25

62 8 3
                                        

Święta i Sylwester za nami, a ja właśnie wracam do Polski z nadbagażem z formie mojej wagi. Tak się najadłam przez te dwa tygodnie pobytu tutaj, że na pewno moje fałdki miłości do jedzenia przygarnęły nowych przyjaciół. Pozwiedzałam Londyn i okolice, zrobiłam trochę zakupów nie tylko dla siebie, bo prezentów świątecznych jednak Mikołaj nie przynosi niestety. 

Tomek miał przyjść po mnie na lotnisko i mieliśmy złapać jakiś autobus. Ale jak się rozglądam to nigdzie nie mogę go wypatrzeć w tłumie ludzi. 

-Zgadnij kto to - usłyszałam za sobą głos znajomej osoby która zasłoniła mi oczy 

-Boże Tomek zachowujesz się jak nastolatek z dennego fanfiction - zaśmiałam się 

- Boże ty potrafisz zniszczyć dosłownie każdą romantyczną chwilę - wywrócił oczami 

- No cóż najwidoczniej nikt mnie nie nauczył jeszcze jak być niepoprawną romantyczką - wzruszyłam ramionami 

- Ja to zmienię a teraz chodź - rozłożył ramiona a ja wtuliłam się w niego - Tęskniłem skarbie 

- Ile razy mam Ci mówić żebyś mnie tak nie nazywał? - zapytałam 

- Przy tobie serio nie da się być romantycznym 

- Brawo. I ja też tęskniłam. A teraz chodź bo głodna jestem - pociągnęłam go za rękę w kierunku wyjścia

- Daj mi chociaż swoją walizkę żebyś się nie męczyła - poprosił 

- Nie jestem jakaś upośledzona żeby walizki nie umieć ciągnąć. Naprawdę 

- Nawet dżentelmenem być nie można - prychnął 

- Trzeba było zakochać się w innej - ciągnęłam dalej

- No wiesz lepszej w magazynie nie mieli 

- Doprawdy? A co we mnie ciebie urzekło  - zapytałam

- No cóż. Jesteś śliczna, utalentowana, pomocna i miła dla każdego. Masz dobre serce i nikogo byś nie zraniła - powiedział a na moim serduszku rozlało się ciepło - Jesteś chodzącym ideałem i nie mogę uwierzyć że tyle osób ciebie zraniło. I na myśl że tyle chłopaków się za tobą ogląda powoduje że mam nagle napady zazdrości mimo że nie jesteśmy razem - zaśmiałam się

- Boże to słodkie - wyznałam 

- To ty jesteś tutaj słodziakiem. Ja jestem nieziemsko przystojny - uśmiechnął się i przeczesał włosy a ja wybuchnęłam śmiechem - No co zaprzeczysz?

- Nie wcale wcale - starałam się opanować śmiech a on tylko pokręcił głową

- Załamujesz mnie. Ja wiem że dla ciebie ideałem piękna męskości przystojności i  w ogóle jest Menda ale nie śmiej się ze mnie po łamiesz mi serduszko - położył rękę na wskazanym miejscu i zrobił smutną minkę 

- Z kim ja żyję - wywróciłam oczami i akurat podjechał autobus

- Masz jakieś plany na wieczór? - zapytał po chwili ciszy

- Raczej nie. Będę siedzieć w domu i przeglądać relacje wszystkich fanek Shawna które będą wstawiać relacje z dzisiejszego koncertu  - tak dzisiaj mój idol ma koncert w Warszawie a ja nie mogłam kupić biletu, bo nie zdążyłam - A coś proponujesz? 

- Co powiesz na przyjacielską randkę? - zaproponował 

- Przyjaciele nie chodzą na randki debilu - zaśmiałam się z niego

- No to my będziemy wyjątkiem. Spokojnie nie musisz się stroić w żadne kiecki, spódnice czy co wy tam jeszcze macie 

- A gdzie pójdziemy? - ciągnęłam dalej 

Someone|4dreamersOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz