Rozdział 60

865 29 1
                                        

Rebeca

Ze zdumieniem spojrzałam jak do mojego skromnie umeblowanego pokoju przyniesiono mi sukienkę którą miałam założyć na kolację z Marcusem Ojedą, naprawdę wyobrażał sobie że zostanę jego prywatną dziwką. 

Sukienka w stylu Marylin Monroe, co prawda szeroka do kolan ale dekolt głęboki niemal do pępka, z tyłu wiązana tylko szarfą na karku, koniecznie gołe plecy  aż do pośladków bez stanika!

Złowrogo spojrzałam na cieliste stringi i to wszystko! I niebotyczne wysokie szpilki w których na pewno się wywalę ale co mi tam, mam nadzieje że połamię nogi lub kark i będę go mieć z głowy!

Ubrana jak luksusowa call girl zeszłam niepewnie w szpilkach po schodach zgrzytając ze złości zębami, ochroniarz zaprowadził mnie do małego pokoju gdzie czekał już na mnie Marcus , stanęłam w progu i czekam aż podejdzie do mnie, jego rozpalony wzrok mówił że pewnie jeszcze dziś mnie przeleci.

-Wychodzimy-rzekł krótko Marcus, dopiero teraz zauważyłam ze stół nie był nakryty do kolacji czyli zjemy na mieście.

Spojrzał na moje piersi, potem biodra, z uznaniem lustrował cała moją sylwetkę.

-Odwróć się -rozkazał.

Powoli odwróciłam się i poczułam jego oddech na karku gdy naparł na mnie twardym ciałem i przycisnął do siebie moje biodra.

-Aż mi stanął na twój widok, szkoda że nie mamy teraz na to czasu-zamruczał mi do ucha, uniósł moją sukienkę i spojrzał na stringi, zadrżałam gdy odsunął palcem paseczek i przejechał nim miedzy moimi pośladkami , spięłam się mocno gdy poczułam wybrzuszenie w jego spodniach.

-Wiesz co?-powiedział-Nie potrzebujesz tego!

-Co?

Jednym ruchem zerwał ze mnie majtki, materiał pękł gdy go rozrywał na mnie-Pójdziesz bez, chcę cię czuć w każdej chwili gdy po ciebie sięgnę.

Wściekła odwróciłam się- Lepiej przeleć mnie teraz i miejmy to z głowy.

-Nie bądź niecierpliwa-powiedział -Dostaniesz  to o co błagasz.

-Jesteś chory!

-Idziemy-pchnął mnie ku drzwiom.

-Dokąd?

-Pojedziemy dziś do mojego klubu, tam zawsze spotykam się ze znajomymi , będziesz dziś moją kobietą do towarzystwa, muszę się tobą pochwalić.

-Kiedy wypuścisz Bryn?

-Jak dzisiaj będę zadowolony z twojego zachowania to już jutro twoja kuzynka wróci do domu, ten wieczór zależy od ciebie !

Wsiedliśmy do jego auta, za nami jechały jeszcze dwa auta, pojechaliśmy do modnego klubu Marcusa ''Vertigo'', zostaliśmy zaprowadzeni do jego loży, siedziało w niej już dwóch mężczyzn którzy podali sobie nawzajem dłonie.

-Jesteś Marcus-rzekł jeden z nich-Czekaliśmy na ciebie towar jest gotowy do transportu.

-Świetnie ale dziś nie nie rozmawiamy o interesach, ta kolacja to czysta przyjemność, jak widzicie jestem w towarzystwie.

Objął mnie i pocałował na ich oczach, chwycił zaborczo za pośladek, miałam ochotę trzasnąć go w twarz ale wiedziałam że tylko zaszkodziłabym w tym momencie Bryn.

-Piękna kobieta-stwierdził jeden z nich.

-Jest nietykalna- rzekł Marcus- Pewnie nie wiecie ale to żona Simona Marrone.

Spojrzałam na niego oszołomiona, chwalił się wszystkim że mnie porwał.

Mężczyźni unieśli ze zdumienia brwi.

DONOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz