Niedługo po wyruszeniu w drogę do Almutahar gorączka Zahira spadła i książę przespał kilka godzin głębokim, spokojnym snem. Gdy zatrzymali się na sjestę, odzyskał przytomność i zawołał Anielę.
- Już jestem! - odpowiedziała, po czym wstała z koca i podbiegła do niego. - Jak się czujesz?
- Dziwnie - odpowiedział Zahir zachrypniętym głosem. - Ostatnie dni... Pamiętam jak przez mgłę. Oberwałem w trakcie ucieczki, a potem... Gdzieś jechaliśmy, strasznie bolało, a słońce lało się z nieba. Gdzie jesteśmy?
Aniela uśmiechnęła się szeroko. Książę wyglądał na zdezorientowanego, ale był w pełni przytomny, a jego oczy lśniły zwyczajną inteligencją. Streściła mu wydarzenia od czasu ich ucieczki ze Słowiczego Pałacu. Zahir marszczył brwi, ilekroć słyszał imię Karima.
- Zawołaj do mnie mojego brata - zażądał, gdy skończyła.
- Po co?
- Muszę się z nim rozmówić.
Aniela podniosła się z kolan, na które opadła u jego posłania, i pomachała ręką w stronę rozkładających rzeczy Karima i Nasiry.
- Karim Effendi! - zawołała. - Zahir chce rozmowa!
Zahir skrzywił się, gdy usłyszał jej niewprawną składnię.
- Muszę z tobą powtórzyć gramatykę - mruknął.
Karim pociągnął duży łyk z bukłaka, rzucił go niewolnicy i podszedł nonszalancko do rannego księcia.
- Miło cię widzieć wśród żywych - powiedział po arabsku.
- Chciałbym móc powiedzieć to samo - odparł chłodno Zahir w tym samym języku.
- Co masz na myśli?
Zahir uniósł się na łokciach. Zbladł przy tym z bólu, ale nie pozwolił sobie okazać słabości.
- To, że wiem, że stoisz za śmiercią naszego ojca - warknął. - Teraz mnie ratujesz, bo sprawy poszły za daleko, ale to przez ciebie znalazłem się w tej sytuacji. Przez ciebie Salah zabił naszego ojca!
Karim zmarszczył brwi w wyrazie zdumienia.
- O czym ty mówisz? - spytał cicho.
- O rozmowie twojej służącej z kochanką Salaha, w której zdradziły się z tym, że swoimi intrygami doprowadziły do romansu Hassana z Maliką. Hassan miał zabić naszego ojca, a na Salaha miała spaść wina, bo to on go sprowadził do pałacu. Tak, wiem o tym! I nie obchodzi mnie to, że mnie teraz zabijesz, nie zamierzam przyjmować pomocy od ojcobójcy!
Mars na czole Karima pogłębił się o kolejne kilka setnych milimetra.
- Na Allaha - wyszeptał - o czym ty mówisz?
- Nie udawaj, że nie wiesz. Jesteś mordercą i kusicielem. Przed Allahem odpowiesz nie tylko za śmierć naszego ojca, ale też za skuszenie Salaha do grzechu. Nie obchodzi mnie, co się ze mną stanie, nie przyjmę od ciebie żadnej pomocy! Odejdź precz!
- Bracie... Ja nic takiego nie zrobiłem. - Głos Karima brzmiał przepraszająco. - Czy jesteś pewien tego, co słyszała twoja niewolnica?
- Jestem - przytaknął Zahir.
- W takim razie Nasira nie działała w moim imieniu. NASIRA! - krzyknął, zwracając się do niewolnicy.
- Tak, panie? - spytała wezwana, podchodząc śpiesznie do Karima. Jego spojrzenie miotało gromy. - O co chodzi?
- Siadaj - polecił chłodno. Nasira siadła powoli, nie odrywając oczu od swojego pana. - Podobno usłyszano cię, jak knułaś razem z niewolnicą Salaha, by doprowadzić do śmierci mojego ojca i wrobić w nią mojego brata.
CZYTASZ
Niewolnica
AksiXVII wiek, południowy zachód Półwyspu Arabskiego. Zbuntowana polska szlachcianka, która przez brawurę podszytą głupotą dostała się do niewoli tatarskiej, oraz arabski książę, który nienawidzi niewolnictwa, a od typowo męskich zajęć woli muzykę i poe...
