Rozdział 4

1.4K 60 1
                                        

Sienna

Płakałam, w wiadomościach podali że Massimo nie żyje, nawet nie miałam odwagi jechać do szpitala, Rebeca dzwoniła do mnie a ja nie wiedziałam co jej powiedzieć.

Zastałam Pedra który się pakował.

-Mówiłeś że Massimo z tego wyjdzie, tymczasem we wiadomościach podali że nie żyje-wrzasnęłam do brata.

-Nie jestem lekarzem, ale widziałem jego obrażenia to się nie mogło skończyć dobrze.

-Dokąd się wybierasz?

-Zwijam się na kilka dni, ktoś może mnie skojarzyć z Massimem, ciebie nikt nie powiążę z nim, jesteś bezpieczna.

-Massimo nie żyje a ty uciekasz!

-Zrozum że nic już nie zrobimy, sam sobie nagrabił, mówiłem żeby przestał handlować tym świństwem, ale nie słuchał mnie, to była szybka kasa, szybka śmierć.

-I co ja mam zrobić?

-Nie wiem ale nie wychylaj się zbytnio.

Postanowiłam jednak odwiedzić Rebecę, muszę iść na pogrzeb.

Wyobrażałam sobie co czuła ona i jej matka, kiedy Pedro wyszedł z domu z  małym bagażem właściwie uciekł jak tchórz, jak śmierdzący skunks, ja ruszyłam do domu Rebeki.

Oczekiwałam zapłakanej przyjaciółki a otworzyła mi wściekła Rebeca.

-Sienna jak miło że wpadłaś, obawiam się że jednak za późno, Massimo nie żyje!-zawołała wściekła.

-Proszę czy możemy porozmawiać? Wszystko ci opowiem choć sama niewiele wiem!

Wpuściła mnie do środka, pani Ester siedziała ubrana na czarno w fotelu przy oknie owinięta szalem .

-Kiedy pogrzeb?-spytałam.

-Pojutrze.

-Jak się czuje pani Ester?

-Nie mówi, cały czas tak siedzi i milczy.

Usiadłam i spojrzałam na moje ręce, trzęsły się jakbym piła alkohol non stop, zupełnie jak pani Ester.

-Gdzie byłaś gdy znaleziono Massima na drodze rannego i pobitego ?

Spojrzałam na nią zaskoczona-Na drodze? Ale  to niemożliwe zaatakowano go w klubie.

-W jakim klubie?

-Moonlight, zaatakowano go w męskiej toalecie, Pedro wszystko widział, ja nic nie widziałam, ja czekałam na Massima  bo mówił że idzie do toalety, długo nie wracał , Pedro poszedł go poszukać i mi powiedział że Massimo jest ranny i właściciel tego klubu kazał zawieźć go do szpitala, nic więcej nie wiem.

-To dlaczego znaleziono go gdzieś na drodze?

-Ja nie wiem Rebeco.

-Dlaczego przyszłaś dopiero teraz?

-Bałam się nie wiedziałam co robić.

-Niby czego?

-Ty nie wiesz wszystkiego Rebeco, Massimo pracował dla mafii, zajmował się sprzedażą narkotyków.

-Chcesz powiedzieć że był dilerem? Nie wierzę!
-A skąd miał tyle pieniędzy jak myślisz?

-Pytałam cię gdzie pracuje Massimo, nic nie powiedziałaś, dlaczego do cholery to ukrywałaś przede mną? Zobacz co się stało!
-Proszę Rebeco to nie moja wina, ja i Pedro namawialiśmy go przestał to robić ale nie chciał o tym nawet słyszeć, jedyne co mogliśmy zrobić to być przy nim.

DONOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz