Dojechaliśmy na miejsce i od razu pobiegliśmy do Halley i wszystkich dzieciaków. Dom już się nie palił. Lekarze już kończyli przeglądać czy nic im sie nie stało. Od razu przytuliłam chłopaków do siebie. Jak to się mogło stać?
Nick POV
Kilka godzin byliśmy już w domu, siedząc na kanapie. Bella cały czas była jakaś smutna, w ogóle się nie odzywała. Przyznam jak na nią to było dziwne. Musze ją zapytać co się stało ale nie przy chłopakach.
- Toby, Joe baczność ! - chłopaki spojrzeli na mnie i od razu z uśmiechem na twarzy wstali - do pokoju marsz ! - troche mina im zrzedła ale wykonali moje polecenie. Kiedy zniknęli w swoim pokoju przysunąłem się do Belli splatając nasze palce ze sobą.
- Misiu, co się dzieje ? Taka przygaszona jesteś.
- Gnębi mnie jedna myśl...co jak to Zack podpalił ten dom ? Przecież Halley mówiła że z dzień przed tym był jakiś mężczyzna który nas szukał. Czy to nie wydaje ci się podejrzane ?
- Jakby tak na to spojrzeć to tak. Wiem jaki jest Zack ale jak on ich znalazł ?
- Tego nie wiem. Ale mam pewien pomysł...dołącze się do nich - powiedziała pewnie.
- Żartujesz ? C'nie ?
- Ale to znaczy, ehhh...będe z wami ale szpiegować będe ich.
- Nie jestem do tego przekonany, nie moja odpowiedź brzmi nie. Nie będziesz się tak narażać.
- Powiem że zbuntowałeś się, zabrałeś dzieci i wyjechałeś.
- Sam nie wiem Bell. Może ci się coś stać.
- Ale ja wiem, musze to zrobić...dla nas
- O ile to wszyscy dobrze zaplanujemy to okey niech ci będzie...ale tylko tydzień, jasne ?
- Oczywiście
***************
Zack POV
Ehhh gdybym jeszcze podpalił teraz wokół a nie sam dom wtedy wszystko wyglądało by inaczej. Te małe skurwesyny miały umrzeć a ich wyśmienici rodzice mieli się obwiniać i być bezbronni. Jeszcze ich dopadne...
_____________________________
Cześć wszystkim !
Przepraszam za tak krótki rozdział, wena od dłuższego czasu mnie opuszcza ^-^
Czy Bella będzie bezpieczna ? Czy pójdzie do Zacka i reszty ?
Dowiecie się w kolejnym rozdziale ;)
Do zobaczenia xoxo
CZYTASZ
No Boys, No Problem
Romans[OPOWIADANIE PISANE BARDZO DAWNO, WIĘC PROSZĘ O WYROZUMIAŁOŚĆ. ZDAJE SOBIE SPRAWĘ Z ILOŚCI BŁĘDÓW I NIE SPÓJNEJ AKCJI. POSTARAM SIĘ JAK NAJSZYBCIEJ POPRAWIĆ WSZYSTKO] - Puść mnie...-powiedziała spokojnie. -Jeśli mnie nie wysłuchasz nigdzie cie nie...
