|3| Rozdział 3

1.5K 82 1
                                        

Zostałam tutaj naga, zapłakana i przykuta do łóżka. Wszystko mnie bolało, dosłownie. Zayn właśnie posunął się do gwałtu...Pomocy?

《Mia》

Leżałam na łóżku przykuta w kajdanki, cała naga i zapłakana. Wyglądałam sto nieszczęść, a nawet gorzej. Czułam się jak nic nie warty śmieć. Nie wiem co mam myśleć, robić, chcieć. To wszystko mnie przerosło. Nie umiem już myśleć o lepszym życiu bo lepsze już nie będzie. Nienawidzę tego gościa całym sercem, ciałem. Może jeszcze myśli, że będę jego prywatną panienką na zachcianki. Wolne sobie! Nigdy w życiu nie poniżę się tak bardzo. On mnie do kurwy zgwałcił, bił i porwał! Muszę się dostać do telefonu i zadzwonić na policje ! Tak nie może być! Walić go...niech mi się na oczy nie pokazuje. Jest nikim, niewartym chujem który nie zasługuje na nic ani na nikogo. W tej chwili nie umiałam nic racjonalnie wytłumaczyć. Z każdą sekundą ból psychiczny i fizyczne zjadał mnie. Nigdy nie stanę się taka jak chce on. Po prostu nie zrobi mnie takiej, nie do mojego charakteru. 

- Wstawaj! - warknął trzymając w ręce kajdanki, którymi jeszcze parę minut temu byłam skuta. Kiedy on tutaj wszedł? Jakim cudem ja nic nie słyszałam? Nie chce go widzieć na oczy.

- Spierdalaj ode mnie! Jesteś nic nie wartym chujem! Co ty sobie myślałeś!? - krzyczałam w jego stronę - Jak mogłeś mi to zrobić! 

- Grzeczniej kurwa! -syknął, a ja poczułam ból przeszywający mój prawy policzek. Uderzył mnie...znowu - Za kogo ty się uważasz suko?! Jesteś tylko kolejną szmatą w tych progach. Jesteś moja i tylko moja! I nikt kurwa nie ma prawa cię dotykać!

- Nie jestem niczyją własnością! -mówiłam nadal trzymając się za policzek.

- Jesteś moja! Kupiłem cie!

- Co ty gadasz?! Lecz się człowieku na nogi bo na głowę już za późno!

- Mam cie znowu wyrżnąć?! Twoi kochani rodzice ci mnie sprzedali! Hazardziści, pijacy i narkomanie! Uwolniłem cię od nich, powinnaś mi dziękować! 

- Nie kłam! Oni mnie kochają! - nie wiedziałam czy próbowałam przekonać jego czy mnie...

- Jasne.. to gdzie są teraz? Myślisz, że cie szukają? Hah na pewno. Zadłużyli się u mnie i nie mieli kasy by oddać tak więc zastawili ciebie jako spłatę. Nie jesteś brzydka ani tępa więc czemu by nie - wzruszył ramionami jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie.

- Nie wierzę...kłamiesz! Musisz kłamać! - spojrzałam na niego z bólem w oczach. Jak oni mogli mi to zrobić? Dlaczego? Co ja im takiego zrobiłam? Byłam dobrym dzieckiem bez problemów z niczym. Oceny miałam dobre, zachowanie tak samo. Co się zmieniło?

Zayn zaśmiał się gardłowo patrząc na mnie zwycięskim uśmieszkiem. Lecz, gdy spojrzał na moją twarz spoczęła na mojej bardziej się przyglądając jego mina prędko się zmieniła. Zastąpił twarz współczuciem? Nieee na pewno nie. Zayn Malik współczuć komuś? HAHAH  DOBRE! Się uśmiałam.

- Po co ci ja? -zapytałam. Nie wiem czemu zadałam to pytanie... po prostu mnie to ciekawiło.

- Kupiłem cię więc jesteś moja. Proste.

- Ale musiałeś mieć powód dla którego mnie kupiłeś... - ale to dziwnie brzmi "kupiłeś mnie"

- Normalnie, spodobałaś mi się. Jesteś idealna pod każdym względem choć musiałbym zmienić twój charakterek, który od miesiąca działa mi na nerwy. 

- Mnie się nie da zmienić! Jestem jaka jestem i taki kutafon jak ty tego nagle nie zmieni - ojć? Chyba się wkurzył.

- Ooo nie! Tego już za wiele! Chciałem być miły! -szarpnął mnie za włosy, ciągnąć na dół. Dopiero teraz zrozumiałam gdzie idziemy... do piwnicy. Kiedy tam dotarliśmy, ujrzałam ciemny korytarz z kamienia, a po bokach drzwi do pomieszczeń. Otworzył jakieś drzwi i wrzucił mnie do środka. Nie było w pokoju dosłownie nic. Było ciemno, zimno i strasznie. Zamknął za mną drzwi na klucz i słyszałam tylko jak wchodzi po schodach. Cholera...no to po mnie.

《Zayn》

Chciałem dobrze! Chciałem być miły! Ale ona mnie wkurza! Nie moja wina, należało się jej. Czy mam wyrzuty sumienia? Nie, ponieważ ja sumienia nie mam. Wchodziłem teraz po schodach z uśmiechem, a na samej górze widziałem chłopaków. Ich mina nie wyrażała nic ale wyglądali dziwnie.

- Po co ją tam zabrałeś? - zapytał Harry zakładając ręce na piersi.

- Należało jej się. Nie przewiduję na razie żeby stamtąd wyszła - powiedziałem obojętnie, wymijając ich.

- Ciebie pojebało? - warknął Louis - Co ona niby zrobiła?!

- Wkurzyła mnie! - ryknąłem dzięki czemu się uciszyli. 

- Dobrze zrobił! Należy się tej małej szlamie - powiedział z uśmiechem Niall. Ktoś tutaj za dużo Harry'ego Potter'a się naczytał - Najlepiej od razu z Cruciatusa...albo Avady!

- Chłopie..przystopuj z książkami - odparł Liam klepiąc Niall'a po plecach.

- A tam gadacie, książki są świetne! - wszyscy mruknęli z niezadowoleniem.

- Jaaaasnee - powiedzieliśmy chórem. 

- Zanieś jej jedzenie, pewnie jest głodna - powiedział Harry. 

- A gówno mnie to... może dzięki temu się nauczy do mnie szacunku. A! I bym zapomniał...ten który ją wypuści lub da jej jedzenie, picie, cokolwiek...będzie miał do czynienia ze mną - odparłem głośno tak by do każdego dotarło po czym wyszedłem z domu trzaskając drzwiami i kierując się do auta. Musze się napić...

_____________________________

=============================

Siemka ludzie!

Kolejny rozdzialik :3

Do zobaczenia xoxo!

No Boys, No ProblemOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz