XXIII

46 2 0
                                        

*Koncert minął szybko, widownia wpadła w trans, wiwatowała na cześć muzyków, a dziennikarze byli skłonni się zadeptać byle tylko dostać się do którejś z gwiazd, albo chociaż managera. Nie było jednak czasu na wywiady, byli członkowie ibexu czekali, trójka facetów noszących jeansy i prochowce, przy typowej dla Queen ekstrawagancji nie robiła wielkiego wrażenia. Za to Ewa wręcz przeciwnie, idealnie wpasowała się w styl zespołu z którym pracowała*

Freddie : Poznajcie się to jest Ewa Branicka a to są  Mike Bersin, Mick Smith i John Taylor. To jak idziemy się napić?

*** Przepraszam za wtrącenie ale dla jasności w tym rozdziale
John - John Deacon
John T - John Taylor
Tłumaczę gdyby ktoś nie zrozumiał ***

Mike : Ewa...

Ewa : Tak?

Mike : Nic nic tylko tak się zastanawiam skąd biorą się ludzie którzy sposobem bycia dorównują Freddiemu.

Ewa : Cóż mam wątpliwości co do ich istnienia, jeśli chodzi o mnie to pochodzę z Polski.

John T : Polski?

Ewa : Tak właśnie to powiedziałam.

Mick : Jesteś komunistą albo jakimś rusofilem czy czymś?

Ewa : Wręcz przeciwnie.

Kelnerka : Przepraszam, co podać.

Ewa : dwie butelki dobrej wódki i 8 kieliszków.

Kelnerka : Dobrze coś jeszcze.

Brian : Na Razie tyle .

Dziennikarz: Przepraszam, chcą to państwo skomentować?

Ewa : Ale co na miłość Boską mamy skomentować?

Dziennikarz : to jest jakaś zbiorowa randka? I co to za zamówienie?

Ewa : A zna pan może pojęcie prywatności? Tak niech pan najlepiej napisze o zbiorowej randce Queen, ibexu i jakiejś jednej randomowej typiary. Zamówiłam roztwór z marihuany w wódzie sensacja jak się patrzy, dziękuję do widzenia.

Dziennikarz : Ale...

Ewa : Powiedziałam wszystko, żegnam.

John T : Co to było?

Roger : Nasza Ewka w akcji.

John T : Nie boicie się co będzie jak on faktycznie opublikuje to co ona powiedziała?

Freddie : Najwyżej, przecież to nic takiego.

Mick : "Nic takiego" ?

Freddie : A co się wielce z tego tytułu może stać?

*Noc została przepita, przetańczona i przegadana w klubie. Ewa (w przeciwieństwie do wszystkich pozostałych) nie upiła się jednak wcale aż tak bardzo, wiedziała że następnego dnia musi wrócić motorem do domu. Ranek zastał ich w pokojach hotelowych (to znaczy  Roger po upojnej nocy obudził się w łóżku z Brianem, Ewka i John wylądowali natomiast u Freda a ibexi zajęli pokój Deakiego)Polka (z racji iż spała najdłużej) została gwałtownie obudzona przez basistę który pofatygował się po kawę i śniadanie dla całej trójki. *

Ewa : Dzięki (uśmiechneła się biorąc kubek i siadając )Jezu Chryste! Mój kręgosłup!

Freddie : Ejjj bo ty będziesz wracać Harleyem co nie? (Zapytał wokalista kładąc jej głowę na ramieniu)

Ewa : Nooo. ..

Freddie : Mogę z tobą?

Ewa : Czemu nie, tylko ostrzegam daleko, wieje i nogi cierpną.

(Nie) ukoronowanaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz