- Nasz gospodarz to wspaniały człowiek - zauważyła Nasira podczas rozmowy z Karimem, którą prowadzili dla zabicia czasu. - Pani Aisha chyba nie wie, co traci, odtrącając jego przyjaźń.
- Wie doskonale, po prostu nie jest zainteresowana - odparł książę.
- Przecież pan Al-Qasimi zaakceptował jej decyzję! Nawet ciebie szanuje, Effendi.
Karim złożył ręce w trójkąt przed sobą, stykając ze sobą opuszki palców u obu dłoni.
- Aisha ma powody, żeby nienawidzić tego człowieka - mruknął ponuro. - Skoro już wspomniałem, że jest córką zdrajcy, mogę ci równie dobrze opowiedzieć całą historię.
- Nie trzeba...
- Ona i tak by to prędzej czy później zrobiła. Jej ojciec, czcigodny imam Mehmet Selim, dopuścił się zamachu na mnie, ale zamiast mnie oberwała nasza matka. Został za to stracony. Mój ojciec z początku chciał oddać jego dzieci Al-Qasimiemu, Aishę na żonę, bo już byli sobie przeznaczeni, a jej starszego brata, Rafiego, na posługę. Al-Qasimi wystraszył się, że jego kariera zostanie zrujnowana, kiedy ludzie zaczną go kojarzyć z rodziną zdrajcy, dlatego odmówił i zrzekł się praw do Aishy. Oboje mieli zostać służącymi w pałacu. Wtedy ja zawalczyłem o Aishę, w której od dawna byłem zakochany. Al-Qasimi, choć sam ją odrzucił, poczuł się zazdrosny i postanowił w zemście odebrać jej najbliższą osobę. Mnie nie mógł tknąć, dlatego przekonał emira, że męska latorośl zdrajcy zawsze pójdzie w ślady ojca. Chciał egzekucji, ale ja wybłagałem zmianę wyroku na wygnanie. I tak z winy Al-Qasimiego Rafi został skazany na banicję. Później nasz namiestnik żałował swojej małostkowości i zasypał Aishę prezentami przeprosinowymi. Oficjalnie mu wybaczyła i nawiązała z nim przyjaźń, ale w rzeczywistości z całego serca go nienawidzi. Przez całe wcześniejsze życie była ze swoim bratem bardzo blisko, a teraz z winy Al-Qasimiego nie widziała go od ośmiu lat i prawdopodobnie już nigdy go nie zobaczy.
Nasira pokiwała głową ze smutnym zrozumieniem.
- Okrutny los - stwierdziła. - Ich obojga.
Nim zdążyli kontynuować pogawędkę, do drzwi zapukała służąca z wiadomością, że obiadokolacja czeka. Karim wstał energicznie z łóżka i skinął ręką na Nasirę.
- Ja chyba nie powinnam iść, panie - zauważyła ostrożnie niewolnica.
- Dlaczego?
- Mój status...
- Jaki tam status, jesteś gościem namiestnika tak samo jak ja. Chodźże!
Nasira, zdumiona, poprawiła szajlę i ruszyła za swoim właścicielem. Służąca zaprowadziła ich schodami na górę i do niewielkich drewnianych drzwi. Otaczającą je ścianę zdobiły symetryczne ślepe łuki.
- To tutaj - powiedziała, otwierając drzwi. - Życzę miłego posiłku.
Następnie zniknęła jak kamfora, jej cień ledwie zdążył przepełznąć za nią po ścianach. Klatka schodowa, którą ich prowadziła, znajdowała się w jednej z wysokich baszt, a otwarte przez nią wyście prowadziło na dach skrzydła mieszkalnego. Dach był płaski i z dwóch stron otoczony blankami, tworzącymi naturalne barierki. Na czas posiłku, a właściwie skromnej uczty, rozstawiano nad nim płócienny dach rozpięty na czterech drewnianych słupkach stojących w rogach i ustawiano na środku podłużny stół. Dzięki temu namiestnik mógł zjeść wraz ze swoimi gośćmi na świeżym powietrzu, z widokiem na rozgwieżdżone niebo i ogród. Szczyty palm kołysały się na wietrze, który przynosił odgłosy śmiechu i zapach pieczonej baraniny, a w dole rozciągała się zapierająca dech w piersiach panorama miasta. Po drugiej zaś stronie można było zobaczyć rozległe dno doliny, upstrzone stawami starorzeczy i pokryte gęstą roślinnością aż po piaszczyste wydmy na horyzoncie.
CZYTASZ
Niewolnica
AçãoXVII wiek, południowy zachód Półwyspu Arabskiego. Zbuntowana polska szlachcianka, która przez brawurę podszytą głupotą dostała się do niewoli tatarskiej, oraz arabski książę, który nienawidzi niewolnictwa, a od typowo męskich zajęć woli muzykę i poe...
