12

94 7 6
                                        

Ze szpitala wyszłam dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego. Były szybkie zakupy do szkoły bo miałam to zrobić w tym tygodniu kiedy leżałam w szpitalu. Tomek nie odezwał się do mnie w żaden sposób od zerwania. Zakurwiście za nim tęsknię ale nie mam na to wpływu. Przyjaciele wiedzą już że to bolesny dla mnie temat i nie rozmawiamy o nim w ogóle. Ale myślę o nim dużo a nawet za dużo

Po wczorajszym rozpoczęciu roku szkolnego mam już wszystkiego dość. Ale muszę iść. Jako że było nawet ciepło więc założyłam czarny krótki top i zwykłe mom jeansy z dziurami. Na to założyłam szarą zapinaną bluzę. Mam na 8.55 a Marysia miała a 8 więc jestem sama w domu. O 8.30 ma przyjść po mnie Monika więc zostało mi około 15 minut. Spakowałam się wieczorem więc nie mam z tym problemu żeby robić to na tempo dzisiaj. 

Zeszłam na dół i zrobiłam herbatę. Nie chciało mi się jeść. Zresztą jak przed ostatnie kilka dni. Z ciepłym napojem usiadłam sobie na kanapie i włączyłam telewizor. Leciał jakiś denny program byle coś grało. Nadal cholernie za nim tęsknię i tracę nadzieję że odezwie się do mnie. Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek do drzwi 

- No w końcu się spotykamy - przytuliła mnie na przywitanie. Widziałyśmy się ostatnio jakoś w połowie wakacji więc trochę minęło - Co to za przystojniak z którym wstawiałaś zdjęcia na stories? - zapytała kiedy szłyśmy w kierunku budy 

- ahhhhhh długa historia 

- Mamy czas spokojnie - zapewniła mnie 

Monika jest wysoką szczupłą brunetką. Jest śliczna. We wszystkim dobrze wygląda zarówno w sukience jak i zwykłym dresie. Lubię ją ale nie jest tak bliska mi jak Marysia

Opowiedziałam jej wszystko oprócz danych Tomka bo Monika jest taka że jakby się dowiedziała to by go znalazła i dała mu wpierdol. Porządny. Tak samo z Marcinem

- Co za chuj. Zna prawdę a nie zadzwoni. A jak się czujesz? W sensie wiesz - zapytała zmieszana 

- W porządku. Na prawdę nie jest źle. Ej ale pamiętaj że to zostaje między nami - poprosiłam. Mimo że jej ufałam wolę mieć pewność

- Jak zawsze - powiedziała i przekroczyłyśmy bramę budynku. Na dziedzińcu było wiele osób ale moją uwagę przykuła jedna znajoma sylwetka

Nie to niemożliwe

Dopiero jak się odwrócił poznałam te tęczówki za którymi tęskniłam. Stał z nim Maks i Marysia

W oddali zobaczyłam mojego przyjaciela Pawła który machał do nas

Znam się z nim od przedszkola i chodziliśmy razem do klasy w podstawówce. Chodziliśmy do tej samej gimbazy tylko że on był w innej klasie tak samo jak teraz. Ja jestem na biolchemie a on na humanie. Czyli pewnie będzie w tej klasie Tomek 

- Boże ale ciebie dawno widziałem maluchu - powiedział i mnie przytulił

- Ja ciebie też wieżowcu - zaśmiałam się. Nie moja wina że jestem niska 

- Co teraz macie śliczne panie? - zapytał wchodząc do szkoły 

- Dwie chemie - wypiszczałam z radości. Kocham chemię 

- Boże gdzie ty żyjesz. Z kim ja żyję - załamał się

- Nie moja wina że tak kocham chemię ok? 

- Za bardzo się podniecasz tym przedmiotem - stwierdziła Monia - a ty co masz?

- Matmę. Cholera chyba nawet chemię wolę niż te pierdolone liczby 

- Powodzenia - popchnęłam go w stronę sali 

Lekcje minęły szybki i w porządku. To znaczy było trochę nudno ale da się wytrzymać. Skończyłam po 8 godzinach lekcyjnych więc byłam padnięta

Someone|4dreamersOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz