Rozdział 47

925 36 1
                                        

Rebeca

Gdy szłam w stronę gabinetu Simona zobaczyłam ze ochrona i Fabio zabierają gdzieś jakiegoś przerażonego mężczyznę  błagającego o darowanie mu życia, nie wiedziałam o co chodzi ale z pewnością ten człowiek musiał być winny skoro Simon kazał go zabić.

Przyzwyczaiłam się że w świecie mafii nie giną tak całkowicie niewinni ludzie , może z wyjątkiem mego brata który nie zawinił w  niczym Nico, ale Nico Marrone to nie Simon Marrone, jest jego przeciwieństwem, nie mogę uwierzyć że oni są braćmi i mają tę samą krew.

Krzyk tego mężczyzny błagającego o życie oznaczał dla mnie że jest tchórzem bo powinien dzielnie znieść i z godnością swój los, co takiego zrobił? Nie chciałam wiedzieć, zawinił, więc z pewnością było to coś strasznego.

Zapukałam do drzwi gabinetu i weszłam, Simon był wzburzony, to na pewno miało związek z tym mężczyzną.

Simon stał przy oknie i milczał.

- Coś się stało?-zapytałam.

Odwrócił się ku mnie, ku mojemu zaskoczeniu podszedł do mnie i pogładził po policzku a potem po włosach, jego palec pieścił moją dolną wargę, milczałam wpatrując się w niego.

-Nie mogę cię stracić ani pozwolić by coś ci się stało- powiedział cicho.

-Nie rozumiem-odpowiedziałam-Jestem tu i nic mi nie jest.

Przyjrzał się moim włosom, pogładził je ręką, ujął kosmyk włosów i zbliżył do nosa-Pięknie pachną.

-Co się dzieje?

-Nie mogę cię stracić!

-Przecież nie odejdę nawet gdybym chciała!

-A chcesz odejść ode mnie?

-Gdybym tego chciała pewnie nie przyjęłabym twoich durnych oświadczyn, dalej nie wiem dlaczego się zgodziłam.

Przywarł wargami do moich oczu , włosów i warg.

-Nie odejdziesz!

-Dokąd miałabym pójść teraz? Co się dzieje Simon?

-Omal nie zginęłaś  w tym wypadku.

-Był tam Ponte i mnie uratował, więc nic się nie stało!

-Zresztą to nie był wypadek, ktoś chciał cię zabić!

-Simon nie jestem naiwna , wiem że ktoś chciał mnie zabić, że chodziło o mnie, nie o Ponte i mam pewne podejrzenia, niemal jestem pewna tej osoby, przyszłam ci o tym powiedzieć  choć mi pewnie nie uwierzysz bez dowodów...

-To Elena-rzucił krótko Simon-Przysięgam że mi za to zapłaci.

-Jak się dowiedziałeś?- byłam lekko wstrząśnięta-To ma związek z tym facetem którego krzyki słyszała cała posiadłość, Ponte i dwaj wasi ludzie kogoś wyprowadzali z twojego gabinetu, czy to on...

-Działał na zlecenie Eleny, tak kazałem go zabić!

Wiedziałam! Mogłam się tego po niej spodziewać.

-Ona nie odpuści!

-Odpuści albo ją zabiję!

-Nie Simon , ona nie odpuści bo....

-Bo?

Musiałam mu powiedzieć całą prawdę.

-Myślałam że ona tak cię kocha , że to z zazdrości ale to coś więcej, ona się mści!

DONOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz