Nie miałem pojęcia, co robić.  Spojrzałem na niego zszokowany, podczas gdy moje ręce cofały się coraz bardziej, żeby zwiększyć odległość między mną a Clayem. Nie widziałem żadnego wyrazu na jego twarzy, tylko trochę zmartwienia. Nie mogłem sobie z tym poradzić. Mój były tyran właśnie powiedział mi, że cos do mnie czuję? Jakie uczucia? Te uczucia? Nie mam słów....

"Co masz na myśli?", powiedziałem cicho, odwracając wzrok. Z jakiegoś powodu czułem, że moje policzki stają się czerwone. Clay spojrzał w dół. Prawie się nade mną pochylał. Potem wrócił i usiadł prosto. "Lubię cię... Chyba cię lubię" Lubił mnie? W sensie lubił lubił mnie?
Odwrócił głowę do mnie. "Przepraszam, tylko.... nieważne.....", powiedział znowu odwracając wzrok. Moja pozycja była nadal taka sama. J-ja też go polubiłem, to znaczy był przystojny, obecnie naprawdę miły, był silny, mądry, interesujący. Na prawdę zacząłem go lubić ale....
nic nie powiedziałem. Po prostu siedziałem tam patrząc na niego z zszokowaniem na twarzy. Kiedy zdałem sobie sprawę z mojej twarzy, zmieniłem ją na bez wyrazu. 

Spojrzał na mnie ponownie. "Kurwa", powiedział zamykając oczy. 
"Zapomnij o tym!" Wstał i wyszedł z domu, zamykając za sobą drzwi. Mimo wszystko wyszedł całkiem normalnie i spokojnie. Jakby doskonale wiedział, że i tak go nie powstrzymam. Nadal nie zmieniłem mojej pozycji. Co się właśnie stało?

Myślałem, że też go lubię. Myślałem. Dlaczego nic nie powiedziałem? To było takie niezręczne. "Po prostu nieważne", szepnąłem do siebie, "wszystko będzie dobrze". 

Następnego dnia poszedłem do szkoły w dobrym nastroju. Co zrobię, gdy zobaczę Claya? Było by niezręcznie czy spokojnie? Co by zrobił? Kiedy dotarłem, widziałem, jak rozmawia z jego grupą przy wyjściu. Był tam również Will. Dlaczego był tam Will? Myślałem, że Clay nie chce go już w swojej grupie? Cóż, widocznie miał swoje powody. Kiedy przeszedłem obok nich i uśmiechnąłem się do Claya, zignorował mnie. Wszyscy z grupy to zrobili. Tylko ten jeden chłopak, który wydaje się być blisko z Clayem,... Myślę, że Nick spojrzał na mnie z politowaniem. Co?

Zaczęła się lekcja. Clay wszedł do sali. Pomachałem do niego, ale on mnie zignorował. Pierdolić. Czy to przez wczorajszą sytuację? Zanim przyszedł nauczyciel, próbowałem z nim porozmawiać. "Clay, spójrz", odwróciłem się i zacząłem mówić, "Przepraszam za wczoraj, to tylko..." Przerwał mi. "Po prostu o tym zapomnij. Zamknij się i zrozum to!", powiedział głośnym i zirytowanym tonem. Auć. Po prostu znowu się odwróciłem. Po prostu próbowałem się z tym pogodzić, W taki czy inny sposób ta sytuacja między nami nie powinna się wydarzyć. 

Lekcje zleciały całkiem dobrze. Po za tym, że jeden gość z grupy Claya, którego nazwiska nie znałem, zaczął rzucać we mnie papierowymi kulkami. Mogłem tylko posłać mu spojrzenie, żeby przestał, ale nic nie zrobił. Clay też nic nie zrobił. Od czasu do czasu nawet się śmiał. 
wtedy wszystko zaczęło się od nowa. 

Kiedy skończyły się wszystkie lekcje, wyszedłem z budynku i chciałem iść prosto do domu, ale wtedy usłyszałem "George!" za mną. To był jeden chłopak z ekipy Claya. Biegł w moim kierunku. Zatrzymałem się, bo naprawdę wyglądał, jakby miał dobre intencje. "Hej", powiedział z pełnym ekscytacji uśmiechem. "Hej", zaśmiałem się nerwowo. "Masz coś ważnego do zrobienia?", zapytał. "Uhm, nie, właściwie nie mam. Dlaczego pytasz?", odpowiedziałem. Zauważyłem, że stałem się o wiele bardziej pewny siebie. Wcześniej bałbym się na śmierć i nawet nie pomyślał bym, żeby mu odpowiedzieć. 

"Dobrze", powiedział w końcu i złapał mnie za nadgarstek. Pociągną mnie za nim biegnąc za szkołę. "O co chodzi? Co my tu robimy?", zapytałem zdezorientowany. "Och, teraz ty", powiedział śmiejąc się, zanim kopnął mnie kolanem w brzuch. Zakaszlałem. Boże, to bolało. "Więc, Georgie~", powiedział dziwnym głosem, zanim uderzył mnie w twarz. Upadłem na ziemię i rozejrzałem się, czy mógłbym znaleźć coś lub kogoś, kto mógł by mi pomóc. 

"No dobra", powiedział inny głos, co spowodowało, że odwróciłem się w stronę, z której mógł pochodzić. Clay i reszta grupy wyszli zza rogu, wszyscy uśmiechnięci, nawet Clay. "Woo, tęskniłem za tym", powiedział jeden z nich zadowolony. 
Potem wszyscy zaczęli iść w moim kierunku. 



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ok, trochę się tu zadziało 



no one cares|| DNF ||PLOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz