Najwyższa Straż zaciągnęła go schodami na dół i do Salonu Kominkowego, gdzie na podwyższeniu emira zasiadał Salah. Napięcie zdobiło jego pochmurną twarz, a oczy miał nieruchomo wbite w opróżnioną w większości powierzchnię blatu, po której walały się pojedyncze ziarna kaszy, listki sałaty, pestki daktyli i plamy szerbetu. Obok niego siedziała, wyprostowana jak struna, Sabina, zaś po drugiej jego stronie zasiadał Hassan. Goście siedzieli na otomanach pod ścianami, a na ich twarzach malowały się najróżniejsze emocje. Na pufach pod kominkiem Malika płakała w ramionach Rashy, która delikatnie gładziła starszą siostrę po plecach. Zza jednego z wejść dla służby wyglądało kilka ciekawskich służek, wśród których dało się rozpoznać bursztynowe oczy Amiry.
Żołnierze powalili go na kolana przed Salahem. Zahir uniósł głowę i spojrzał na brata; był zdezorientowany i przerażony, ale wciąż trzymał się kurczowo nadziei, że po prostu zaszło nieporozumienie. W myślach błagał Allaha, by pomógł mu się wytłumaczyć.
- Bracie, o co chodzi? - zapytał z gulą w gardle. - Czy to prawda, że nasz ojciec nie żyje? I dlaczego mnie się o to oskarża?
Salah nie odpowiedział. Zamiast tego uniósł głowę i spojrzał na boczne drzwi do salonu, przez które wchodzili służący. Teraz były zamknięte na głucho. Podniósł rękę, jakby chciał dać rozkaz, ale przerwało mu raptowne otwarcie głównego wejścia, przez które wbiegł do środka Karim. Za nim, jak cień, postępowała Aisha.
- Co ty wyprawiasz, Salah?! - krzyknął drugi z bliźniaków.
- To, co słuszne - odpowiedział wywołany.
- Słuszne? Skoro nasz ojciec został zamordowany, Zahir powinien zasiadać na twoim miejscu!
- Nie może, ponieważ to on go zamordował.
Zahirowi zaschło w ustach.
- Nieprawda - wyszeptał.
- On go zamordował, bracie - ciągnął Salah.
- Nie masz na to dowodów! Poza tym, czy to ci daje prawo do tego, żeby zasiadać na tronie?
Salah westchnął i wywrócił oczami ze zniecierpliwieniem.
- Bracie, o to, który z nas powinien przejąć władzę po ojcu, możemy kłócić się później - warknął. - Na razie po prostu pozwól mi wymierzyć sprawiedliwość.
- Co to za sprawiedliwość, kiedy nie masz dowodów?!
Salah zmierzył Karima zniecierpliwionym spojrzeniem, po czym machnął ręką do strażników. Ci otwarli zamknięte drzwi, w które wcześniej się wpatrywał, i wprowadzili Anielę. Dziewczyna wyrywała się, płaczliwie krzycząc "Nie! Nie! Nie!", ale nie udało jej się stawić oporu; została powalona na kolana zaraz obok Zahira.
- Co to niby ma znaczyć?! - krzyknął Karim.
- Nasz brat wystraszył się, że nowy potomek emira może mu zrobić konkurencję w kolejce do tronu - odparł Salah z pogardą w głosie. - Dlatego wysłał swoją niewolnicę w przebraniu, żeby go zamordowała. Oczekiwała na niego w komnacie Maliki, udając, że jej dogląda. Zaczekała, aż nasza siostra zaśnie. To ona musiała powiedzieć służącemu, który doniósł to mi, że u Maliki przebywa jakiś mężczyzna. Nasz ojciec poprosił mnie i pana Hassana, który do nas dołączył po drodze, żebyśmy zaczekali w korytarzu, kiedy sam wszedł do sypialni Maliki. Kiedy usłyszeliśmy krzyk naszej siostry, wbiegliśmy tam, ale było już za późno. A ta niewolnica klęczała nad naszym ojcem z nożem w ręce.
Salah wstał, podszedł do Anieli i podniósł jej rękę. Biały rękaw abayi zdobiły plamy krwi emira, które zostały tam po tym, jak sprawdzała jego czynności życiowe.
CZYTASZ
Niewolnica
ActionXVII wiek, południowy zachód Półwyspu Arabskiego. Zbuntowana polska szlachcianka, która przez brawurę podszytą głupotą dostała się do niewoli tatarskiej, oraz arabski książę, który nienawidzi niewolnictwa, a od typowo męskich zajęć woli muzykę i poe...
