Rebeca
Biegłam, kostka już spuchła i bolała mnie potwornie, był środek nocy a ja znajdowałam się na pustej autostradzie, nie miałam planu dokąd się udać , gdzie się schronić, ale nie mogłam pozwolić by mnie znaleźli, to oznaczało że muszę uciec z miasta ale jak uciec bez pieniędzy?
Musiałam przeczekać gdzieś do rana a potem udać się do swojego banku i pobrać jak najwięcej gotówki, ojca nie chciałam w to mieszać, mamy nie mogłam teraz odwiedzić w klinice, nie powinna o niczym wiedzieć.
Zastanawiałam się czy łapać okazję ale nie wiadomo kto mógł siedzieć w aucie no i nie miałam pomysłu gdzie miałby mnie zawieźć kierowca, nawet nie miałam telefonu przy sobie , zresztą i tak nie miałabym dokąd pójść ani do kogo zadzwonić.
Jednak próbowałam łapać okazje bo z taką spuchniętą kostką nie mogłam uciekać a wiedziałam że będą mnie ścigać.
Nagle jakieś auto zatrzymało się na autostradzie z piskiem opon, kierowca wysiadł z auta i ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu okazał się nim być komisarz Acosta.
-Rebeca? Do cholery co robisz w środku nocy na autostradzie?
-Nie mam czasu na wyjaśnienia- wpakowałam mu się do auta-Jedź! - po czym jęknęłam , kostka puchła z minuty na minutę.
Zaskoczony Rafael wsiadł do auta.
-Co z twoją noga?
-Chyba skręciłam kostkę!
-Jak?
-Nieważne jedź, mogą mnie ścigać!
-Co ty znowu wymyśliłaś? Czy ty uciekłaś?
-Po prostu jedź!
-Dokąd?
-Nie wiem, byle przed siebie.
Rafael ruszył z piskiem opon- Mnie również ścigają, pięknie mnie załatwiono w pięknym stylu jak w filmie, muszę się ukrywać przed własnymi ludźmi.
-Więc cię wywalono z policji?
-Wiedziałaś o tym prawda, że to się stanie? Ostrzegłaś mnie !
-Przykro mi.
-Uciekłaś od Marrone? Zdobyłaś dowody prawda?
-Nie dam ci ich, to moje zabezpieczenie na przyszłość.
-Będziesz go szantażować?
-Chcę tylko chronić moich rodziców.
Rafael pokręcił głową, nie pytałam gdzie jedziemy, wiedziałam że przy nim będę bezpieczna.
Zajechaliśmy pod pewną starą kamienicę.
-Gdzie jesteśmy?
-Jestem zmuszony tu koczować, to mieszkanie mojej siostry.
-Nie mogę tu zostać.
-A masz dokąd pójść?
-Nie rozumiesz, oni będą mnie ścigać, w ogóle muszę pobrać gotówkę z banku i wynieść się do innego miasta.
-W mieście cię nie znajdą?
-Może tak może nie , tu jestem za blisko nich.
-Zostaniesz tutaj, to nie podlega dyskusji.
-Nie prosiłam cię o pomoc.
-Prosiłaś, miałaś szczęście że tędy przejeżdżałem, chciałaś łapać okazję?
-Cóż na piechotę z tą kostką nigdzie nie dojdę!
-No właśnie.
Z trudem wysiadłam z auta-Twoja siostra tak bez problemu przyjmie też i mnie?
CZYTASZ
DON
RomanceRebeca Saviano po rocznym pobycie w Anglii wraca do rodzinnego domu w Bostonie, tam zastaję matkę która od roku pije i jest uzależniona od tabletek nasennych i depresyjnych a jej brat Massimo obraca się w podejrzanym towarzystwie, od jego dziewczyny...
